„Tylko niewielki odsetek zgłoszonych zbrodni wojennych trafi do postępowania prawnego” – mówiła Inna Pidluska z International Renaissance Foundation podczas konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. W 2022 r. Polska wszczęła własne śledztwo w tej sprawie w oparciu o zasadę jurysdykcji uniwersalnej.
Podczas gdy wojna w Ukrainie na pełną skalę trwa już ponad cztery lata, a skala zbrodni wojennych jest ogromna, jedynie część z nich trafi do postępowań sądowych – mówi w rozmowie z Euronews Inna Pidluska, Zastępczyni Dyrektora Wykonawczego Międzynarodowej Fundacji „Odrodzenie” (International Renaissance Foundation), na Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Organizacja, koncentrująca się m.in. na prawach człowieka, reformach demokratycznych i wzmacnianiu lokalnych inicjatyw, zajmuje się także dokumentowaniem zbrodni wojennych i dąży do pociągnięcia ich sprawców do odpowiedzialności. W Polsce współpracuje m.in. z Fundacją im. Stefana Batorego.
„Odbudowa już trwa i stanowi wielką szansę. To największa i najbardziej ambitna odbudowa od czasów II wojny światowej” – mówi Pidluska. Jako jedna z ponad 200 osób i organizacji przyjechała do Gdańska z przesłaniem „Gdańsk Common Message”, które koncentruje się na tym, aby proces odbudowy Ukrainy opierał się przede wszystkim na prawach człowieka, a nie wyłącznie na decyzjach rządów czy instytucji międzynarodowych. Inna podkreśla także znaczenie współpracy z Polską: „To ważne i symboliczne miejsce” – mówi, wskazując na Gdańsk.
„Ogromna liczba zbrodni wojennych”. Jak Polska ściga sprawców zbrodni w Ukrainie?
Polskie organizacje i rząd od 2022 roku dokumentują zbrodnie wojenne w Ukrainie. Świadectwa dotyczące możliwych zbrodni wojennych i naruszeń praw człowieka podczas rosyjskiej inwazji są zbierane m.in. we współpracy z Koalicją Ukraine.5AM, w tym przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
Polski rząd wszczął również własne śledztwo w sprawie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w oparciu o zasadę jurysdykcji uniwersalnej. Prokuratorzy współpracują z Międzynarodowym Trybunałem Karnym oraz uczestniczą we Wspólnym Zespole Śledczym, którego mandat został przedłużony do 2028 roku.
Jak wynika z informacji Agencji Unii Europejskiej ds. Współpracy Wymiarów Sprawiedliwości w Sprawach Karnych (Eurojust), zgromadzono szeroki materiał dowodowy dotyczący zbrodni wojennych. Jest on wykorzystywany w postępowaniach krajowych oraz przez Międzynarodowy Trybunał Karny.
Czy obecne działania są jednak wystarczające?
„Musimy zrozumieć, że tylko niewielki odsetek zbrodni udokumentowanych przez organizacje społeczeństwa obywatelskiego i instytucje publiczne, takie jak Biuro Prokuratora Generalnego, ostatecznie trafi do postępowań sądowych” – mówi Inna Pidluska. „Z pewnością wpłyną one na zrozumienie skali okrucieństw i zbrodni wojennych. Jest jednak jeszcze inny wymiar, równie ważny dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego i obrońców praw człowieka. Chodzi o to, aby idea, że nigdy więcej nie można dopuścić do zbrodni agresji, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, rzeczywiście znalazła oddźwięk wśród ludzi”.
Jak podkreśla, równie ważne jest, aby osoby, które przeżyły zbrodnie wojenne, mogły rozpocząć proces powrotu do normalnego życia. Aby było to możliwe, potrzebne jest nie tylko wsparcie instytucjonalne, ale także społeczne zrozumienie i solidarność.
Praca z osobami, które przeżyły wojenną traumę, wymaga dużego profesjonalizmu – mówi Pidluska. Jej zdaniem priorytetem jest dziś rozwijanie systemu wsparcia psychologicznego oraz wzmacnianie instytucji pomagających ofiarom. „Zapewni to, że system sprawiedliwości faktycznie będzie miał ludzi w centrum”.
Twierdzi też, że chociaż nie ma żadnej kwoty, która mogłaby wynagrodzić te zbrodnie, biorąc pod uwagę okropności, które przeszły ofiary wojny, "wsparcie finansowe musi zostać zapewnione, aby sprawiedliwość mogła choć częściowo zostać naprawiona”.
„Musimy mieć świadomość, że Rosja musi zapłacić reparacje. Rosja musi zostać pociągnięta do odpowiedzialności, a rosyjskie firmy i aktywa powinny zostać wykorzystane na odszkodowania dla ofiar i osób, które przeżyły zbrodnie”.
Kryminalizacja oporu
Fundacja opisuje raport Media Initiative for Human Rights, który wskazuje przypadki nacisku Rosjan na ukraińskich jeńców wojennych. Ocalali, którym udało się wydostać z Rosji, np. podczas wymiany jeńców, opisują, jak podczas tortur zmuszano ich do „przyznania się” do zbrodni na cywilach.
„Za każdym razem podczas tortur mówili mi: "Przyznaj się do popełnionych zbrodni, a wszystko się skończy." W pewnym momencie tak zmęczyły mnie tortury, że wymyśliłem historię o tym, jak rzekomo zabiłem cywila. Przemyślałem to w każdym szczególe, żeby nikogo nie wrobić. Plan był taki, by opowiedzieć to, gdy nie będę miał już siły, by to wytrzymać. Wytrzymywałem półtora roku, a potem się poddałem i opowiedziałem swoją historię. Gdy tylko "się przyznałem", zaczęli się interesować i przestali mnie torturować” – mówi jeden z żołnierzy cytowanych w raporcie.
Zgodnie z raportem, w tym przypadku sprawa o morderstwo opierała się wyłącznie na zeznaniach żołnierza oraz materiale z eksperymentu śledczego — nie było żadnych świadków, dowodów rzeczowych ani odnalezionych szczątków ofiary. Jak czytamy dalej, podczas rozprawy jedyny sędzia prowadzący postępowanie zasugerował oskarżonemu, że powinien zabrać głos. Kiedy obrońca żołnierza, pełniący w praktyce jedynie rolę formalną, zwrócił uwagę na brak dowodów w sprawie, sędzia przerwał mu, zarzucając, że nie powinien „wybielać zbrodni nazistów”. Adwokat nie kontynuował już swojej wypowiedzi. Ukraiński żołnierz został osadzony w więzieniu razem z rosyjskimi mordercami i miał tam spędzić resztę życia, jednak ostatecznie udało mu się odzyskać wolność.
„W maju 2026 roku Inicjatywa Medialna na rzecz Praw Człowieka udokumentowała 2 441 przypadków postępowania karnego prowadzonego przez Rosję wobec ukraińskich jeńców wojennych i cywilów. Ponad 1700 z tych spraw zakończyło się skazaniem” – czytamy na stronie.
"Częścią sprawiedliwości jest dokumentowanie zbrodni wojennych, by mieć pewność, że więcej się nie powtórzą”
Odnosząc się do Polski, Pidluska podkreśla zarówno rolę organizacji pozarządowych, jak i państwowych instytucji w dokumentowaniu zbrodni wojennych oraz wspieraniu mechanizmów sprawiedliwości. Wskazuje m.in. na współpracę z polską prokuraturą, ale także na znaczenie nagłaśniania przypadków zbrodni wojennych.
Jak podkreśla, równie ważne jest uświadamianie społeczeństwom, które nie doświadczają wojny bezpośrednio, że zbrodnie wojenne nie są odległą historią – dzieją się tu i teraz, zarówno w odległych częściach świata, jak i tuż za wschodnią granicą Polski.
„Częścią sprawiedliwości jest dokumentowanie zbrodni wojennych, aby upewnić się, że nie mogą się powtórzyć", mówi. "Sprawiedliwość to także sposób, w jaki instytucje, oraz międzynarodowe i krajowe ustalenia dotyczące sprawiedliwości, są na miejscu i działają skutecznie”.
Jak przekonuje, organizacje społeczeństwa obywatelskiego w Polsce były niezwykle ważnymi partnerami, pomagając ludziom, szukającym schronienia przed wojną w Polsce.
"Odbudowa już trwa i stanowi wielką szansę” – mówi. „Bezpieczeństwo Europy będzie silniejsze dzięki Ukrainie, podobnie jak europejskie przedsiębiorstwa”.
Choć relacje polsko-ukraińskie są trudne, Inna podkreśla, że współpraca oraz budowanie społeczeństwa obywatelskiego opartego na dialogu, a nie na uprzedzeniach czy zaszłościach, dają realną szansę na stworzenie lepszego świata.
„Sprawiedliwość jest także wtedy, gdy ludzie, którzy ponieśli straszne straty i przestępstwa przeciwko nim, mogą zabrać głos, mogą mieć odwagę, mogą mieć siłę moralną, aby zabrać głos i aby ich historie zostały usłyszane”, dodaje. „Żeby mieć pewność, że to nie zostanie zapomniane”.