Parlament Europejski zakazuje wstępu irańskim dyplomatom w odpowiedzi na represje wobec protestujących. Decyzja ma obowiązywać do odwołania przez przyszłego przewodniczącego.
Parlament Europejski wprowadza zakaz wstępu dla irańskich dyplomatów i przedstawicieli w odpowiedzi na represje wobec protestujących w Iranie.
Decyzję ogłosiła przewodnicząca PE Roberta Metsola. "Nie będziemy pomagać w legitymizowaniu reżimu, który utrzymuje się poprzez tortury, represje i morderstwa"- podkreśliła na X.
Zakaz obowiązuje we wszystkich budynkach Parlamentu w Brukseli, Strasburgu i Luksemburgu i pozostanie w mocy do odwołania przez następnego przewodniczącego.
Jednocześnie Unia Europejska przygotowuje nowe, bardziej dotkliwe sankcje wobec osób i podmiotów odpowiedzialnych za poważne naruszenia praw człowieka.
Wprowadzenie takich środków wymaga jednogłośnej zgody państw członkowskich.
Już wcześniej UE nałożyła sankcje na Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który działa pod bezpośrednim dowództwem ajatollaha.
Jednak jego uznanie za organizację terrorystyczną pozostaje przedmiotem sporów. Dodanie nowego podmiotu do listy terrorystów wymaga decyzji sądu w jednym z państw członkowskich.
W 2024 roku niemiecki Wyższy Sąd Krajowy w Düsseldorfie ustalił, że atak na synagogę w Bochum w 2022 roku został zainicjowany przez irańską agencję państwową, ale dalsze decyzje w tej sprawie nie zapadły.
Niemcy, Francja i Holandia popierają uznanie IRGC za organizację terrorystyczną, podobnie jak Ursula von der Leyen i Parlament Europejski. Stany Zjednoczone i Kanada już nadały IRGC taki status.
Decyzje UE i rosnąca presja dyplomatyczna mają miejsce w czasie nasilających się protestów w Iranie, które wybuchły 28 grudnia po gwałtownym spadku wartości irańskiego riala.
Według raportu Human Rights Activists News Agency w ciągu dwóch tygodni protestów zatrzymano ponad 10 600 osób, a śmierć poniosło co najmniej 496 demonstrantów i 48 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
W reakcji na sytuację irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi zwołał spotkanie z europejskimi ambasadorami, którzy - według źródeł dyplomatycznych - wyrazili poważne zaniepokojenie represjami wobec obywateli.