Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Tillyverse: czym jest kontrowersyjny świat AI i czy jest się czego bać?

Koszmary z ekranu i sztucznej inteligencji: czym jest kontrowersyjny „Tillyverse” i czy powinniśmy się go bać?
Koszmary ekranów z AI. Czym jest kontrowersyjny „Tillyverse” i na ile powinniśmy się go obawiać? Prawo autorskie  TillyNorwood Instagram screenshots
Prawo autorskie TillyNorwood Instagram screenshots
Przez David Mouriquand
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Witamy w „Tillyverse” – cyfrowym świecie kontrowersyjnej aktorki AI Tilly Norwood. Twórca zapowiada współpracę takich postaci i sztuczne kariery. Ile to budzi lęku i przygnębienia?

Cyfrowy świat pierwszej „aktorki” AI ma się wkrótce jeszcze powiększyć...

REKLAMA
REKLAMA

Tilly Norwood, kontrowersyjna kreacja londyńskiego studia Xicoia zajmującego się „talentami” AI, już niedługo stanie się częścią cyfrowego uniwersum ochrzczonego mianem „Tillyverse”.

Dla tych, którzy potrzebują krótkiego przypomnienia tego rozwijającego się koszmaru: Norwood to w 100 proc. wirtualna „aktorka” zaprezentowana po raz pierwszy w ubiegłym roku.

Wygląda jak diaboliczne połączenie Any de Armas i Lily Collins. Ożywiła ją holenderska aktorka i twórczyni technologii Eline Van der Velden. Jej studio Xicoia – wyodrębnione ze studia produkcji AI Particle6 Van der Velden – chce wprowadzić cyfrowe „talenty” do filmu i telewizji.

„Chcemy, żeby Tilly została kolejną Scarlett Johansson albo Natalie Portman, taki jest cel tego, co robimy” – powiedziała Van der Velden w rozmowie z Broadcast International (źródło w Angielski) w lipcu ubiegłego roku, gdy po cichu wprowadzała swoją upiorną kreację na różne platformy społecznościowe.

Po wprowadzeniu Norwood na scenę i deklaracji Van der Velden, że szuka dla niej profesjonalnej reprezentacji (zarezerwowanej dotąd dla prawdziwych artystów), wielu hollywoodzkich aktorów – w tym Emily Blunt, Toni Collette i Natasha Lyonne – otwarcie wystąpiło przeciwko tej pozbawionej duszy maszynie.

Na wieści o tym, że agenci talentów chcą podpisać kontrakt z Norwood, zareagował też związek aktorów SAG-AFTRA. „SAG-AFTRA uważa, że kreatywność jest – i powinna pozostać – skoncentrowana na człowieku. Związek sprzeciwia się zastępowaniu ludzkich wykonawców syntetycznymi odpowiednikami”.

Gildia dodała: „Dla jasności: ‘Tilly Norwood’ nie jest aktorką, lecz postacią wygenerowaną przez program komputerowy wytrenowany na dorobku niezliczonych profesjonalnych artystów – bez ich zgody i bez wynagrodzenia. Nie ma żadnych doświadczeń życiowych, z których mogłaby czerpać, żadnych emocji, a z tego, co widzimy, widzowie nie są zainteresowani oglądaniem treści generowanych komputerowo i odklejonych od ludzkiego doświadczenia”.

Tak. Jesteśmy już na bieżąco z tym cyfrowym kuglarstwem.

Nowo ogłoszone „Tillyverse” ma być miejscem, „w którym Tilly i nowe pokolenie postaci AI będą żyć, współpracować i budować kariery”.

Ta „szybka ekspansja” jest elementem planu tworzenia własności intelektualnej i zmiany tego, „w jaki sposób talent powstaje, rozwija się i jest odbierany w erze AI”.

„Tilly Norwood nie jest tylko postacią AI – to osobowość, marka i przyszła globalna supergwiazda z wciągającym łukiem fabularnym” – stwierdziła Van der Velden w nowym komunikacie prasowym.

Jakby mało było tych urojeń – przepraszam, powodów do niepokoju – Xicoia niedawno zatrudniła byłego dyrektora Amazon Prime Video, Marka Whelana. Ma on pokierować rozwojem Norwood, tworzyć nowe postaci AI i nadzorować powstawanie wirtualnych „talentów” zamawianych przez podmioty zewnętrzne.

„Mark pomoże nam zaprojektować i ukształtować każdy poziom jej świata – od poczucia humoru, codziennego życia i decyzji zawodowych po to, jak wchodzi w interakcje z fanami na różnych platformach. Zapowiada się to odważnie, z przymrużeniem oka, trochę chaotycznie – i będzie niemożliwe do zignorowania” – dodała Van der Velden.

„Zostać głównym architektem Tillyverse to naprawdę jedyna taka szansa w życiu” – oświadczył Whelan w komunikacie prasowym. „AI rozwija się w zawrotnym tempie, a połączenie najnowszych technologii ze śmiałą kreatywnością sprawia, że w Xicoia nie podążamy za branżowym podręcznikiem – my go piszemy”.

Firma planuje uruchomić „Tillyverse” jeszcze w tym roku. To kolejna inicjatywa, która pogłębia obawy związane z ekspansją AI w sztuce. Wiele osób boi się, że technologia będzie wykorzystywana do zastępowania ludzi w pracy.

Van der Velden próbowała wcześniej studzić sprzeciw, podkreślając, że nie widzi Tilly Norwood jako „zastępstwa dla człowieka, lecz twórcze dzieło – dzieło sztuki”. Jednak – zwłaszcza po fali niepokoju wokół nadużyć AI, która była osią sporu w strajkach hollywoodzkich związków SAG-AFTRA i scenarzystów w 2023 roku, wiele osób nadal uważa, że rozbudowa tej cyfrowej kreacji ma więcej wspólnego z redukowaniem sensu pracy prawdziwych artystów i lekceważeniem oczekiwań widzów niż ze sztuką.

„Widzowie? Interesuje ich historia – a nie to, czy gwiazda ma puls” – skomentowała wcześniej Van der Velden w wpisie na LinkedIn, dodając: „Epoka syntetycznych aktorów nie ‘nadchodzi’ – ona już nadeszła”.

Patrząc na nieustannie żenujący występ Norwood w skeczu AI Commissioner (poniżej), tę ostatnią tezę można jednak spokojnie poddać w wątpliwość.

Mimo to Norwood i jej „Tillyverse” pozostają zagrożeniem, którego nie wolno lekceważyć – zwłaszcza w cyfrowej rzeczywistości zalanej deepfake’ami i agresywnie bezsensowną papką generowaną przez AI. A także w świecie realnym, w którym hollywoodzkie wytwórnie zrobią niemal wszystko, by ciąć koszty i dla zysku wtłaczać widzom w oczy wszystko, co uznają za zyskowne.

Proszę sobie wyobrazić: nie starzejąca się, uległa „aktorka” – oparta na ukradzionym wyglądzie i grze młodych kobiet, które próbują zbudować karierę na prawdziwym talencie – gotowa spełnić każde życzenie producenta, bez żądań płacowych. Można się założyć, że znajdą się producenci, którzy z zainteresowaniem przyjrzą się opłacalności i potulności takiej cyfrowej złodziejki tożsamości.

Tilly Norwood
Tilly Norwood Instagram

Na szczęście sprzeciw wobec takich praktyk nie słabnie, a przynajmniej na razie istnieją pewne zabezpieczenia. Na początku roku SAG-AFTRA wrócił do negocjacji kontraktów z największymi studiami. Jedną z możliwych propozycji jest „podatek Tilly” – opłata, którą studia musiałyby wnosić na rzecz związku w zamian za korzystanie z wirtualnej „aktorki”.

Pozostaje mieć nadzieję, że widzowie nadal będą cenić ludzką sztukę. Oprócz tego, że ma puls.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Poznaj Jessicę Foster: Viralowa sztuczna inteligencja OnlyFans oszukuje miliony fanów MAGA

Nowe odkrycie w Hollywood - Tilly Norwood wywołała burzę i protesty w branży filmowej

Film tygodnia Euronews Culture: „Drama” – idealny, najmroczniejszy film na randkę 2026