W bazie lotniczej Spangdahlem w Niemczech doszło do katastrofy wojskowego samolotu. Jedna osoba została ranna.
Na terenie amerykańskiej bazy lotniczej Spangdahlem w Niemczech doszło do katastrofy wojskowego samolotu.
Nad miejscowością, w której mieszka niespełna 1 tysiąc osób, pojawiła się szara chmura dymu.
Do zdarzenia doszło we wtorkowe popołudnie.
Jak poinformowało starostwo powiatu Bitburg-Prüm, w wyniku wypadku jedna osoba została ranna.
Na miejscu szybko pojawiły się policja oraz straż pożarna.
W akcję ratunkową zaangażowano również służby przeciwpożarowe i obrony cywilnej. Działania zostały już zakończone.
"Na razie władze powiatu Eifel nie są w stanie podać szczegółów dotyczących przebiegu wypadku ani innych okoliczności zdarzenia" - przekazano w komunikacie.
Pilot miał uruchomić fotel katapultowy
Według informacji medialnych rozbitym samolotem był prawdopodobnie F-16.
Niemiecka Służba Żeglugi Powietrznej przekazała tę informację w rozmowie z SWR. Do wypadku miało dojść podczas ćwiczeń.
SWR, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, podał, że po południu z bazy prawdopodobnie wystartowały dwa samoloty.
Jeden z nich miał ulec katastrofie. Pilot miał uruchomić fotel katapultowy, dzięki czemu zdołał opuścić maszynę.
F-16 to jednomiejscowy, wielozadaniowy myśliwiec opracowany dla Sił Powietrznych USA.
W bazie Spangdahlem stacjonuje eskadra tych maszyn. Łącznie znajduje się tam około 20 samolotów tego typu.
Stacjonująca w bazie jednostka uczestniczy w operacjach Sił Powietrznych USA oraz NATO.
Amerykańskie siły powietrzne są obecne w Spangdahlem od połowy lat 50. XX wieku.
Na terenie bazy pracuje około 5 tys. żołnierzy i cywilnych pracowników. Zatrudnienie znalazło tam również kilkaset osób z Niemiec.