Zaworami sterują rządy, Międzynarodowa Agencja Energetyczna koordynuje przepływy ropy na świecie, a Komisja Europejska pełni rolę kluczowej centrali.
Za europejską machiną biurokratyczną kryje się ogromna polisa na czarną godzinę: miliony ton ropy naftowej, diesla i innych paliw odłożonych na wypadek poważnego kryzysu podaży.
Jednak gdy rządy szykują się, by znów sięgnąć po te zapasy, pojawia się pytanie, kto naprawdę trzyma w ręku klucze. Czy Bruksela może nakazać wypuszczenie ropy na rynek, czy decyzja należy do stolic państw członkowskich?
Odpowiedź prowadzi do złożonej mieszanki unijnych przepisów, suwerenności państw i międzynarodowej koordynacji.
Komisja Europejska wyznacza zasady i kontroluje, czy państwa utrzymują wystarczające rezerwy ropy. Same zapasy pozostają jednak pod kontrolą rządów krajowych, a duże, międzynarodowe uwolnienia są koordynowane przez mającą siedzibę w Paryżu Międzynarodową Agencję Energetyczną (MAE).
„Decyzja o uwolnieniu rezerw i organizacja całej operacji należą do MAE. Jesteśmy gotowi zwołać grupę koordynacyjną ds. ropy lub, w razie potrzeby, posiedzenie zadaniowego zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego UE, aby lepiej skoordynować nasze działania i ponownie ocenić sytuację” – powiedział w poniedziałek rzecznik Komisji dziennikarzom.
Ten komentarz padł po niedawnej zapowiedzi G7, że 100 mln baryłek ropy ma zostać uwolnione w ciągu najbliższych czterech miesięcy. Na początku na rynek trafią zapasy diesla, co ma pomóc wyhamować gwałtowny wzrost cen i obawy przed przerwami w dostawach.
Nie wiadomo jednak dokładnie, ile diesla i ropy naftowej zostanie uwolnione. Przed oficjalnym ogłoszeniem dyplomaci UE mówili Euronews, że wolumen miałby zostać podzielony po równo między oba rodzaje paliwa.
MAE nie odpowiedziała na prośbę Euronews o komentarz przed publikacją artykułu.
W marcu państwa europejskie przekazały 107,5 mln baryłek na potrzeby awaryjnego uwolnienia łącznie 400 mln baryłek, zorganizowanego przez MAE po tym, jak wojna USA i Izraela przeciwko Iranowi zakłóciła światowe rynki. Według danych MAE to około jedna czwarta całej puli.
Z tych 107,5 mln baryłek 32,7 mln pochodziło z państwowych zapasów interwencyjnych, a resztę wydobyto z obowiązkowych rezerw utrzymywanych przez przemysł.
Ameryki przekazały 195,8 mln baryłek, a region Azji i Pacyfiku – 108,6 mln baryłek.
Rezerwy w Europie są również bardzo nierównomiernie rozmieszczone, zwłaszcza jeśli chodzi o produkty rafinowane, takie jak diesel i olej napędowy (gasoil).
90-dniowa tarcza
Jak duże zapasy ropy Europa faktycznie trzyma na czarną godzinę?
Zgodnie z przepisami UE każde państwo członkowskie musi utrzymywać zapasy awaryjne odpowiadające co najmniej 90 dniom netto importu albo 61 dniom krajowego zużycia.
Ale nigdzie nie ma jednej, ogromnej europejskiej rezerwy ropy zarządzanej bezpośrednio z Brukseli.
Zapasami zarządzają poszczególne państwa. Mogą być one utrzymywane bezpośrednio przez rządy, przez wyspecjalizowane krajowe agencje odpowiedzialne za rezerwy lub w formie obowiązkowych zapasów przemysłu.
Ich rozmieszczenie tworzy przy tym kilka kluczowych punktów ciężkości.
Z około 39 mln ton awaryjnych zapasów oleju napędowego i diesla w UE – w przeliczeniu około 290 mln baryłek – na Francję i Niemcy przypada ok. 35 proc. Mniejsze państwa, w tym Belgia i Malta, przechowują część swoich rezerw właśnie we Francji i w Niemczech.
To rodzi kolejne pytanie: jeśli ropa jest składowana w jednym kraju, ale należy do innego, to kto ma prawo odkręcić kurek?
Ostatecznie najważniejsze decyzje zapadają w stolicach państw. Bruksela może ustalać zasady, kontrolować poziom rezerw i koordynować działania rządów, ale Komisja nie może po prostu nakazać wypuszczenia na rynek milionów baryłek.
Rezerwy pozostają pod kontrolą krajową, więc to rządy decydują, kiedy uruchomić zapasy i w jaki sposób wnieść swój wkład.
Przy dużej, międzynarodowej interwencji na scenę wchodzi jednak jeszcze jeden gracz.
MAE rusza na pomoc
Uwolnienie ropy przez jedno państwo niewiele może zmienić w obliczu globalnego kryzysu podaży. Właśnie w takim momencie na scenę wkracza MAE.
Ta mająca siedzibę w Paryżu agencja koordynuje awaryjne uwolnienia rezerw wśród państw członkowskich, dzięki czemu rządy mogą wypuścić na rynek duże ilości ropy mniej więcej w tym samym czasie.
„To MAE zajmuje się stabilizowaniem cen, a państwa członkowskie biorące udział w ewentualnym uwolnieniu decydują, jaki poziom przejrzystości zastosować w odniesieniu do konkretnych produktów obejmowanych tą operacją” – powiedział rzecznik Komisji.
Jeżeli wstrząs podażowy jest wystarczająco poważny, rada zarządzająca MAE może uzgodnić skoordynowane działanie zbiorowe, w którym 32 państwa członkowskie wnoszą wkład w reakcję kryzysową.
Od czasu ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego mechanizm ten został uruchomiony już dwukrotnie, co przesunęło rezerwy awaryjne – zwykle dość techniczny element polityki energetycznej – w sam środek rządowych działań mających ograniczyć skutki konfliktu.
Kolejne pytanie brzmi, w jaki sposób Europa wywiąże się ze swojej części zobowiązań.
Spotkanie z udziałem Komisji, rządów państw UE i przedstawicieli branży naftowej, pierwotnie zaplanowane na 15 października, „najprawdopodobniej odbędzie się na początku przyszłego tygodnia” – powiedział anonimowo urzędnik UE w rozmowie z Euronews.
Celem, jak dodał, jest ocena, w jaki sposób państwa UE zamierzają w ciągu najbliższych 20 dni wypełnić zobowiązania wobec MAE dotyczące uwolnienia diesla, a także jakie mają plany na pozostałe cztery miesiące.