Mińsk kieruje teraz szlaki migrantów na granicę Łotwy, a Ryga prosi sąsiadów o wsparcie przed kampanią wyborczą. Litwa rozważa czasowe kontrole graniczne z Łotwą.
Łotwa stała się najnowszym ogniskiem tego, co rządy państw UE określają jako kampanię prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, polegającą na wykorzystywaniu migracji jako narzędzia presji politycznej na wschodnią granicę Unii.
Po latach, w których Łotwa, Litwa i Polska przyjmowały na siebie większość nieuregulowanych przekroczeń granicy z Białorusią, władze w Rydze mówią, że presja przesunęła się teraz na ich odcinek. Wzrost następuje na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi na Łotwie, zaplanowanymi na 3 października, co budzi obawy, że Mińsk znów próbuje wykorzystać migrację do destabilizacji regionu.
Skalę tej zmiany pokazują najnowsze dane z granicy. W czwartek Łotwa, mająca 173-kilometrową granicę z Białorusią, odnotowała 111 prób nielegalnego przekroczenia granicy z tego kraju jednego dnia. Litwa, której granica jest czterokrotnie dłuższa i liczy 679 km, zanotowała tego samego dnia dwie takie próby, a Polska dzień wcześniej nie zgłosiła żadnej. Czterokrotnie wzrosła też wtórna migracja na Litwę przez terytorium Łotwy.
„Dziś granica Łotwy stała się głównym celem” – powiedział Euronews minister spraw wewnętrznych Łotwy Jānis Dombrava.
Urzędnicy w Rydze przekonują, że to nie przypadek.
„Tocząca się wojna Rosji przeciwko Ukrainie, otwarcie wspierana przez reżim białoruski, znacząco zwiększyła ryzyko dla bezpieczeństwa w regionie i dodatkowo motywuje Białoruś do kontynuowania działań hybrydowych, w tym instrumentalnego wykorzystywania migracji” – oświadczył rzecznik łotewskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.
Resort twierdzi, że Mińsk celowo ułatwia kierowanie strumieni migracyjnych na zewnętrzne granice UE, aby nadwyrężyć zasoby państw i zwiększyć presję na kraje sąsiednie.
Kryzys wybuchł po raz pierwszy w 2021 roku, gdy Łukaszenka zagroził, że zaleje kraje ościenne migrantami i narkotykami. Łotwa, Litwa i Polska później wznosiły bariery na granicy, rozbudowywały systemy nadzoru i wzmacniały patrole. Łotewskie władze przyznają dziś, że same te działania nie wystarczają, by poradzić sobie z rosnącą presją.
„Państwowa Straż Graniczna robi wszystko, co w jej mocy” – powiedział Dombrava. – „Jednak przy takiej intensywności presji migracyjnej zasoby, którymi obecnie dysponujemy, nie zawsze wystarczają, by w porę przechwycić każdą grupę nielegalnych migrantów”.
W miarę narastania presji Łotwa zwróciła się o wsparcie do państw sąsiednich.
Litwa rozważa kontrole na granicy
Litwa wysłała na Łotwę dziewięciu funkcjonariuszy straży granicznej i dwa psy służbowe, aby wzmocnić patrole wzdłuż granicy z Białorusią. Zastąpili oni dziewięciu litewskich funkcjonariuszy, którzy stacjonowali tam od 1 lipca.
Estonia wysłała w czerwcu na Łotwę dwa dwunastoosobowe zespoły straży granicznej.
„Granica łotewsko-białoruska jest jednocześnie zewnętrzną granicą NATO i Unii Europejskiej, a więc także naszą granicą” – powiedział Euronews Veiko Kommusaar, szef straży granicznej estońskiej Policji i Straży Granicznej.
Jak mówi Dombrava, państwa współpracują, kierując się celem, by „żaden nielegalny migrant nie przedostał się przez zewnętrzną granicę [UE]”.
Na razie tak nie jest.
Litewskie władze graniczne informują, że wtórna migracja z Łotwy również gwałtownie wzrosła: liczba migrantów, którzy po wjeździe do UE przez Łotwę próbują kontynuować podróż na zachód przez Litwę, zwiększyła się ponad czterokrotnie w porównaniu z pierwszą połową ubiegłego roku.
Taki wzrost wywołał na Litwie debatę, czy nie wprowadzić czasowych kontroli na granicy z Łotwą, na wzór Polski, która od roku prowadzi kontrole osób przyjeżdżających z Litwy i Niemiec.
Nowy minister spraw wewnętrznych Litwy, Martynas Katelynas, nie wyklucza takiego kroku, „gdybyśmy nie mieli innej możliwości zarządzania tym ruchem i zatrzymywania migrantów na granicy” – powiedział wcześniej w tym tygodniu litewskiemu nadawcy publicznemu LRT.
Na razie jednak, jak podkreślił Dombrava w komunikacie prasowym, priorytetem jest wzmocnienie zewnętrznej granicy UE, a nie ograniczanie swobody przemieszczania się w jej obrębie. W czwartek oba kraje podpisały porozumienie o pogłębieniu współpracy między służbami porządku publicznego.
„W tej chwili nie ma mowy o przywracaniu kontroli na granicy łotewsko-litewskiej” – powiedział. – „Rozważamy raczej możliwość wysyłania sobie nawzajem znacznej liczby funkcjonariuszy straży granicznej, aby wesprzeć to państwo, które akurat mierzy się z największą presją”.
Migracja jako narzędzie geopolityczne
Przedstawiciele trzech państw bałtyckich twierdzą, że migranci są wykorzystywani jako narzędzie operacji sterowanej przez państwo, a nie działają samodzielnie.
„To, co dzieje się na granicy łotewsko-białoruskiej, to zaplanowana operacja zorganizowana przy wsparciu Białorusi, której celem jest podważenie bezpieczeństwa granic i ogólnego poczucia bezpieczeństwa” – powiedział Kommusaar.
„Zwykli ludzie są wykorzystywani jako środek nacisku, by osiągnąć zamierzony cel”.
Według łotewskiego ministerstwa spraw wewnętrznych wielu migrantów przylatuje na Białoruś legalnie, a następnie jest przewożonych w rejon granicy z Łotwą, Litwą lub Polską i kierowanych w stronę punktów przerzutu. Władze zarzucają, że białoruskie służby bezpieczeństwa doprowadzają migrantów pod samą granicę, dostarczają im sprzęt do forsowania zabezpieczeń, a w niektórych przypadkach uniemożliwiają im wycofanie się w głąb Białorusi.
Jak przekazała w pisemnym komentarzu dla Euronews rzeczniczka litewskiej Państwowej Służby Ochrony Granicy, Lina Laurinaitytė, z czasem zmienia się struktura narodowościowa migrantów. Wcześniejsze fale obejmowały obywateli Iraku, Syrii, Afganistanu, Iranu, Jemenu, Somalii, Kamerunu oraz Demokratycznej Republiki Konga.
„To nie jest spontaniczna migracja” – stwierdziła Laurinaitytė. – „To operacja organizowana przez państwo, zaprojektowana po to, by wywierać presję polityczną na Unię Europejską”.
W chwili publikacji tego tekstu polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie odpowiedziało na prośbę o komentarz.