Premier Malty Robert Abela poinformował w mediach społecznościowych, że myślami jest z osobami dotkniętymi eksplozją, do której doszło dziś rano.
W poniedziałek w fabryce fajerwerków na Malcie doszło do potężnej eksplozji, w której ranne zostały dwie osoby. W niebo wzbił się ogromny słup dymu i odłamków – podała policja.
Eksplozja i kolejne wybuchy w fabryce fajerwerków Ta' Lourdes na północy śródziemnomorskiej wyspy zatrzęsły budynkami i powybijały szyby, co widać na nagraniach opublikowanych przez lokalne dzienniki „Times of Malta” i „Malta Today”.
Pierwszy wybuch nastąpił około godz. 6.35 i wkrótce potem doszło do kolejnej, silnej eksplozji – relacjonowali świadkowie cytowani przez te gazety.
Dwaj mężczyźni z lekkimi obrażeniami pracowali na pobliskich polach, gdy doszło do wybuchów – przekazała policja w mediach społecznościowych.
Jak dodano, w chwili zdarzenia w fabryce nie było żadnych pracowników.
Jak podał „Times of Malta”, mniejsze wybuchy było słychać jeszcze przez wiele godzin po pierwszych eksplozjach.
Edward Mercieca, mieszkający w pobliżu, powiedział gazecie, że obudził go pierwszy wybuch.
„Miałem wrażenie, jakby ktoś wziął młot wielkości ciężarówki i uderzył w ścianę mojego domu” – cytuje jego słowa „Times of Malta”. - „Słup dymu musiał mieć jakieś tysiąc stóp, czyli około 300 metrów wysokości”.
Premier Malty Robert Abela, którego Partia Pracy w sobotę zdobyła bezprecedensową czwartą kadencję, napisał w mediach społecznościowych, że jego „myśli są z osobami dotkniętymi wybuchem, do którego doszło dziś rano”.
Jak dodał, na miejsce natychmiast wysłano służby, by udzielić pomocy.