W ciągu 24 godzin zaatakowano dwa statki handlowe: u wybrzeży Kataru, co było pierwszym atakiem w tym rejonie od pół roku, oraz koło Fudżajry w Zatoce Omańskiej. Media związane z IRGC sugerują, że Teheran rozszerzył operacje poza kluczową cieśninę.
Siły zbrojne Iranu w ciągu 24 godzin tego tygodnia zaatakowały dwa tankowce handlowe poza cieśniną Ormuz. Wszystko wskazuje, że Teheran celowo rozszerza ataki poza obszar cieśniny, a irańscy urzędnicy kierują pod adresem Stanów Zjednoczonych nową falę ostrzeżeń.
Brytyjska agencja UK Maritime Trade Operations (UKMTO) poinformowała, że w środę kilka pocisków trafiło w tankowiec naftowo-chemiczny Acers, pływający pod banderą Antiguy i Barbudy, 51 mil morskich na północ od miasta Madinat asz-Szamal w Katarze. Są ofiary.
Statek zidentyfikowała firma wywiadowcza ds. żeglugi Vanguard, która przekazała, że jednostka zmierzała w kierunku Cieśniny Ormuz.
To pierwszy taki atak w tym rejonie od ponad sześciu miesięcy.
W innym incydencie w czwartek Vanguard zgłosił pożar na tankowcu około 40 kilometrów od Fudżajry w Zatoce Omańskiej. Firma oceniła, że najprawdopodobniej chodzi o jednostkę Dhalgout, pływającą pod banderą Wysp Marshalla.
UKMTO nie odnotowała tego zdarzenia, a przyczyna pożaru nie była od razu jasna. System wykrywania pożarów FIRMS NASA potwierdził ogień, a nad tym rejonem operowały w tym czasie amerykańskie samoloty wojskowe, w tym dwa tankowce powietrzne KC-46, jeden KC-135, morski samolot patrolowy P-8A oraz kilka śmigłowców.
Iran oraz media powiązane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) nie przyznały się oficjalnie do żadnego z ataków. Bliskie IRGC redakcje sugerowały jednak pośrednio, że Teheran „poszerzył zakres operacji przeciw statkom handlowym naruszającym irańskie przepisy w Cieśninie Ormuz na akweny położone poza cieśniną”.
Oba incydenty miały miejsce poza Cieśniną Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa około jedna piąta światowego eksportu ropy i gazu. Cieśnina jest de facto zamknięta od początku wojny pod koniec lutego, kiedy Iran i Stany Zjednoczone wprowadziły równoległe blokady morskie.
„Dystans między nami a wami wyznaczają nasze rakiety” – napisał w czwartek na platformie X p.o. ministra obrony Majid Ebn ol-Reza.
„Wczoraj Zatoka Omańska, dziś Ocean Indyjski, a jutro Zatoka Świń. Jeśli popełnicie błąd, zobaczycie nowy zestaw linii podziału” – dodał ol-Reza, nawiązując najwyraźniej do nieudanej, wspieranej przez USA próby desantu wojskowego z kwietnia 1961 roku na południowo-zachodnim wybrzeżu Kuby, której celem było obalenie komunistycznego rządu Fidela Castro.
Yahya Rahim Safavi, jeden z głównych doradców wojskowych ajatollaha Modżtaby Chameneiego, ostrzegał wcześniej, że jeśli USA lub Izrael ponownie zaatakują Iran, Teheran może rozszerzyć wojnę „aż po Ocean Indyjski lub inne obszary”. Dodał, że irańskie siły przygotowały plany awaryjne na najczarniejsze scenariusze.
Ol-Reza został mianowany p.o. ministra po tym, jak 28 lutego – w pierwszym dniu wojny – zginął ówczesny szef resortu obrony Aziz Nasirzadeh wraz z kilkoma innymi dowódcami wojskowymi. Prezydent Iranu Masud Pezeshkian nominował Mehrdada Achlakiego na stałego następcę, a parlament ma głosować nad wotum zaufania 18 października.
Rzecznik armii Iranu oświadczył osobno, że jej siły są gotowe w razie potrzeby przeprowadzić operacje wyprzedzające, aby zapobiec – jak to ujął – „każdej agresji lub atakowi ze strony wroga”.
Podczas wiecu wyborczego przed wyborami uzupełniającymi w Nebrasce prezydent USA Donald Trump bronił decyzji o rozpoczęciu wojny z Iranem. „To niewielka cena za zapewnienie bezpieczeństwa światu i naszemu krajowi. Mogą zniszczyć jedno miasto. Niech je zniszczą. Niech zniszczą Los Angeles, niech zniszczą San Diego” – mówił.
Na osobnym wiecu w Teksasie w środę wieczorem Trump wycofał się z tych słów po fali krytyki. „Chronimy nasze miasta. Nie dopuścimy, by coś takiego się wydarzyło” – podkreślił.
Prezydent USA Donald Trump, przemawiając na wiecu kampanijnym przed wyborami uzupełniającymi w Nebrasce, bronił rozpoczęcia wojny z Iranem. Stwierdził, że „to niewielka cena za zapewnienie bezpieczeństwa światu i naszemu krajowi”.
„Mogą zniszczyć jedno miasto. Niech je zniszczą. Niech zniszczą Los Angeles, niech zniszczą San Diego” – mówił Trump.
Jednak w innym wystąpieniu w Teksasie w środę wieczorem Trump odniósł się do krytyki swoich kontrowersyjnych słów sprzed dwóch dni o możliwym irańskim ataku na Los Angeles i San Diego.
„Chronimy nasze miasta. Nie dopuścimy, by coś takiego się wydarzyło” – powiedział.