Były prezydent Polski i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Lech Wałęsa, w rozmowie z Euronews wyraził swoje obawy związane z obecną sytuacją geopolityczną na naszym kontynencie. Jego zdaniem, Europa powinna wykazać się solidarnością z walczącymi Ukraińcami.
Warszawska redakcja Euronews poprosiła byłego prezydenta Polski i laureata Nagrody Nobla Lecha Wałęsę, o jego komentarz dotyczący wysiłków europejskich przywódców na rzecz zaprowadzenia pokoju w Ukrainie. „Nie da się rozwiązać tych problemów, jeśli nie będziemy solidarni” – stwierdził Wałęsa.
W niedzielę w Londynie odbył się szczyt poświęcony Ukrainie, obronności i bezpieczeństwu, w którym wzięli udział przywódcy kilkunastu krajów europejskich. Polskę reprezentował premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu przyznał, że „nie ma jedności poglądów” w sprawie ewentualnej konfiskaty zamrożonych rosyjskich aktywów, które mogłyby wspomóc walczącą Ukrainę.
"Róbmy swoje" mówi Wałęsa komentując szczyt europejskich liderów i zmianę w amerykańskim nastawieniu do NATO. Jego zdaniem, Europa dysponuje olbrzymim potencjałem militarnym: "Francja i Anglia ma broń nuklearną też" - przypomniał były prezydent.
Lech Wałęsa w rozmowie z Euronews wyraził także obawy, że konflikt na Ukrainie może zostać tymczasowo zamrożony, tak by Rosja za kilka lat mogła wznowić walkę i być może zaatakować kraje NATO. „Nie może dojść do konfrontacji w Europie, bo to będzie koniec nas wszystkich” – podkreślił Wałęsa.
Zapytaliśmy też byłego prezydenta co doradziłby Wołodymyrowi Zełenskiemu przed negocjacjami z Putinem, jeśli już do nich dojdzie. „Ani milimetra Ukraina nie może odpuścić” – podkreślił Wałęsa. „Rosja ma się wycofać, wypłacić odszkodowanie i nigdy nie podnosić ręki na inne kraje” – dodał.
Były prezydent i laureat Pokojowej Nagrody Nobla jest też przekonany, że Rosja musi oddać wszystkie zabrane Ukrainie tereny. Jego zdaniem nie może być tak "żeby komuś coś zabrać i obstawić granicę". Wałęsa uważa, że Europa umiała swoje problemy rozwiązać w inny sposób i dzięki temu osiągnęła trwały pokój: "To co w Europie zrobiliśmy, przecież prawie nie ma granic. Wyrównuje się poziomy rozwoju i to powoduje, że jest bezpiecznie i porządnie. Świat idzie w tym kierunku".
Wałęsa od dawna jest orędownikiem sprawy ukraińskiej. Stąd też podpisany przez niego oraz trzydziestu dziewięciu innych, byłych polskich opozycjonistów list otwarty do Donalda Trumpa. Sygnatariusze listu zwracają uwagi na obcesowe potraktowanie ukraińskiego przywódcy w miniony piątek w Białym Domu. Dyskusja przebiegała w napiętej atmosferze a prezydent USA wielokrotnie kierował krytyczne uwagi pod adresem swojego ukraińskiego odpowiednika. Podczas ostrej wymiany zdań Trumpa z Zełenskim, zarówno prezydent USA, jak i wiceprezydent J.D. Vance, zarzucali ukraińskiemu przywódcy brak wystarczającej wdzięczności.
„Nie macie kart w rękach, powinniście być nam wdzięczni. Nie możecie nam mówić, że chcę tego, chcę tamtego. Powinieneś być wdzięczny” – powiedział Trump do Zełenskiego. Wyrażenia wdzięczności domagał się także JD Vance.
Trump zerwał spotkanie, nie doszło do podpisania zapowiadanej umowy amerykańsko-ukraińskiej a Wołodymyr Zełenski opuścił Biały Dom.
"Nasze przerażenie wywołało także to - czytamy w liście który Wałęsa publikuje w mediach społecznościowych, że atmosfera w Gabinecie Owalnym podczas tej rozmowy przypominała nam tę, którą dobrze pamiętamy z przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa i z sal rozpraw w komunistycznych sądach. Prokuratorzy i sędziowie na zlecenie wszechwładnej komunistycznej policji politycznej też nam tłumaczyli, że to oni mają w ręku wszystkie karty, a my żadnych. Domagali się od nas zaprzestania działalności, argumentując, że z naszego powodu cierpią tysiące niewinnych ludzi. Pozbawili nas wolności i praw obywatelskich, ponieważ nie godziliśmy się na współpracę z władzą i nie okazywaliśmy jej wdzięczności. Jesteśmy zszokowani, że podobnie potraktował Pan Prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego".
Stany Zjednoczone chcą, by na czele Ukrainy stał przywódca gotowy do negocjacji z Rosją – poinformował doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa, Mike Waltz. Republikański spiker Izby Reprezentantów, Mike Johnson, nie wykluczył, że jeśli Wołodymyr Zełenski nie ugnie się w tej sprawie, może okazać się konieczna zmiana prezydenta Ukrainy.