Dlaczego doceniać kobiecą odwagę, czego moda może nas uczyć i dlaczego budować bibliotekę eleganckich akcesoriów - o tym Euronews rozmawiał z założycielką marki ANASPERO dr Anną Szaroszyk-Myszką.
Pod koniec marca założycielka ANASPERO, Anna Szaroszyk-Myszka, podarowała jedną z apaszek swojej firmy Dicie Von Teese. Jak przyznaje przedsiębiorczyni w rozmowie z Euronews, bardzo podziwia burleskową artystkę, a to że musiała wyjechać na jej show do Amsterdamu jest znamienne.
"Dita jest już dojrzałą kobietą, przez tyle lat występuje w odważnym show, burlesce, ale co jest zastanawiające, to, że nie wystąpiła nigdy w publicznym show w Polsce i że wszystkie jej koncerty w naszym regionie do tej pory kończyły się na granicy z Berlinem" - zauważa. "Zastanawiałam się dlaczego. W Polsce przecież kobiety jako jedne z pierwszych wywalczyły swoje prawa wyborcze. Jesteśmy bardzo postępowe, ale jednak w ostatnich latach widzimy, że dochodzi do regresu. Brakuje nam odwagi, przebojowości, siły, wzajemnego wsparcia. Dużo mówi się o umocnieniu naszej pozycji, wielkie hasła pojawiają się w prasie, ale według mnie nie przekłada się to na codzienną praktykę i tak naprawdę w Polsce mamy jeszcze nadal bardzo dużo do zrobienia w tym zakresie".
Dla mnie Dita oswaja kobiece ciało i uczy nas seksualności i tolerancji. Pokazuje, jak być eteryczną i pewną siebie niezależnie od rozmiarów. Ona oczywiście jest gwiazdą, ale razem z nią występują inne artystki i artyści - starsze kobiety czy mężczyźni. Dita normalizuje i nadaje walor estetyczny sztuce prezentowania ludzkiego ciała, co u nas jest często źle widziane a czasem wręcz piętnowane".
Wzór apaszki, który Anna Szaroszyk-Myszka wybrała dla artystki współgra z odwagą i prowokacyjnością prezentowaną przez Ditę na scenie.
"Podarowaliśmy jej wzór botaniczny, w którym zawarte zostały zagrożone wymarciem gatunki roślin i kwiatów. Sztuka, którą uprawia Dita, to sztuka, która też już prawie wymiera. Z jednej strony jest przepiękna i unikatowa, ale z drugiej strony wymaga pracy i pielęgnacji w dbałości o detal, aby przetrwała".
Apaszka nie jest tylko dla starszej pani albo królowej Elżbiety, która jeździ konno po swej posiadłości
Anna Szaroszyk-Myszka chce zmieniać postrzeganie akcesorium, jakim jest apaszka. "Mam wrażenie, że dziewczyny stereotypowo podchodzą do apaszek, które kojarzą im się ze starszą panią albo królową Elżbietą, jeżdżącą konno po swojej posiadłości w Anglii. Uważam, że jedwabne chusty bardzo fajnie przełamują formalny strój. Ja na co dzień ubieram się elegancko do biura, ale też i na sportowo w bardziej casualowy dzień, i zarówno do jednego jak i drugiego outfitu bardzo często zakładam jedwabną apaszkę, aby nadać całości więcej kobiecości i seksapilu".
Kobiecości, elegancji i unikatowego stylu właścicielka ANASPERO nauczyła się od swojej mamy, która była jej wielką muzą. "Dopiero w dorosłym życiu zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mama mi przekazała. Dzięki niej mogłam zaobserwować, w jak mocnym stopniu to, w jaki sposób prezentujemy się światu, wywołuje reakcje świata zewnętrznego wobec nas, szczególnie będąc kobietą".
Szaroszyk-Myszka walczy z postrzeganiem urody jako największego waloru kobiety. Jej zdaniem to dobre poczucie humoru i umiejętność wyznaczania nieprzekraczalnych granic innym powinny być najważniejszymi kobiecymi atrybutami.
"Mam na to dobry przykład z polskiej ambasady w Canberze w Australii, gdzie swego czasu pracowałam. Pamiętam, że podczas stażu jeden z pracowników w pewnym momencie zwrócił się do mnie per Kopciuszku, z pytaniem, czy wykonałam już jakieś zadanie. To zadziałało na mnie jak czerwona płachta na byka, zwróciłam mu uwagę i do końca mojego pobytu nasza współpraca układała się idealnie. Dla mnie był to naoczny przykład tego, że trzeba zaznaczać swoje granice tolerancji, głośno mówić, gdy nam coś nie pasuje, a nie być grzeczną, cichą i ustępującą".
Edukacyjna misja mody
Apaszki zaczęły towarzyszyć Annie Szaroszyk-Myszce, gdy pracowała jako prawniczka. W kancelarii formalny strój nie pozwalał na szaleństwa modowe, a i tak, jak sama przyznaje, nie zliczy ile razy na ważnym spotkaniu w towarzystwie innych prawników, mężczyzn, była w pierwszej chwili brana za asystentkę, a nie doktor nauk prawnych ze specjalizacją w prawie energetycznym. Jednak to prawniczy świat i praktykowanie prawa między innymi w gałęzi prawa autorskiego i własności intelektualnej, zbliżyło ją do świata artystycznego.
"Kiedy pracowałam w prawie własności intelektualnej, stwierdziłam, że nigdy, przenigdy nie będę rezygnowała z promocji artystów w jakimkolwiek biznesie, który będę prowadzić w przyszłości, dlatego, że to jest po prostu nie fair. Zaczęłam dostrzegać, jak bardzo interesy artystów są zaniedbywane i jak mocno są oni wykorzystywani przez silne podmioty na rynku. Edukacja artysty to około 15 lat wytężonej pracy, aby móc osiągnąć dojrzałość artystyczną pozwalającą na stworzenie tak dojrzałych projektów jak nasze chusty, z harmonijną kompozycją kolorystyczną i ponadczasowym designie" - tłumaczy.
"Nasza kolekcja jedwabnych chust o wzorach roślinnych powstała we współpracy z utalentowaną artystką - Jagodą Stączek. Jej pierwszy projekt przedstawia botaniczny atlas z gatunkami zagrożonymi, jak Hibiscus Clayi czy kawa Arabica, która jest przecież uprawiana na potęgę na całym świecie, ale w naturze już prawie nie występuje, tak samo jak orzechy arachidowe. Pomimo że nasza wiedza o świecie zewnętrznym jest bardzo szeroka, to wielu z nas nie zauważa jak bardzo świat ten, roślin i zwierząt, prędko się zmienia i z dnia na dzień ubożeje. Większość unikatowych i egzotycznych gatunków roślin i zwierząt wokół nas, funkcjonuje już tylko w rezerwatach przyrody. Naszą odpowiedzialnością jako kolejnego pokolenia jest poszanowanie surowców i przyrody, a tam, gdzie możemy wskazywanie i zaszczepianie innym świadomości o zanikającym i ulatującym do kart historii świecie fauny i flory".
Ciekawostką jest, że tłem dla jednego z projektów botanicznych ANASPERO był stuletni czerpany papier, który miał na celu dodanie ilustracji autentyczności albumu botanicznego. Został on zeskanowany na potrzeby ilustracji, a następnie dostosowany do wymiaru apaszki 90x90 cm. "Zależało mi na tym, żeby ten wzór nie był doskonały, idealny, wyprasowany, tylko żeby niedoskonałości starego czerpanego papieru były zachowane w tle. Świat nie jest idealny i mam wrażenie, że na rynku modowym nadal brakuje produktów z duszą, opowiadających głębiej jakąś historię. Teraz dominuje fast fashion, gdzie projekty nie są do końca przemyślane, a produkcja jest nastawiona w głównej części na szybki zysk. U nas ta botaniczna kompozycja była tworzona przez 7 miesięcy. Większość naszych wzorów to jest praca około 7-8 miesięcy. Przechodzimy przez poszczególne etapy projektowania i doboru palety kolorystycznej, żeby efekt końcowy był harmonijny i apetyczny dla oka. A to zabiera czas. Jednak, wychodzę z założenia, że jak dbasz, to masz. Jest to zasada wpojona mi przez moją mamę, która kładła szczególny nacisk na wysokiej jakości produkty i ponadczasowy styl".
Każdy projekt, który już ujrzy światło dzienne, jest w detalu dopracowany do perfekcji. „Dbam o szczegóły, aby w przyszłości wspólnota kobiet ANASPERO mogła budować swoje kolekcje jedwabnych apaszek i z dumą przekazywać je swoim córkom. Dlatego też nasze firmowe pudełka są zaprojektowane tak, aby móc je trzymać oznakowane w szafie i budować z nich indywidualną bibliotekę apaszek. Z boku każdego pudełka można umieścić specjalnie przez nas zaprojektowaną etykietę z miniaturą wzoru. W środku każdego pudełka oprócz apaszki znajduje się komplimentka z informacją o artyście, produkcie oraz historii jaka kryje się za ilustracją”.
Jak podkreśla właścicielka, stara się w ramach jednego wzoru tworzyć kilka gam kolorystycznych apaszek. „Jedna kompozycja lecz w różnych odsłonach kolorystycznych daje naszym klientkom możliwość dopasowania jak najlepszego wariantu kolorystycznego do swojej urody” – opowiada.
Pochodzimy z Polski i to jest dla mnie duma
Jak podkreśla przedsiębiorczyni, miała propozycje od większych marek, które chciały sprzedawać jej produkt, ale pod swoim brandem. Nie godzi się na to, bo stawia nacisk na swoje wartości - dwustronny druk, doskonały kolor, idealny ręcznie wykończony ścieg i otwarta promocja artystów.
"Rozumiem i doceniam, że inne marki dostrzegają nasz kunszt i profesjonalne wykonanie produktu. Niestety często nie są one gotowe do przejęcia całej naszej idei, co do dbałości o detal. Bardzo chciałam, żeby nasza marka wpisywała się w kategorię slow-high-fashion i nie była kolejnym brandem na rynku, nieniosącym za sobą żadnego waloru edukacyjnego. Zależy mi na tym, aby każdy nasz produkt, który powstaje, opowiadał jakąś ciekawą historię, uczył i cieszył oko. I na razie nam się to udaje".
Jeden z najnowszych projektów ANASPERO przedstawia Warszawę. Tożsamość, nie tylko lokalna, jest ważna dla Anny Szaroszyk-Myszki.
"Chciałam, żeby wzór ‘Warszawa’ pojawił się wśród naszych wzorów, aby zaznaczyć polskie pochodzenie marki. Pomimo że nasza komunikacja ze względów praktycznych jest prowadzona w języku angielskim, polska tożsamość stanowiła dla mnie zawsze powód do dumy. Zauważyłam natomiast, że wiele osób, które są bardzo mocno zdeterminowane, żeby nosić tylko i wyłącznie produkty produkowane w Polsce, często hejtują marki, które pozyskują część elementów, materiałów czy komponentów za granicą. Ja nie ukrywam, to jest publiczna informacja, że nasz jedwab pochodzi z Chin, ale to wynika z tego, że szukałam najwyższej jakości jedwabiu. Sprowadzałam jedwab z wielu kierunków świata, m.in. z Włoch, Japonii i Tajlandii, i wiem, że Chiny będące kolebką jedwabiu mają nie tylko najlepszą tkaninę, ale także najlepsze technologicznie parki maszynowe, oczywiście pod warunkiem, że potrafisz dotrzeć do odpowiedniego dostawcy".
Jak podkreśla założycielka ANASPERO, światowej sławy marki takie jak Louis Vuitton czy Gucci mają swoje firmowe fabryki na wyłączność i życzy sobie, aby podobnej klasy fabryka powstała także w Polsce pod szyldem ANASPERO. „Niemniej, na chwilę obecną najważniejsza jest dla mnie najwyższa jakość dostarczana klientkom i ich radość z noszenia naszych produktów”.
"Bardzo ważnym dla mnie aspektem w podejmowanych negocjacjach z dostawcą była elastyczność produkcji, aby uniknąć nadprodukcji, oraz punkt, z którego absolutnie bym nie mogła zrezygnować, czyli technologia dwustronnego zadruku i ręcznie wykańczanych krawędzi apaszek, tak jak ma to miejsce w najbardziej luksusowych domach mody. Jest bardzo mało osób, które się tym zajmują, które potrafią z jedwabiem pracować. Jedwab jest trudną tkaniną do pracy, bowiem jest śliski i wysuwa się z ręki, więc trzeba się na tym znać i mieć wieloletnią praktykę, aby umieć opanować odpowiednią technikę wykonania" - tłumaczy.
"We Włoszech zamówiliśmy kilka sampli i tam wykonanie kolorystyczne apaszek było wielkim rozczarowaniem, a wysłaliśmy ten sam wzór graficzny do wszystkich podmiotów. Stwierdziłam, że nie będę z nimi współpracowała tylko po to, żeby mieć markę 'Made in Italy’ lub ‘Made in EU'. Najchętniej chciałabym mieć metkę 'Made in Poland', ale to na chwilę obecną jest niemożliwe".
"SPERO" znaczy mieć nadzieję
Nazwa ANASPERO składa się z dwóch części. Pierwsza część „ANA” nawiązuje do imienia założycielki, a druga - "SPERO" - po łacinie oznacza "mieć nadzieję".
"Mam gorącą nadzieję, że marka ANASPERO nabierze rozpędu i że coraz szerszy krąg odbiorców będzie przyłączał się do naszej grupy tworząc serdeczną sobie społeczność, która będzie się nawzajem wspierać i mieć wspólny mianownik. A tym mianownikiem będzie po prostu chęć obcowania z pięknem na co dzień" - tłumaczy przedsiębiorczyni.
"Wydaje mi się, choć oczywiście to zależy od wrażliwości każdego z nas, ale że szczególnie kobiety na to zasługują. Rozmawiam z wieloma kobietami i dziewczynami, które mają niesamowite osiągnięcia zawodowe, ale wciąż w siebie nie wierzą i siebie nie doceniają. Powinniśmy zadbać o to, żebyśmy czuły się lepiej na co dzień same ze sobą w swojej skórze. W tej kwestii jest bardzo dużo do zrobienia, szczególnie w Polsce i mam nadzieję, że poprzez obcowanie z pięknymi jedwabnymi akcesoriami dodam im więcej siły i odwagi. Jesteśmy tego warte!" – podkreśla.