Francja uruchomiła bezprecedensową operację bezpieczeństwa przed szczytem G7 w Évian. Tysiące funkcjonariuszy i specjalistyczne służby mają zabezpieczyć przyjazd światowych przywódców.
Aż 16 tys. funkcjonariuszy francuskich służb bezpieczeństwa czuwa nad ochroną szczytu G7, który od poniedziałku do środy odbywa się w uzdrowisku Évian.
Wydarzenie przebiega w cieniu napiętej sytuacji międzynarodowej oraz protestów przeciwników grupy G7.
W niedzielę do starć demonstrantów z policją doszło w pobliskiej Genewie.
Nawet tysiąc pojazdów dziennie do kontroli
Jednym z kluczowych elementów operacji zabezpieczenia są kontrole prowadzone przez saperów. Podczas szczytu sprawdzonych ma zostać kilka tysięcy pojazdów.
"Mamy zaplanowane przepustowości, to będzie około tysiąca samochodów dziennie" - mówi szef grupy interwencyjnej ds. rozminowania Julien Perroudon.
Każdy pojazd przed wjazdem do strefy szczytu przechodzi szczegółową kontrolę z wykorzystaniem systemu skanującego podwozie.
"Pojazd przejeżdża po żółtej płycie. A po przejechaniu otrzymujemy taki obraz, który pozwala nam sprawdzić cały pojazd, także nadkola i okolice układu wydechowego" - – wyjaśnia członek ekipy rozminowania.
Po skanowaniu pojazdy sprawdzają psy wyszkolone do wykrywania materiałów wybuchowych, a kolejną kontrolę przeprowadzają wojskowi specjaliści. Cała procedura trwa zaledwie kilka minut.
"Sprawdzenie jednego samochodu trwa dość krótko, między 5 a 7 minut. Dzięki temu jesteśmy w stanie obsłużyć dość duży ruch pojazdów" - mówi inny członek ekipy rozminowania.
Wnioski po igrzyskach w Paryżu
System zabezpieczeń wykorzystany podczas szczytu oparto w dużej mierze na doświadczeniach zdobytych podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.
Wypracowane wtedy rozwiązania stały się wzorem dla ochrony dużych wydarzeń z udziałem tysięcy uczestników i licznych delegacji.
Francuskie władze chcą uniknąć powtórki wydarzeń z 2003 roku, kiedy podczas szczytu G8 w Évian w Genewie i Lozannie doszło do zamieszek, grabieży sklepów oraz starć z policją.
Straty oszacowano wówczas na kilka milionów franków szwajcarskich.
Do zabezpieczenia tegorocznego spotkania skierowano m.in. blisko 500 motocyklistów policji i żandarmerii, 64 szwadrony żandarmerii mobilnej, kompanie Republikańskich Kompanii Bezpieczeństwa (CRS), łodzie patrolowe, śmigłowce, kilkuset śledczych oraz niemal tysiąc żołnierzy.
Jak podkreśla Julien Perroudon, do działań skierowano "praktycznie jedną trzecią całego personelu służby rozminowania".
"Na każdym pasie ruchu muszą pracować przewodnicy psów z czworonogami wyszkolonymi do wykrywania materiałów wybuchowych oraz specjaliści od poszukiwania ładunków, oddelegowani z wojska. W sumie ten segment zabezpieczeń liczy około 500 osób" - dodaje.
Przywódców państw G7 w Évian powita w poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron.
Na szczyt zaproszono również przedstawicieli kilku innych państw, w tym Brazylii i Indii.
Starcia w przeddzień szczytu
Szczyt rozpoczyna się dzień po gwałtownych zamieszkach w Genewie, oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od Évian.
W starciach uczestnicy protestów rzucali w funkcjonariuszy butelkami, kamieniami, gruzem i petardami. Policja użyła granatów z gazem łzawiącym.
Według szwajcarskiej policji około godz. 19 w demonstracji uczestniczyło 20 tys. osób.
W pochodzie pojawiły się hasła antykapitalistyczne, propalestyńskie, feministyczne, proklimatyczne i prokurdyjskie.
Marsz wyruszył tuż po godz. 15.30 z nabrzeży Jeziora Genewskiego.
Władze poinformowały, że demonstranci zaatakowali kilka budynków, w tym siedzibę firmy audytorskiej PricewaterhouseCoopers oraz główną siedzibę Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU).
Według policji uszkodzone zostały również witryny Banque du Léman i banku Raiffeisen.