Amerykańscy urzędnicy odrzucili zarzuty, że umowa stawia Wenezuelę w roli zakładnika, podkreślając, że jest korzystna dla wszystkich i pozwoli wykorzystać nieużywany zasób.
Amerykańskie firmy energetyczne w środę podpisały z Wenezuelą serię wielomiliardowych kontraktów, zaledwie kilka dni po tym, jak kraj ten zgodził się oddać Waszyngtonowi kontrolę nad ogromną częścią – około jedną piątą – swoich rozległych zasobów ropy.
Sekretarz energii USA Chris Wright przyleciał do Caracas, by nadzorować podpisanie umów wartych „dziesiątki miliardów dolarów inwestycji”. Porozumienie jest postrzegane jako transakcja wiązana: w zamian Waszyngton uzyskuje większościową kontrolę nad 65 mld baryłek wenezuelskich rezerw ropy.
Wright stwierdził, że umowy zawarte przez Wenezuelę z amerykańskim koncernem naftowym Chevron, spółką GE Vernova – wydzieloną z General Electric – oraz włoską ENI są „kluczowe, by uruchomić proces przynoszący krajowi pokój, nowe możliwości i dobrobyt”.
Prezydent USA Donald Trump określił porozumienie dotyczące wenezuelskich rezerw ropy jako „największą umowę naftową w historii świata”.
Do zawarcia umowy doszło w momencie, gdy Republikanie w USA szykują się na możliwe straty w listopadowych wyborach uzupełniających do Kongresu. Powodem są rosnące ceny paliw, wywołane wojną USA z Iranem, oraz krajowy kryzys kosztów życia obejmujący mieszkania, żywność, media i inne podstawowe potrzeby.
Porozumienia wywołały jednak poważne pytania o suwerenność Wenezueli. Krytycy zarówno w USA, jak i w samej Wenezueli zarzucają Trumpowi, że traktuje kraj jak zakładnika po obaleniu w wyniku akcji zbrojnej byłego prezydenta Nicolása Maduro. Ostrzegł też, że Delcy Rodríguez może spotkać podobny los, jeśli nie podporządkuje się żądaniom Waszyngtonu.
„Stany Zjednoczone nie kradną wenezuelskiej ropy” – zapewniał Wright. „Wykorzystujemy jedynie uśpiony zasób znajdujący się pod ziemią, który nie przynosi Wenezuelczykom żadnych korzyści, i wnosimy pieniądze oraz technologie, by go rozwinąć”.
Tymczasowa prezydent Wenezueli Delcy Rodríguez wcześniej zaprzeczała, że oddaje bogactwa swojego kraju. Według niej dopuszczenie USA do udziału w wenezuelskim bogactwie naftowym jest konieczne, aby zapewnić inwestycje w sektorze ropy.
„Więcej ropy oznacza więcej miejsc pracy, wyższe płace, lepsze usługi publiczne, szpitale, szkoły i żywność” – mówiła. Rodríguez szacuje, że dzięki tym umowom Wenezuela osiągnie w ciągu 25 lat zysk w wysokości 209 mld dolarów (180 mld euro).
Amerykański gigant naftowy Chevron potwierdził, że rozszerzy działalność w Wenezueli po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił ambitne porozumienie w sprawie zagospodarowania wenezuelskich rezerw ropy i przyznania Pentagonowi udziału w zyskach.
Chevron, jedyny amerykański koncern naftowy z dużą obecnością w Wenezueli, poinformował w środę, że przydzielono mu dodatkowe obszary w Pasie Orinoko, gdzie firma już prowadzi wydobycie.
W ciągu najbliższych pięciu lat firma planuje zainwestować ponad 7 mld dolarów (6 mld euro), aby ponad dwukrotnie zwiększyć obecną produkcję do około 600 tys. baryłek dziennie.
„Historia Chevronu w Wenezueli sięga ponad wieku, a nasze rozszerzone zaangażowanie odzwierciedla przekonanie o ogromnym potencjale zasobów tego kraju” – stwierdził w oświadczeniu prezes Mike Wirth.
Zgodnie z Rocznym Biuletynem Statystycznym OPEC za 2025 rok Wenezuela posiada największe na świecie udokumentowane rezerwy ropy, w sumie ponad 303 mld baryłek surowca. Arabia Saudyjska zajmuje dalekie drugie miejsce z 267 mld baryłek.
Porozumienie spotkało się ze sceptycyzmem ekspertów energetycznych. Ich zdaniem odbudowa wenezuelskiego przemysłu naftowego, który po latach zaniedbań jest w rozsypce, zajmie wiele lat.
Pojawiają się też wątpliwości, czy tymczasowa prezydent Wenezueli Delcy Rodríguez ma uprawnienia, by przyznać firmie North American Blue Energy Partners (NABEP) stuletnie prawa do 17 złóż naftowych z rezerwami sięgającymi 65 mld baryłek, oraz czy przyszłe wenezuelskie lub amerykańskie rządy nie unieważnią tej umowy.
Konstytucja Wenezueli stanowi, że porozumienia takie jak to zawarte ze Stanami Zjednoczonymi muszą zostać zatwierdzone przez Zgromadzenie Narodowe, do czego nie doszło – napisał Ian Vásquez, wiceprezes ds. badań międzynarodowych w Instytucie Cato.
„Porozumienie jest pozbawione legitymacji, ponieważ zawarto je z dyktaturą, która od dekad utrzymuje się u władzy dzięki przemocy oraz dokonaniu w 2024 roku prawdopodobnie największego fałszerstwa wyborczego w historii Ameryki Łacińskiej” – ocenił Vásquez.
„Do zawarcia umowy doszło również pod ogromną presją ze strony Stanów Zjednoczonych – wojskową i innego rodzaju. Każda przyszła demokratyczna władza w Wenezueli będzie więc kwestionować to porozumienie, co podważy zaufanie do obecnych ustaleń” – dodał.