Francja znów szykuje się na masowe protesty. Związki zawodowe, studenci i „żółte kamizelki” wracają na ulice, domagając się wyższych płac i poprawy usług publicznych. Władze wzmacniają siły bezpieczeństwa, a rosnące napięcie grozi kolejnymi starciami.
Weekendy we Francji wciąż upływają pod znakiem protestów społecznych. Po dniu strajków i masowych demonstracji, który odbył się w czwartek 5 listopada, kraj przygotowuje się do czwartej z rzędu soboty mobilizacji.
Francuskie związki zawodowe i organizacje studenckie ponownie planują wyjść na ulice. Z kolei ruch „żółtych kamizelek” zamierza zorganizować osobne zgromadzenie w centrum Paryża, „jak najbliżej” Zgromadzenia Narodowego, mimo zakazu wydanego przez władze.
To niejednorodne środowisko chce utrzymać presję na rząd na niespełna pół roku przed wyborami prezydenckimi. Protestujący domagają się podwyżki płacy minimalnej (SMIC) i wszystkich wynagrodzeń, działań na rzecz ograniczenia niepewnego zatrudnienia, obrony usług publicznych, a także zwiększenia nakładów na szkoły i uczelnie, by poprawić warunki nauki.
Demonstranci i organizatorzy protestów krytykują również brak politycznej reakcji na ich postulaty. Rząd, pozbawiony większości parlamentarnej i zmagający się z ogromnym długiem oraz wysokim deficytem, ma niewielkie pole manewru, by sprostać ich oczekiwaniom.
Protestujący sprzeciwiają się także represjom, niemal stałemu zakazowi organizowania marszów w centrach miast oraz licznym zatrzymaniom. Choć demonstracje w większości przebiegają spokojnie, na obrzeżach pochodów dochodziło do aktów przemocy, szczególnie 17 października.
Śledztwa w sprawie przemocy po obu stronach
Reakcja policji spotkała się z krytyką, a część demonstrantów i obserwatorów zarzuca funkcjonariuszom nadmierne użycie siły. W związku z oskarżeniami o przemoc wobec uczestników protestów wszczęto dziesiątki wewnętrznych postępowań.
Prawnicy reprezentujący co najmniej 18 osób rannych podczas niedawnych demonstracji we Francji zapowiedzieli również złożenie skargi przeciwko ministrowi spraw wewnętrznych Laurentowi Nuñezowi.
Władze z kolei zwracają uwagę na przemoc wymierzoną w siły porządkowe. Kilku policjantów i żandarmów zostało rannych w wyniku wystrzelenia w ich kierunku fajerwerków oraz rzucania kostką brukową.
Prokuratura w Pau, na południowym zachodzie Francji, wszczęła w sobotę postępowanie przeciwko czterem nieletnim, którzy zostali zatrzymani i są podejrzani o zranienie czterech policjantów w wyniku wystrzelenia w ich kierunku fajerwerków w czwartek.
Krytykowany za zaniedbania w kwestiach bezpieczeństwa i brak odpowiedniego przygotowania do wydarzeń z 17 października minister spraw wewnętrznych utrzymał w mocy środki bezpieczeństwa zastosowane podczas demonstracji 24 i 31 października, kiedy odnotowano mniej incydentów. W całym kraju zmobilizowano łącznie 70 tys. policjantów i żandarmów. Kontrole i rewizje prowadzone są również na drogach oraz dworcach.
Apele do „nieposłuszeństwa”
Minister zwrócił uwagę, że w sobotę do udziału w demonstracjach wezwała mniejsza liczba reprezentatywnych organizacji związkowych. Jego zdaniem brak „dobrze zorganizowanego komitetu”, takiego jak podczas strajku generalnego, stanowi „czynnik ryzyka”.
„Wszyscy, którzy chcą dziś demonstrować, mogą to zrobić na trasie zgłoszonej przez intersyndykat: Place de la République – Place de la Nation” – poinformowała rzeczniczka prefektury policji na antenie Franceinfo.
Dzień wcześniej przedstawiciel koordynacji ruchu „żółtych kamizelek” zapowiedział jednak w rozmowie z mediami: „Pójdziemy na plac Concorde o godz. 14 i zostaniemy tam do godz. 19”, wzywając jednocześnie do „masowego nieposłuszeństwa”.
„Konferencja społeczna” w poniedziałek w Matignon
Premier Sébastien Lecornu ma w poniedziałek spotkać się w Matignon z przedstawicielami związków zawodowych i organizacji pracodawców. Tematem rozmów mają być wynagrodzenia oraz siła nabywcza.
Premier poinformował również, że minister pracy oraz minister finansów publicznych i administracji od kilku dni prowadzą konsultacje, między innymi z przedstawicielami służby cywilnej.
„Jedyną rzeczą, która zatrzyma mobilizację, jest odpowiedź na postulaty wysuwane od kilku tygodni przez pracowników, urzędników, młodzież i emerytów” – stwierdził intersyndykat w komunikacie opublikowanym w piątek.