NATO uruchomiło program Arctic Sentry, aby wzmocnić swoją obecność w Arktyce. Celem jest koordynacja działań państw członkowskich w jednym, skonsolidowanym planie operacyjnym.
Sojusz wojskowy NATO ogłosił uruchomienie programu Arctic Sentry, który od razu spotkał się z krytyką.
Niektórzy sugerują, że nowa inicjatywa, mająca uspokoić prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa jest w praktyce jedynie ćwiczeniem rebrandingu.
Program, ustalony podczas spotkania Trumpa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w Davos w zeszłym miesiącu, ma wzmocnić pozycję Sojuszu w Arktyce i na Dalekiej Północy.
Działania 32 państw członkowskich zostaną skoordynowane w ramach jednej strategii operacyjnej.
Arctic Sentry obejmuje duńskie ćwiczenia Arctic Endurance, które mają zwiększyć zdolność sojuszników do działań w trudnych warunkach, oraz zbliżające się norweskie Cold Response, na które już przybywają żołnierze z całego NATO.
"Rosja zwiększa swoją aktywność wojskową w Arktyce, a Chiny rosnąco interesują się Daleką Północą. Musieliśmy zrobić więcej"- powiedział Rutte.
"Po raz pierwszy skoordynujemy wszystkie działania w Arktyce pod jednym dowództwem. Dzięki temu efektywnie wykorzystamy nasze zasoby, ocenimy luki i je wypełnimy" - dodał.
Wysoki rangą oficer NATO zapewnił, że Arctic Sentry nie jest jedynie zmianą nazwy, lecz rozwinięciem sprawdzonego modelu, podobnego do Baltic Sentry i działań Sojuszu na wschodniej flance, które również ewoluowały.
"Region jest rozległy i surowy, wymaga specjalnych umiejętności. Łączenie działań krajowych z operacjami NATO pozwala lepiej monitorować sytuację i planować działania" - tłumaczył.
"Chcemy wyprzedzać zagrożenia, a nie reagować dopiero po incydencie, np. przecięciu kabla czy wtargnięciu drona" - zaznaczył.
Zwiększona czujność
Koordynacją działań zajmie się Dowództwo Sił Połączonych Norfolk, którego strefa odpowiedzialności obejmuje obecnie całą Arktykę i Daleką Północ.
Zwiększona aktywność NATO następuje wkrótce po kontrowersyjnych komentarzach Trumpa o możliwości zajęcia Grenlandii - półautonomicznego terytorium Danii.
Prezydent USA argumentował, że Grenlandia jest strategicznie istotna, powołując się na działania Rosji i Chin, i krytykował europejskich sojuszników za brak zaangażowania.
Spór został częściowo zażegnany po ustaleniu "ram przyszłego porozumienia w sprawie Grenlandii", którego szczegóły nie są publiczne.
Trójstronne rozmowy między USA, Grenlandią i Danią są w toku.
Rutte podkreślił, że działania Rosji i Chin w Arktyce stanowią "realne zagrożenie".
"Otwierające się szlaki morskie zwiększą ruch w regionie, dlatego musimy chronić tę istotną część terytorium NATO" - zaznaczył.
W nadchodzących miesiącach państwa członkowskie będą indywidualnie angażować swoje siły.
Wielka Brytania ogłosiła w środę, że liczba brytyjskich żołnierzy w Norwegii wzrośnie z 1000 do 2000 w ciągu trzech lat, a wojska te "odegrają swoją rolę w misji Arctic Sentry".