Dziewięć dni po katastrofalnych powodziach ratownicy w Nepalu dotarli do dwóch pracowników uwięzionych w tunelu hydroelektrowni Trishuli 3A. Obaj przeżyli i w stabilnym stanie trafili do szpitala. Wciąż trwa walka o dotarcie do kolejnych zaginionych.
Ratownicy w Nepalu w piątek wydobyli z tunelu hydroelektrowni dwóch żywych pracowników. Akcja ratunkowa wciąż trwa, a zespoły poszukiwawcze próbują dotrzeć do kolejnych osób, które prawdopodobnie pozostają uwięzione – poinformowali urzędnicy.
Dwóch mężczyzn uratowano z tunelu elektrowni Trishuli 3A dziewięć dni po tym, jak 26 sierpnia powodzie spowodowane zawaleniem się lodowca spustoszyły miasta i zmyły z powierzchni ziemi całe wioski w Nepalu.
Informację o drugim uratowanym przekazał na Facebooku nepalski parlamentarzysta Shri Ram Neupane. Stało się to krótko po tym, jak rzecznik armii, generał brygady Raja Ram Basnet, potwierdził wydobycie pierwszego uwięzionego pracownika.
Minister spraw wewnętrznych Sudhan Gurung poinformował, że uratowani mężczyźni to 30-letni brygadzista mechanik Sanjay Shah oraz 45-letni nadzorca mechanik Kabir Maharjan.
Lokalne stacje telewizyjne pokazały zdjęcia pierwszego uratowanego pracownika. Mężczyzna, cały pokryty błotem, był wynoszony z miejsca akcji na ramieniu jednego z ratowników.
Urzędnicy przekazali, że stan obu mężczyzn jest stabilny. Po wydobyciu z tunelu zostali przetransportowani śmigłowcem do szpitala w stolicy kraju, Katmandu.
Co najmniej 557 pracowników zaangażowanych w budowę elektrowni wodnej Trishuli 3A nad rzeką Triszulī jest uznawanych za zaginionych. Około 115 osób może być uwięzionych w głównym tunelu – poinformowało Stowarzyszenie Niezależnych Producentów Energii w Nepalu.
Obecni na miejscu przedstawiciele władz przekazali, że ratownicy wciąż wierzą, iż w tunelu mogą znajdować się żywi ludzie.
Minister komunikacji Nepalu Bikram Timilsina powiedział, że władze nadal mają nadzieję na uratowanie kolejnych pracowników.
„Czekamy na uratowanie coraz większej liczby osób” – napisał Timilsina na Facebooku.
Według lokalnych władz w całym Nepalu zaginęło około 900 pracowników zatrudnionych przy 12 projektach hydroenergetycznych. Około 500 z nich może być uwięzionych w tunelach.
Kraj cudów
Australijski ekspert ds. akcji ratunkowych Arnold Dix, który doradzał przy wielu operacjach prowadzonych po zawaleniach tuneli, dotychczas wspierał działania w Nepalu zdalnie. Teraz leci do kraju, aby osobiście dołączyć do zespołów ratunkowych.
Wcześniej w piątek Dix, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Tunelowania i Przestrzeni Podziemnych, powiedział, że ekipy pracujące przy projekcie hydroelektrowni Trishuli 3A sądzą, iż usłyszały słabą odpowiedź dobiegającą z wnętrza tunelu.
Ratownicy mieli wołać w głąb tunelu: „Nie martwcie się, ratujemy was”.
„Uważają, że odpowiedź, choć ledwo słyszalna, wróciła z tunelu: «hunchha», czyli «tak» lub «w porządku»” – powiedział Dix agencji AFP. Dodał, że jest już w drodze do Nepalu, by dołączyć do akcji ratunkowej.
„W tej chwili jestem optymistą w «trzech czwartych»... Po tygodniu nieustannego, 24-godzinnego bólu serca być może po prostu wracamy do kraju cudów” – powiedział.
Dix powiedział, że ratownicy przebili się przez rumowisko blokujące tunel na odcinku 50–60 metrów (164–196 stóp) i spodziewali się, że w każdej chwili uda im się dotrzeć do uwięzionych pracowników.
Niespełna godzinę później ratownicy wydobyli obu mężczyzn w bezpieczne miejsce.
W całym Nepalu zespoły ratunkowe wydobyły dotąd ponad 1250 ciał, a ponad 5000 osób wciąż uznaje się za zaginione. To skutek potężnej fali wywołanej lawiną skał i lodu, która zeszła wzdłuż granicy Nepalu z Chinami.
Chiny poinformowały w środę wieczorem, że po tybetańskiej stronie granicy zginęło 21 osób, a 541 pozostaje zaginionych.