Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Czy zakupy online spoza UE są teraz droższe?

Czy wysyłka do UE jest teraz droższa dla konsumentów?
Czy wysyłka do UE jest teraz droższa dla konsumentów? Prawo autorskie  AP Photo/Richard Drew, FIle
Prawo autorskie AP Photo/Richard Drew, FIle
Przez Noa Schumann
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Nowa opłata za tanie przesyłki spoza Unii Europejskiej formalnie obciąża platformy e-commerce. Eksperci wskazują jednak, że jej koszt może ostatecznie zostać przeniesiony na konsumentów.

1 lipca Komisja Europejska wprowadziła tymczasową opłatę celno-manipulacyjną w wysokości 3 euro dla przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych do Unii Europejskiej spoza jej granic.

REKLAMA
REKLAMA

Nowe przepisy dotyczą towarów kupowanych przez internet i wysyłanych bezpośrednio do konsumentów.

Komisja Europejska argumentuje, że nowe rozwiązanie ma wyrównać warunki konkurencji między unijnymi przedsiębiorcami a zagranicznymi platformami sprzedażowymi.

Dodatkowe wpływy mają również pokryć koszty obsługi gwałtownie rosnącej liczby tanich przesyłek z państw trzecich. Opłata będzie obowiązywać do 1 lipca 2028 roku. Później zastąpią ją przepisy wynikające z reformy unijnego systemu celnego.

Decyzja wywołała szeroką dyskusję w mediach społecznościowych.

Wielu internautów zwracało uwagę, że choć obowiązek zapłaty spoczywa na platformach sprzedażowych, koszt nowej opłaty może ostatecznie zostać przeniesiony na klientów.

We wpisie opublikowanym na platformie X Komisja Europejska podkreśliła, że opłata jest nakładana na platformy e-commerce, a nie na kupujących.

Rzecznik Komisji powiedział zespołowi The Cube działającemu przy Euronews, że "klienci kupujący przez internet nie są z prawnego punktu widzenia zobowiązani do uiszczania tej opłaty".

Jednocześnie zaznaczył, że "Komisja nie może wypowiadać się w imieniu sprzedawców ani platform na temat sposobu uwzględnienia tego kosztu".

Oznacza to, że przepisy nie nakładają opłaty na konsumentów. Nie wykluczają jednak, że przedsiębiorcy uwzględnią ją w cenach swoich produktów lub usług.

Praktyczne skutki reformy

Zdaniem Olivii Brown z organizacji konsumenckiej Euroconsumers firmy rzadko pokrywają nowe koszty z własnej marży.

Najczęściej przenoszą przynajmniej część wydatków na klientów.

"W praktyce, gdy w łańcuchu dostaw pojawia się nowy koszt, bardzo rzadko pozostaje on po stronie firmy" – powiedziała Brown.

"Najczęściej znajduje odzwierciedlenie w cenie płaconej przez konsumentów" - dodała.

Podobne wnioski przyniósł test przeprowadzony przez zespół The Cube.

Po zamówieniu na Amazonie produktu spoza Unii Europejskiej z dostawą do Belgii platforma doliczyła podczas finalizacji zakupu pozycję "import charges" w wysokości 3 euro, powiązaną z nową opłatą.

Paczki w centrum realizacji zamówień Amazona. (AP Photo/Rich Pedroncelli, File)
Paczki w centrum realizacji zamówień Amazona. (AP Photo/Rich Pedroncelli, File) AP Photo

Koszt nie jest naliczany od całego zamówienia, lecz od poszczególnych grup towarów według ich klasyfikacji taryfowej.

W praktyce oznacza to, że liczba opłat zależy od rodzaju kupowanych produktów.

Przykładowo zamówienie dwóch koszulek, telefonu i zegarka może zostać objęte trzema opłatami po 3 euro, ponieważ towary należą do trzech różnych kategorii taryfowych.

Łączna kwota "import charges" wyniesie wtedy 9 euro. Do niej doliczany jest jeszcze podatek VAT.

Ograniczony wpływ nowych przepisów

Nie wszystkie zakupy będą jednak objęte nową opłatą. Coraz więcej platform realizuje zamówienia z magazynów znajdujących się na terenie Unii Europejskiej.

W takim przypadku towary nie są wysyłane bezpośrednio z państw trzecich, dlatego opłata nie jest naliczana.

Amazon podaje, że w 2025 roku 97 procent produktów zamawianych za pośrednictwem jego unijnych sklepów było wysyłanych z magazynów zlokalizowanych w UE.

Takie przesyłki nie podlegałyby nowym przepisom.

Na rozwój europejskiej sieci magazynów postawiło również Temu.

Jak powiedział analityk chińskiego sektora technologicznego Ed Sander, platforma rozpoczęła przygotowania jeszcze przed wejściem regulacji w życie.

"Temu od dawna przygotowywało się do tych zmian" - powiedział Sander.

"Już na początku 2024 roku zachęcało sprzedawców do przechowywania towarów w europejskich magazynach i przejęcia odpowiedzialności za logistykę" - dodał.

"Nie wszyscy byli na to gotowi, ponieważ wiązało się to z zamrożeniem kapitału i ryzykiem niesprzedanych zapasów" -stwierdził.

"Dlatego Temu zaczęło także magazynować część produktów we własnych centrach logistycznych" - mówił w rozmowie z Euronews.

Kontenery  w porcie w Tiencinie w Chinach, piątek, 29 sierpnia 2025 r. (AP Photo/Mahesh Kumar A., File)
Kontenery w porcie w Tiencinie w Chinach, piątek, 29 sierpnia 2025 r. (AP Photo/Mahesh Kumar A., File) AP Photo

Według Sandera celem firmy było osiągnięcie do końca 2025 roku poziomu około 80 procent sprzedaży realizowanej z lokalnych magazynów.

"Towary przechowywane w Europie trafiają tu wcześniej w dużych transportach morskich, a nie pojedynczymi przesyłkami lotniczymi wysyłanymi bezpośrednio do klientów" - wyjaśnił.

Zdaniem analityka nowa opłata, niezależnie od tego, kto formalnie ją uiszcza, w praktyce przynajmniej częściowo obciąży konsumentów.

"Ostatecznie to konsumenci płacą za takie rozwiązania" - ocenił.

"Koszt może zostać doliczony bezpośrednio do opłaty za import albo ukryty w cenie produktu. Nawet jeśli platformy i sprzedawcy podzielą się tym wydatkiem, klienci prawdopodobnie pokryją jego część" - podsumował.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Handel dziećmi na Vinted? Skąd się wzięły wiralowe oskarżenia?

Kilka postów samozwańczych „ekspertów” w sieci silnie kształtuje opinie – wynika z badania

Starmer rezygnuje: które państwo Europy najczęściej zmienia przywódców?