Co najmniej jedna osoba zginęła, a 15 osób zostało rannych po rosyjskim ostrzale Ukrainy. 50 rakiet i 300 dronów minionej nocy wycelowano w Ukrainę.
Rosja minionej nocy po raz kolejny zaatakowała Ukrainę. Wojsko rosyjskie użyło 50 pocisków rakietowych i prawie 300 dronów do ataki na cele w różnych regionach Ukrainy, na kilka dni przed czteroletnią rocznicą pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Infrastruktura energetyczna kraju pozostaje jednym z głównych celów Rosji. Ataki są także na infrastrukturę logistyczną, taką jak obiekty kolejowe i wodociągi w miastach. Bilans rosyjskich ostrzałów podsumował na portalu X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
15 osób, w tym czworo dzieci, zostało rannych, a jeden mężczyzna zginął w ataku na region Kijowa, w tym na samą stolicę. Według doniesień, temperatura spadła do -10 stopni Celsjusza, gdy stolica została zaatakowana nocą.
"Wróg atakuje stolicę za pomocą broni balistycznej" - powiedział na Telegramie szef kijowskiej administracji wojskowej, Tymur Tkaczenko, wzywając ludzi do pozostania w schronach.
Na celowniku znalazło się siedem regionów, w tym "Kijów i region stołeczny, Dniepr, Kirowohrad, Mikołajów, Odessa, Połtawa i Sumy" - napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
Tymczasem w Mikołajów 16 tys. osób zostało pozbawionych prądu w temperaturach poniżej zera po tym, jak infrastruktura energetyczna została uszkodzona przez ostrzał, poinformowały władze regionalne.
Znaczne szkody i pożary na dużą skalę zostały również zgłoszone przez pracowników służb ratowniczych w obiektach energetycznych w południowo-zachodnim regionie Odessy.
Zełenski powiedział, że tylko w tym tygodniu Rosja przeprowadziła ponad 1300 ataków dronów.
Atak terrorystyczny we Lwowie
W międzyczasie, tej samej nocy, we Lwowie, 25 osób zostało rannych, a policjant zginął w wyniku tego, co ukraińscy urzędnicy nazwali atakiem terrorystycznym. Według ukraińskiej policji, dwie bomby domowej roboty eksplodowały w koszach na śmieci w czasie, gdy policja prowadziła czynności związane ze zgłoszeniem włamania.
Na ten moment Zełenski powiedział: "Zatrzymano kilka osób, a wszystkie fakty zostaną ustalone w niezbędnych ramach proceduralnych".
W opublikowanym w sobotę wywiadzie specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff nie wykluczył możliwości spotkania na szczycie między Zełenskim a prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Rozmawiając z Fox News, Witkoff powiedział: "Mamy nadzieję, Jared (Kushner) i ja, że - położyliśmy na stole pewne propozycje dla obu stron, które doprowadzą do ich spotkania w ciągu najbliższych trzech tygodni, a może nawet zaowocują szczytem między Zełenskim i prezydentem Putinem".
W piątek Zełenski powiedział, że kolejna runda rozmów może odbyć się przed końcem lutego.