Walker od ponad trzydziestu lat mieszka w Rosji, gdzie założył rodzinę i rodzinne gospodarstwo rolne. Prowadzi blog o problemach rosyjskiego rolnictwa. Nie wiadomo, czy właśnie to stało się powodem unieważnienia jego zezwolenia na pobyt.
Amerykański farmer Justus Walker wraz z rodziną ma zostać wydalony z Rosji. Poinformował o tym na swoim kanale w serwisie YouTube.
Walker poinformował, że jego zezwolenie na pobyt w Rosji zostało anulowane. Jak mówi, nikt nie wyjaśnił mu oficjalnie powodów tej decyzji.
„To dla nas po prostu szok. W poniedziałek o dziewiątej rano pójdziemy dowiedzieć się, co dokładnie się stało, zobaczymy decyzję w naszej sprawie. Wcześniej próbujemy zorientować się, jakie możemy mieć możliwości. Podobno jest opcja złożenia odwołania. Ale jeśli ostatecznie potwierdzi się to, co nam mówią, że cofnięto nam zezwolenie na pobyt i że mamy zostać wydaleni, to będziemy mieli zaledwie kilka dni, żeby cała rodzina wyjechała” – opowiada Walker.
Zdaniem farmera, jeśli on sam i jego bliscy będą musieli wyjechać, potrzebują na to około 900 tys. rubli. Dysponuje mniej więcej połową tej kwoty, dlatego zwrócił się do swoich subskrybentów z prośbą o zebranie brakujących środków, jeśli zajdzie taka potrzeba. „A na razie módlcie się za nas” – podsumował Walker.
W komentarzach pod nagraniem użytkownicy zasugerowali, że dzwonili do niego oszuści.
„W wideo Dżastas mówi, że mu «zadzwonili z FMS». Problem w tym, że Federalna Służba Migracyjna (FMS) została w Rosji oficjalnie zlikwidowana już w 2016 roku. Jej kompetencje przejął Główny Zarząd do spraw Migracji MSW (GUWM MSW). Jeśli rozmówcy podawali się właśnie za pracowników FMS, to oczywista wpadka oszustów” – podsumował jeden z komentujących.
Walker, znany jako „Wesoły mleczarz”, po raz pierwszy przyjechał do Rosji w latach 90., gdy miał 11 lat, razem z rodzicami. Uczył się w zwykłej wiejskiej szkole i nauczył się rosyjskiego. W 2000 roku, po zakończeniu misji kaznodziejskiej, rodzice wrócili do USA, a Dżastas został w Rosji. Postanowił zająć się rolnictwem, najpierw w Kraju Krasnojarskim, a później na Ałtaju, gdzie mieszka już od ponad dziesięciu lat.
Zbudował niewielkie gospodarstwo specjalizujące się w produkcji nabiału, serów i mleka koziego. Amerykanin planuje stworzyć eko-kemping, w którego budowę włożył wszystkie swoje oszczędności.
Jak twierdzi farmer, wielokrotnie starał się o rosyjskie obywatelstwo, jednak bez skutku.
Szeroką rozpoznawalność przyniósł mu wywiad z 2014 roku, nagrany po wprowadzeniu zachodnich sankcji wobec Rosji. Wtedy Walker stwierdził, że sankcje mogą stać się impulsem do rozwoju krajowego rolnictwa. Jego emocjonalny styl wypowiedzi i charakterystyczny śmiech sprawiły, że stał się bohaterem licznych publikacji i materiałów telewizyjnych.
„Po co macie kupować nasz ser? Bo nie będzie już tego waszego włoskiego sera!” – to zdanie, wypowiedziane z zaraźliwym śmiechem, stało się wizytówką Walkera i przyniosło mu popularność.
Postawa polityczna
Mimo utrwalonego wizerunku człowieka sympatyzującego z Rosją publiczna postawa polityczna Justusa Walkera pozostaje dość powściągliwa.
Rosyjskiej inwazji na Ukrainę publicznie nie komentował. W wywiadach i mediach społecznościowych Walker częściej mówi o rolnictwie, religii, rodzinie i problemach rolników niż o polityce zagranicznej.
Dlatego ewentualnych przyczyn cofnięcia jego zezwolenia na pobyt prawdopodobnie należy szukać gdzie indziej – na przykład w jego publicznej krytyce rosyjskiej polityki rolnej lub biurokracji.
W marcu 2026 roku, komentując sytuację z ubojem bydła na Syberii, Walker ostro skrytykował Ministerstwo Rolnictwa Federacji Rosyjskiej, oskarżając je o faktyczne zniszczenie małych i średnich gospodarstw rolnych. Stwierdził, że po przeprowadzce do Kraju Ałtajskiego w 2016 roku nieustannie mierzy się „z groźbami, zakazami i presją biurokratyczną”.
Walker przekonywał, że państwowa polityka rolna w praktyce wypiera małe i średnie gospodarstwa na rzecz wielkich agroholdingów. W emocjonalnym wywiadzie powiedział nawet: „Im chodzi o to, żebyśmy wszyscy zdechli”, odnosząc się – jak tłumaczył – do stosunku urzędników do niezależnych rolników.
Walker nie raz krytykował niedostępność państwowego wsparcia dla małych firm, bo znaczną część środków otrzymują duże koncerny. Jego zdaniem państwo powinno tworzyć warunki dla gospodarstw rodzinnych, a nie wyłącznie dla wielkich przedsiębiorstw rolniczych.
Już w 2014 roku, mimo że popierał ideę zastępowania importu krajową produkcją, Walker podkreślał, że same sankcje nie rozwiązują problemów rolnictwa. Za główny kłopot uznawał niemożność uzyskania ziemi pod gospodarstwo. Jego zdaniem bez reformy rolnej rozwój rolnictwa rodzinnego jest nierealny.
Wielokrotnie opowiadał, że formalności, uzyskiwanie pozwoleń i kontakty z lokalnymi władzami stają się poważną barierą w rozwoju małych gospodarstw. Te problemy, jak mówi, często okazują się ważniejsze niż czynniki ekonomiczne.
W 2024 roku Walker publicznie skarżył się, że jego gospodarstwo od dawna czeka na podłączenie do sieci energetycznej, choć – jak twierdzi – dopełnił wszystkich wymaganych formalności. Zastanawiał się, dlaczego prąd dostają osiedla domków letniskowych, a gospodarstwa produkcyjne muszą czekać.
Przez lata Justasa Walkera przedstawiano jako przykład udanej integracji cudzoziemca z rosyjską prowincją. Teraz jego historia pokazuje jednak, że nawet wieloletnie życie w kraju i przywiązanie do niego, rozpoznawalność i społeczny szacunek nie zawsze dają poczucie bezpieczeństwa.