Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Moda z epoki dinozaurów? Skóra T-Rexa może odmienić luksus – mówi Dimitri Guerassimov z VML

skórzana torba T-Rex
skórzana torba T-Rex Prawo autorskie  Credit: VML
Prawo autorskie Credit: VML
Przez Theo Farrant
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Aby wytworzyć tę skórę, naukowcy zaczęli od fragmentów skamieniałego kolagenu T. rexa, a następnie dzięki AI i biologii obliczeniowej odtworzyli brakujący kod genetyczny.

A gdyby luksusowa skóra w ogóle nie pochodziła od zwierząt, lecz od istoty, która wyginęła 68 mln lat temu?

REKLAMA
REKLAMA

Euronews Culture spotkało Dimitriego Guerassimova, globalnego dyrektora kreatywnego w VML, podczas tegorocznego Cannes Lions International Festival of Creativity, gdzie zespół stojący za T-Rex Leather odebrał cztery najważniejsze nagrody, w tym Złotego, Srebrnego i Brązowego Lwa w kategoriach PR, innowacja i B2B.

T-Rex Leather to pierwszy na świecie projekt biomateriału opracowany przez Lab-Grown Leather Ltd we współpracy z VML i partnerami. Wykorzystuje zrekonstruowany kolagen dinozaura oraz zaawansowaną biotechnologię, aby stworzyć hodowaną w laboratorium skórę – alternatywę dla tradycyjnej skóry.

Pierwszym przedmiotem wykonanym z tego materiału jest jedyna w swoim rodzaju luksusowa torebka.

Porozmawialiśmy z Dimitrim o pomyśle stojącym za projektem, o roli sztucznej inteligencji i biologii syntetycznej w rekonstrukcji pradawnych białek oraz o tym, dlaczego zespół wierzy, że ten przełom może wyznaczyć przyszłość designu.

Dimitri Guerassimov, globalny dyrektor kreatywny w VML, podczas wywiadu dla Euronews Culture w Cannes.
Dimitri Guerassimov, globalny dyrektor kreatywny w VML, podczas wywiadu dla Euronews Culture w Cannes. Credit: Theo Farrant

Euronews Culture: Opowiedz nam o tej skórze T-Rex. Brzmi niezwykle intrygująco.

Dimitri Guerassimov: Udało nam się stworzyć skórę z kolagenu T-Rexa, pozyskanego ze szczątków pierwszego T-Rexa odnalezionego w Montanie. To był długi, mniej więcej dwuletni proces, w którym połączyliśmy sztuczną inteligencję i inżynierię genetyczną, żeby ten kolagen odtworzyć, bo część danych mieliśmy, a części brakowało. Musieliśmy uzupełnić brakujące informacje.

Z tego kolagenu powstaje hodowana w laboratorium skóra, a pierwszą materializacją projektu jest torebka, którą zaprezentowaliśmy w Amsterdamie w kwietniu.

To brzmi niesamowicie fascynująco i iście jurajsko. Skąd wziął się ten pomysł? I spośród tylu możliwości – dlaczego akurat torebka?

Jesteśmy przecież branżą, która sprzedaje różne rzeczy, ale staramy się też mieć sumienie. Każdy z nas toczy czasem własne wojny, a VML, oczywiście w ramach WPP, szuka sposobów podejścia do różnych problemów i sektorów, które próbujemy rozwiązywać poprzez bardziej zrównoważone działania i podobne inicjatywy.

Tutaj pojawiła się okazja, bo branża skóry hodowanej w laboratorium ma problem z rozwojem: porównuje się ją ze skórą bydlęcą i odbiera jako produkt gorszej kategorii, zamiast jako coś autonomicznego. Dlatego postanowiliśmy stworzyć skórę, która pozostaje poza wszelkimi porównaniami – zupełnie odrębną, z jednej strony opartą na nauce, z drugiej na opowieści.

Tak naprawdę stworzyliśmy cenny, luksusowy materiał, a nie produkt uboczny. Firma Lab-Grown Leather, która go wytwarza, całkowicie przestawia się teraz na T-Rex Leather, porzucając wszystkie inne przedsięwzięcia, bo po naszym projekcie lista potencjalnych klientów i współprac jest tak długa, że skupią się wyłącznie na nim. Będziemy skalować produkcję i to będzie naprawdę bardzo duża rzecz. To nas bardzo cieszy.

Pierwsza na świecie torebka ze skóry T-Rexa
Pierwsza na świecie torebka ze skóry T-Rexa Credit: VML

Jaką rolę odegrała w tym procesie sztuczna inteligencja?

Tak naprawdę kluczową, bo to innowacja oparta na danych. Żeby odtworzyć brakujące fragmenty kolagenu, potrzebna jest sztuczna inteligencja jako część procesu. Poza tym wchodzi w grę jeszcze kilka elementów, których nie jestem w stanie szczegółowo wyjaśnić, ale część polega właśnie na tym, że AI „zgaduje” i rekonstruuje to, czego brakuje, robiąc to w sposób jak najbardziej zbliżony do tego, jak wyglądał pierwowzór.

To była główna bariera – bez tego projekt nie byłby możliwy. Sam pomysł powstał zresztą dużo wcześniej. Technologia AI nie była wtedy jeszcze na tyle rozwinięta, żeby zrobić to dobrze, więc w międzyczasie zrealizowaliśmy inny projekt. Dopiero teraz mogliśmy go wreszcie pokazać.

Każdy dziś mierzy się z wyzwaniem, a niektórzy widzą wręcz zagrożenie w sztucznej inteligencji. Jako twórca treści jest pan w samym centrum tych zmian. Jak wpływa to na pańską codzienną pracę?

Większość narzędzi, które dziś nazywamy AI, to w gruncie rzeczy algorytmy predykcyjne, świetnie radzące sobie z tym, co już istnieje. To trochę jak wyszukiwarka plus kilka dodatkowych funkcji. Tego, czego absolutnie nie zastępuje, to to, co robimy jako twórcy treści. To wspaniałe narzędzie, ogromne ułatwienie. Dzięki niemu można wymyślać wiele rzeczy i wykorzystywać je tak, by wzmacniały to, co robimy, zamiast postrzegać je jako wroga czy cokolwiek w tym rodzaju.

Na razie traktuję je więc jako ekscytujące narzędzie, czekając jednocześnie, aż poznamy jego granice. A póki co ludzie pozostają ludźmi i fantastyczne jest to, że to ludzie tworzą treści dla innych ludzi. Wierzę w to. Może to życzeniowe myślenie, ale na razie nie widzę żadnych oznak, które by temu przeczyły.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Fatalna decyzja: królowa Camilla krytykowana za spotkanie z J.K. Rowling

Amazon płaci Trumpowi ponad 10 mln dol. za dokument „Melania”

Rzymski odpowiednik Google Maps już działa: OmnesViae