Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Rosyjskie zbrodnie wojenne wobec kobiet: Jak film "Ślady" przekształca traumę w opór

Film "Ślady" przedstawia siedem kobiet z Ukrainy, które przeżyły rosyjską niewolę. Film jest pokazywany na Berlinale.
Film "Ślady" przedstawia siedem kobiet z Ukrainy, które przeżyły rosyjską niewolę. Film jest pokazywany na Berlinale. Prawo autorskie  Franziska Müller / Euronews
Prawo autorskie Franziska Müller / Euronews
Przez Franziska Müller & Sonja Issel
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Przeżyły rosyjskie więzienie, tortury i przemoc seksualną. W filmie "Ślady" sześć ukraińskich kobiet opowiada swoją historię - i przekształca ból w siłę. Dokument o zbrodniach wojennych, godności i walce o sprawiedliwość.

To dokument o niewyobrażalnym okrucieństwie. Sześć kobiet z Ukrainy opowiada o swoich doświadczeniach przemocy z rąk rosyjskich żołnierzy. Jedna z nich, Iryna, wywalczyła sobie drogę i stworzyła coś nowego - siłę, wspólnotę, nadzieję.

REKLAMA
REKLAMA

Film o strasznej rzeczywistości kobiet w rosyjskiej niewoli lub pod rosyjską okupacją - i historie kobiet, które nie dały się złamać. Film dokumentalny "Ślady" miał swoją światową premierę na Berlinale.

"Ślady" - ślady pozostawione przez wojnę

Ukraińska ambasada milknie, gdy rozpoczyna się zwiastun filmu dokumentalnego "Ślady". W pierwszym rzędzie siedzą bohaterki - kobiety, które twierdzą, że doświadczyły przemocy w rosyjskiej niewoli.

Jedną z nich jest Iryna. Kiedy przemawia, publiczność słucha jej z uwagą. Opowiada o uwięzieniu, znęcaniu się i próbach zachowania godności. Są to opisy przemocy, które są prawie niewyobrażalne w ciepłej, bezpiecznej przestrzeni w centrum Berlina. Dla Iryny są one jednak rzeczywistością. Przeżyła to - a wraz z nią wracają wspomnienia tego, czego doświadczyła.

"Grozili, że zgwałcą mojego syna i powiedzieli, że ludzie tacy jak my nie powinni żyć" - powiedziała inna kobieta. "A dopiero potem zabiję cię razem z tym dzieckiem. Czas stanął w miejscu, a ja po prostu tam stałam".

Okazją jest rozpoczęcie kampanii społecznej promującej film dokumentalny „Ślady”, który został pokazany w sekcji Panorama Berlinale. Do ambasady przybyli przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, a także przedstawiciel ONZ i ambasador Ukrainy, Ołeksij Makiejew. Jednak większość zaproszonych gości to kobiety.

Kampania ma na celu zwrócenie uwagi na los więzionych i maltretowanych Ukraińców oraz domaganie się politycznych i prawnych konsekwencji.

Portret sześciu kobiet: "Poświęcają swoją prywatność"

W filmie Iryna opowiada o losach swoich i innych kobiet przebywających w rosyjskiej niewoli. Przeżyły one tortury, przemoc seksualną i inne formy przemocy - zbrodnie wojenne popełnione przez rosyjskich żołnierzy.

Irynie towarzyszy dokumentalistka Alisa Kovalenko. Walczyła ona przeciwko okupacji Krymu w 2014 roku i sama doświadczyła rosyjskiej niewoli. "Szczerze mówiąc, nie chciałam robić tego filmu. Po prostu czułam, że muszę to zrobić" - mówi Kovalenko w wywiadzie dla Euronews. "Wiedziałam, że to będzie bardzo, bardzo trudne. Że będę cierpieć. Ale wiedziałem, dlaczego to robię. Dla mnie było warto".

Alisa Kovalenko wyreżyserowała "Ślady" z Marysią Nikitiuk. Sama przeżyła rosyjską niewolę.
Alisa Kovalenko wyreżyserowała "Ślady" wraz z Marysią Nikitiuk. Sama przeżyła rosyjską niewolę. Franziska Müller / Euronews

Jej zdaniem, kobiety musiały również dokonać innego poświęcenia. "Poświęcają swoją prywatność. Ale wiedzą, po co to zrobiły. Ponieważ mówią także w imieniu tych, które wciąż milczą" - kontynuuje Kovalenko. A jednak film jest dowodem godności, solidarności i wspólnej walki o sprawiedliwość i siostrzeństwo.

Według reżyserki, Irynie i innym kobietom udało się przekształcić swój ból w siłę. "Wierzę więc, że ten film może wywołać empatię, aktywną empatię, za którą idzie działanie".

"Mówiłam o tym po raz pierwszy po pięciu latach"

Niewiele kobiet opowiedziało publicznie swoją historię. Iryna należy do stowarzyszenia SEMA Ukraine, które zachęca kobiety do dzielenia się swoimi doświadczeniami. "Wiele lat zajęło mi zebranie tej siły" - mówi Euronews. "Po raz pierwszy opowiedziałam o tym dopiero pięć lat po moim doświadczeniu, co nie było łatwe".

Ostatecznie chce udokumentować wykorzystywanie przez Rosję przemocy seksualnej wobec kobiet jako broni wojennej i nagrywa wywiady z sześcioma innymi kobietami. W trakcie filmu widz nie tylko poznaje ich okrutne historie, ale także dostrzega siłę ich społeczności i wzajemne wsparcie. O filmie i kampanii Iryna mówi: "To będzie nasze małe zwycięstwo. I po raz kolejny będzie to dowód na to, że sprawiedliwość istnieje".

Iryna Dovhan prowadzi nas przez portrety sześciu kobiet, które opisują swoje doświadczenia z przemocą
Iryna Dovhan prowadzi nas przez portrety sześciu kobiet, które opisują swoje doświadczenia z przemocą Franziska Müller / Euronews

W filmie nie ma wyraźnych obrazów przemocy; zamiast tego kobiety wracają do swoich dawnych, częściowo zbombardowanych i zniszczonych domów, aby opowiedzieć swoje historie. Znajdują ściany z dziesiątkami dziur po kulach, brakuje części dachów, ogród jest zaminowany. W jednej ze scen w oddali widać pożar, który wybucha co sekundę, po czym rozlega się syrena alarmowa. Niektórzy widzowie są zaskoczeni.

Alisa Kovalenko celowo powstrzymała się od pokazywania wywiadów: "Zdecydowałam, że nie będę filmować żadnych kobiet, a jedynie nagrywać audio" - wyjaśniła reżyserka. Bardziej prawdopodobne jest zbudowanie zaufania "kiedy rozmawiasz z osobą, kiedy patrzysz jej w oczy, kiedy nie jesteś za kamerą".

Jednak kiedy była w regionie Chersonia, aby przeprowadzić wywiady, wszędzie widziała ślady wojny. "Były tam pola minowe, płonące pola, zniszczone domy, ale także ranni ludzie". Ostatecznie jednak chciała również przedstawić rany, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka, takie jak wspomnienia kobiet o przemocy, której doświadczyły.

Kontynuacja jako dowód, że wróg zawiódł

Celem było jednak nie tylko nakręcenie filmu dokumentalnego, ale także przedstawienie możliwych rosyjskich zbrodni wojennych. Iryna, Kovalenko i inne kobiety nie tylko chcą, aby świat dowiedział się, co zrobili rosyjscy żołnierze. Stoją w ukraińskiej ambasadzie w Niemczech i wykorzystują platformę Berlinale - wśród wszystkich czerwonych dywanów, złotych nagród i hollywoodzkich gwiazd - aby zapewnić, że przesłanie ich filmu to dopiero początek.

"Najlepszym sposobem na przezwyciężenie traumy jest patrzenie w przyszłość. Dla mnie bardzo ważne było, aby nie pozwolić im uczynić mnie nieszczęśliwą" - mówi kobieta w zwiastunie. "To moja broń, którą mogę dać innym kobietom. Fakt, że je pokonały, jest najlepszym dowodem na to, że wróg zawiódł".

Przy okazji Berlinale liczni przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego w ambasadzie poparli inicjatywę kobiet o nazwie SEMA, która walczy z przemocą seksualną jako bronią wojenną i wspiera osoby dotknięte przemocą.

Organizacja domaga się uznania, że Rosja wykorzystuje przemoc seksualną i związaną z płcią (przemoc seksualna związana z konfliktem, CRSV) jako broń wojenną. Organizacja oferuje zarówno wsparcie finansowe, jak i psychologiczne osobom dotkniętym przemocą.

Uznanie systematycznej przemocy za zbrodnię wojenną

Pod koniec dokumentacji napisano, że Rosja powinna zostać umieszczona na liście "wstydu" ONZ. Organizacja Narodów Zjednoczonych ma własną definicję CRSV. Stosowana przemoc jest związana z konfliktem.

Według najnowszego raportu ONZ za rok 2023, w Ukrainie zidentyfikowano 85 przypadków przemocy seksualnej związanej z konfliktem, skierowanej przeciwko cywilom i jeńcom wojennym. Mówi się, że była ona skierowana w równym stopniu przeciwko mężczyznom i kobietom.

"W większości udokumentowanych przypadków dotyczących dorosłych mężczyzn, przemoc seksualna była stosowana jako metoda tortur podczas ich niewoli przez rosyjskie siły zbrojne i organy ścigania" - czytamy w raporcie.

Bohaterki filmu opowiadają swoje historie w "Śladach".
Bohaterki filmu opowiadają swoje historie w "Śladach". Franziska Müller / Euronews

Strona ukraińska również wszczęła 10 takich spraw. Obejmują one od groźby przemocy do egzekucji. Stowarzyszenie SEMA Ukraine zakłada, że liczba niezgłoszonych przypadków rosyjskiej przemocy CRSV jest wysoka.

"To nie jest dokument, o którym ludzie będą rozmawiać. Wiele osób woli patrzeć w inną stronę" - powiedział podczas wydarzenia ukraiński ambasador Ołeksij Makiejew. Dla niego społeczność ukraińskich kobiet, "to dążenie do prawdy", jest "składnikiem ukraińskiej odporności".

"Ukraińcy mogą być dziś dobrym przykładem tego, jak działa społeczeństwo, jak broniona jest demokracja i co tak naprawdę oznaczają europejskie wartości, które leżą u podstaw naszej świadomości w Europie" - kontynuował Makiejew.

Zarówno światowa premiera filmu, jak i prezentacja kampanii w Ambasadzie Ukrainy pozostawiły widzów z poczuciem nadziei i siły. Sposób, w jaki kobiety wyciągnęły się nawzajem z okrutnych wspomnień i stanęły ramię w ramię na scenach Berlina, również pokazuje twórczą moc, która z tego wynikła. Postrzegają swoje głosy jako miecz przeciwko przemocy rosyjskich żołnierzy.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Wojna w Ukrainie. Rosyjskie drony i pociski rakietowe zabijają pięciu Ukraińców

Wojna w Ukrainie. Rosyjskie drony i pociski rakietowe zabijają co najmniej pięć osób

Tortury i przemoc seksualna: byli dowódcy FARC przyznają się do rekrutacji 18 tys. nieletnich