Donald Trump odwołał planowany atak na Iran, ale konflikt wciąż pozostaje o krok od eskalacji. Teheran i Waszyngton wznowiły wymianę ognia, a kluczowa dla światowego rynku energii cieśnina Ormuz pozostaje w centrum napięć.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że odwołuje planowany kolejny atak na Iran. Decyzja zapadła po tym, jak Teheran oraz kilka bliżej nieokreślonych państw Bliskiego Wschodu zwróciły się do Stanów Zjednoczonych o odłożenie uderzeń. Jak przekazał Trump, strony uzgodniły „ramy porozumienia”.
„Obejmowałoby to NATYCHMIASTOWE, CAŁKOWITE I PEŁNE OTWARCIE CIEŚNINY ORMUZ oraz zakończenie nuklearnego zagrożenia ze strony Iranu” – napisał Trump we wpisie opublikowanym w serwisie Truth Social.
Prezydent USA zaznaczył, że zgodził się odwołać uderzenia pod warunkiem szybkiego zawarcia porozumienia. Jednocześnie ostrzegł, że amerykańskie siły pozostają w pełnej gotowości bojowej.
„Zgodziłem się, dla przyszłego dobra ŚWIATA, a także przetrwania odnoszącego sukcesy i kwitnącego Iranu, odwołać atak, pod warunkiem możliwości szybkiego zawarcia POROZUMIENIA” – napisał Trump. Dodał również: „Państwo Izrael przyłącza się do tego zobowiązania”.
Oświadczenie Trumpa pojawiło się niedługo po tym, jak Departament Stanu USA ostrzegł Amerykanów przebywających na Bliskim Wschodzie, aby zachowali szczególną ostrożność w związku z możliwością dalszej eskalacji napięcia w regionie.
„Amerykanie obecnie przebywający na Bliskim Wschodzie powinni zachować ostrożność i wzmożoną czujność oraz być przygotowani na odwoływanie lotów, okresowe zamykanie przestrzeni powietrznej i możliwe zakłócenia w podróży” – przekazano w sobotniej aktualizacji dotyczącej bezpieczeństwa.
Jeszcze w piątek Trump mówił, że „traci wiarę” w możliwość zawarcia porozumienia pokojowego z Iranem. Jednocześnie zagroził, że Stany Zjednoczone mogą uderzyć w Iran „bardzo mocno”.
Ataki wznowione w tym tygodniu
Waszyngton i Teheran pozostają w konflikcie od końca lutego. Wówczas Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły serię uderzeń na Iran, co doprowadziło do faktycznego zamknięcia przez irańskie wojsko cieśniny Ormuz.
To jeden z najważniejszych szlaków transportowych dla światowego rynku energii. Przez cieśninę przepływa około jedna czwarta światowego morskiego handlu ropą.
Po krótkiej przerwie w walkach USA i Iran wznowiły działania zbrojne na początku tego tygodnia. Teheran wystrzelił wówczas pociski balistyczne w kierunku amerykańskich wojsk stacjonujących na Bliskim Wschodzie.
Waszyngton odpowiedział serią uderzeń. Jak poinformowała armia USA, zaatakowano dziesiątki obiektów należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) w Iranie, w tym instalacje rakietowe i dronowe oraz wojskowe centra dowodzenia.
„Celem ataków było dalsze ograniczenie zagrożeń ze strony Iranu i wspieranych przez niego ugrupowań wobec sił amerykańskich, żeglugi komercyjnej oraz sąsiednich państw Zatoki” – poinformowało Dowództwo Centralne USA.
Jeszcze w czerwcu wydawało się, że oba państwa poczyniły postępy w kierunku zawarcia porozumienia pokojowego. Wówczas podpisano „memorandum of understanding”, czyli porozumienie określające ramy dalszych negocjacji.
Tymczasowy układ zakładał zakończenie działań zbrojnych, zniesienie przez USA morskiej blokady Iranu, a także ponowne otwarcie przez Teheran cieśniny Ormuz. Iran miał również ponownie potwierdzić, że „nie będzie nabywać ani rozwijać broni jądrowej”.
Waszyngton i Teheran otrzymały 60 dni na wypracowanie ostatecznego porozumienia. Trwające działania zbrojne podważają jednak szanse na skuteczne przeprowadzenie negocjacji i wdrożenie uzgodnionych postanowień.