Unia Europejska wykreśliła z listy sankcyjnej Aliszera Usmanowa i Michaiła Fridmana po tygodniach burzliwych negocjacji. W tle pojawiły się zarzuty o zakulisowy układ Francji z Azerbejdżanem oraz otwarty sprzeciw Ukrainy.
Unia Europejska zgodziła się wykreślić uzbecko-rosyjskiego oligarchę Aliszera Usmanowa z listy sankcyjnej po burzliwych negocjacjach. Francja powiązała jego usunięcie z uwolnieniem więźniów przez Azerbejdżan, co wywołało poruszenie w Brukseli.
Drugi rosyjski oligarcha, Michaił Fridman, został wykreślony z listy po tym, jak Słowacja zawetowała przedłużenie jego wpisu – poinformowało Euronews kilku dyplomatów.
Luksemburg przekonywał, że jeśli z listy zostanie usunięty Usmanow, powinien z niej zniknąć również Fridman. Oligarcha pozwał Luksemburg, domagając się 16 mld dolarów odszkodowania w związku z zamrożeniem jego majątku.
Ambasadorowie państw członkowskich przypieczętowali kompromis we wtorek, po dwóch tygodniach żmudnych rozmów, które doprowadziły unijny system sankcji na skraj załamania.
W poniedziałek Łotwa wstrzymała proces, ostrzegając, że nie jest to dobry moment na łagodzenie presji na Moskwę. We wtorek po południu kraj ustąpił i zdecydował się na konstruktywne wstrzymanie od głosu, co pozwoliło osiągnąć wymaganą jednomyślność.
Aby zrekompensować polityczne koszty wykreślenia dwóch głośnych biznesmenów, UE przedłuży indywidualne sankcje wobec Rosji na rekordowe 36 miesięcy.
Dotychczas środki były odnawiane co sześć miesięcy, co regularnie dawało państwom członkowskim okazję do domagania się ustępstw.
Na liście znajduje się obecnie ponad 2600 osób, organizacji i podmiotów oskarżanych o wspieranie rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, w tym prezydent Rosji Władimir Putin.
Kompromis pozwala utrzymać sankcje przez dłuższy czas i zabezpiecza je przed niespodziewanymi wetami w przyszłości. Jednocześnie usunięcie z listy dwóch prominentnych rosyjskich biznesmenów rozwścieczyło Kijów, który otwarcie sprzeciwiał się tej decyzji.
Gdy negocjacje wchodziły w decydującą fazę, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski publicznie wezwał państwa UE, by pozostawiły Usmanowa i Fridmana na liście sankcyjnej.
W swoim przesłaniu podziękował Łotwie za sprzeciw.
„Świat potrzebuje nie politycznego zdejmowania sankcji, lecz ich terminowego i bezwarunkowego przedłużania wobec poszczególnych osób, dopóki Moskwa nie podejmie poważnych rozmów pokojowych i konkretnych kroków, by zakończyć swoją wojnę przeciwko Ukrainie” – powiedział Zełenski.
„To najkrótsza droga do pokoju, do którego wszyscy dążymy. Każda ukraińska rodzina liczy na jedność i solidarność UE”.
Apel Zełenskiego nie zdołał jednak przechylić szali. Państwa członkowskie stopniowo dochodziły do wniosku, że Francja zainwestowała w sprawę Usmanowa zbyt dużo kapitału politycznego i, niezależnie od kontrowersji, nie zamierza wycofać się ze swojego żądania.
„Nikt nie jest z tego zadowolony” – powiedział jeden z dyplomatów. „Ale panowała zgoda, że lepiej utrzymać pozostałe wpisy w ramach reżimu sankcyjnego i mieć pewność, że w najbliższym czasie nie będziemy musieli ponownie przechodzić przez ten cyrk”.
Uzbecko-francuski układ
UE objęła Usmanowa sankcjami w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, powołując się na jego „bliskie relacje” z prezydentem Rosji Władimirem Putinem oraz interesy w „kluczowych sektorach” rosyjskiej gospodarki, które mają przynosić państwu „znaczące” dochody.
73-letni biznesmen, którego majątek szacuje się na 16,6 mld dolarów, odrzuca te zarzuty i zaskarżył sankcje, obejmujące zakaz wjazdu do UE oraz zamrożenie aktywów.
Uzbekistan, wraz z innymi państwami turkijskimi, od dwóch lat zabiega w instytucjach UE i kilku stolicach państw członkowskich o wykreślenie Usmanowa z listy.
Z informacji Euronews wynika, że władze Uzbekistanu i Francji zawarły zakulisowe porozumienie, zgodnie z którym Azerbejdżan miałby uwolnić z więzienia dwóch obywateli Francji w zamian za wykreślenie Usmanowa z listy sankcyjnej.
Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew miałby w ramach tego układu podpisać akt łaski.
Francja nie potwierdziła istnienia takiego porozumienia. Przedstawiciele władz w Paryżu powołują się jedynie na „kwestie bezpieczeństwa narodowego” i odmawiają podania szczegółów, co dodatkowo potęguje niepewność wokół negocjacji.
Od września 2024 roku Paryż odradza podróże do Azerbejdżanu ze względu na „ryzyko aresztowania, arbitralnego przetrzymywania i niesprawiedliwego procesu”.
„W razie aresztowania lub zatrzymania poszanowanie praw podstawowych nie jest gwarantowane” – ostrzega francuskie MSZ w komunikacie dla podróżnych, który pozostaje w mocy.
W ubiegłym roku sąd w Azerbejdżanie skazał francuskiego menedżera z branży gospodarki wodnej, Anassa Derraza, na 12 lat więzienia za przyjęcie w 2018 roku łapówki od azersko-rosyjskiego biznesmena w związku z próbami uwolnienia zajętego jachtu.
Na początku tego roku obywatel Francji Martin Ryan został w Azerbejdżanie skazany na 10 lat więzienia za rzekome szpiegowanie wojska i zbieranie tajnych informacji dla rządu francuskiego. Ryan i Paryż stanowczo odrzucają te zarzuty.
Po wyroku wobec Ryana Francja zaktualizowała w kwietniu swoje ostrzeżenie dla podróżnych.