Związki zawodowe twierdzą, że zapewnienia Komisji, iż prawo pracy pozostaje „nienaruszone”, nie zamykają luk w sztandarowym 28. reżimie. Ustawodawcy nie mogą dojść do porozumienia, jak je uszczelnić.
Plan UE stworzenia jednolitej, cyfrowej formy spółki utknął na jednym pytaniu, które od tygodni dzieli europosłów. Które prawo pracy obowiązuje, gdy firma rejestruje się w jednym państwie, a zatrudnia ludzi w innym?
Rada przyjęła swoje stanowisko negocjacyjne 23 października. W Parlamencie głosowanie w komisji prawnej nad projektem EU Inc. było w tym miesiącu dwukrotnie odwoływane, bo grupy polityczne nie mogły uzgodnić zasad udziału pracowników. Nowe głosowanie w komisji zaplanowano na 5 listopada, a głosowanie plenarne na 12 listopada.
Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC) przekonuje, że zapewnienia Komisji, iż prawo pracy pozostaje nietknięte, rozwiązują tylko część problemu.
Prawa indywidualne a prawa zbiorowe
Specjaliści prawa pracy zasadniczo zgadzają się, że zwykłe uprawnienia pracownicze pozostają w mocy. Zgodnie z unijnymi przepisami o kolizji prawa wybór ustawodawstwa innego państwa co do zasady nie może pozbawić pracownika obowiązkowej ochrony kraju, w którym na co dzień pracuje.
Związki zawodowe twierdzą, że luka dotyczy praw powiązanych bezpośrednio ze spółką, zwłaszcza udziału pracowników w organach zarządczych. Według propozycji Komisji prawa udziału w zarządzaniu dla EU Inc. podążają za siedzibą rejestrową. Ponieważ spółkę można zarejestrować w jednym kraju, nie przenosząc tam faktycznej centrali ani zatrudnienia, założyciele mogliby w praktyce wybrać system udziału pracowników już na etapie rejestracji.
„Widzimy takie ryzyko” – powiedziała w rozmowie z Euronews zastępczyni sekretarza generalnego ETUC, Isabelle Schömann, wskazując na przykłady istniejących spółek europejskich. Jej zdaniem praktyka jest już utrwalona: „Mamy już dowody, że firmy szukają spółek-wydmuszek”.
Powołała się na dane Europejskiego Instytutu Związków Zawodowych, z których wynika, że 63 procent istniejących spółek europejskich (SE) to puste „spółki półkowe”.
Czego chcą związki zawodowe
ETUC domaga się, aby zabezpieczenia były zapisane w wiążących artykułach, a nie jedynie w motywach, które pomagają w interpretacji, ale nie można ich egzekwować. Najważniejsze postulaty to:
- Zasada miejsca pracy. Zbiorowe prawa pracowników i prawa udziału w zarządzaniu powinny obowiązywać tam, gdzie pracownicy na co dzień wykonują swoją pracę. „Unijne prawo nie służy temu, żeby obniżać istniejący poziom ochrony pracowników” – podkreśliła Schömann.
- Zakaz regresu. Tam, gdzie mają zastosowanie różne krajowe systemy, obowiązywać powinien najwyższy poziom udziału pracowników.
- Sumowanie zatrudnienia. Pracownicy oddziałów, spółek zależnych i kontrolowanych podmiotów w grupie powinni być wliczani do krajowych progów współdecydowania, tak aby firmy nie mogły rozdzielać zatrudnienia, by pozostać poniżej tych limitów.
- Klauzula przeciw obchodzeniu prawa. Obejmowałaby ona sztuczne struktury, nie tylko „całkowicie sztuczne” konstrukcje.
- Dane i egzekwowanie przepisów. Inspekcje pracy i związki zawodowe miałyby dostęp do danych o zatrudnieniu. Pracownicy i związki mogliby pozywać spółki w kraju wykonywania pracy, a poważne nadużycia mogłyby skutkować utratą statusu EU Inc.
Luki, na które wskazują związki
Mandat Rady wprowadza fakultatywne zabezpieczenie dotyczące oddziałów. Państwa goszczące, które mają przepisy o udziale pracowników, mogą z niego skorzystać. Zagraniczna spółka, której oddział przekroczy próg zatrudnienia, musi albo utworzyć lokalną spółkę zależną, albo przyznać pracownikom równoważne prawa. Związki oceniają, że to za mało, bo mechanizm jest dobrowolny, obejmuje oddziały, a nie całą strukturę grupy, i może utrzymywać pracowników z dala od zarządu spółki-matki.
Przepis przeciw nadużyciom, który pozwala władzom krajowym reagować na „całkowicie sztuczne” konstrukcje, działa przypadek po przypadku i z opóźnieniem. Firma z pewną realną działalnością w państwie rejestracji mogłaby się spod niego wymknąć, nawet jeśli wybrała ten kraj częściowo po to, by uniknąć współdecydowania.
Inny problem to tempo całej procedury. Schömann stwierdziła, że „48 godzin to za mało, by przeprowadzić wstępne sprawdzenia, które każda firma musi wykonać”, oraz ostrzegła, że szybkie zamknięcia spółek mogą uniemożliwić pracownikom dochodzenie niewypłaconych pensji i składek na ubezpieczenie społeczne.
Drugim punktem spornym są opcje na akcje. ETUC podkreśla, że nie mogą one zastępować wynagrodzenia: „rachunku za prąd nie da się nimi zapłacić” – powiedziała Schömann. „Jeśli chce się zatrzymać talenty, trzeba tym ludziom odpowiednio płacić”. Projekt Parlamentu przewiduje, że programy opcyjne mają być dobrowolne i nie mogą zastępować pensji ani obniżać składek na ubezpieczenie społeczne.
Start-upy: projekt musi być dopracowany
Środowisko start-upów odrzuca zarzut, że dąży do osłabienia ochrony pracowników. Simon Schaefer, dyrektor generalny sieci start-upowej Factory, podpisał list z 15 października, w którym ostrzegał przywódców UE, że negocjacje stopniowo wyjaławiają propozycję. Jego priorytetem jest zachowanie swobody wyboru administracyjnej siedziby firmy, co uważa za klucz, by EU Inc. stała się realną alternatywą dla Delaware.
W kwestii nadużyć był jednoznaczny. „Popieramy wszelkie próby i wysiłki, by zapobiegać oszustwom” – stwierdził. „Jesteśmy całkowicie zgodni ze związkami zawodowymi co do tego, że nie chcemy wykorzystywać praw pracowników” – dodał.
Jego zdaniem lepsze są przepisy celowane, na przykład zakazujące, by opcje na akcje spychały wynagrodzenia poniżej płacy minimalnej, niż wyłączenie całych branż z systemu. Schaefer zapowiedział, że jest gotów zaakceptować opóźnienie prac nad projektem, jeśli ulegnie on pogorszeniu. „Dla nas obecnie ważniejsze od samego tempa jest to, aby rozwiązanie było dobrze przygotowane” – ocenił.
Co dalej?
Kością niezgody pozostaje mechanizm zapasowy na wypadek, gdy zarządy i przedstawiciele pracowników nie zdołają porozumieć się w sprawie udziału w zarządzaniu. Socjaliści i Zieloni uznają ochronny mechanizm domyślny za kwestię niepodlegającą negocjacjom, podczas gdy Renew oraz posłowie nastawieni pro-biznesowo sprzeciwiają się eksportowaniu jednego krajowego modelu współdecydowania ponad granicami. Kompromis, o którym mówi się w Parlamencie, zakłada, że spółki po przekroczeniu progu zatrudnienia w państwie-gospodarzu musiałyby tworzyć lokalne spółki zależne, jednak zarząd spółki-matki mógłby pozostać niezmieniony.
Jeśli głosowanie 5 listopada dojdzie do skutku, pokaże, czy tę lukę da się zasypać.