Podczas corocznego orędzia o stanie Unii Europejskiej, przewodnicząca Komisji Europejskiej zaproponowała m.in. stworzenie mechanizmu na wypadek zagrożenia dla krajów członkowskich. Na wzór art. 4. NATO. Oraz stworzenie Rady Bezpieczeństwa. Co to oznacza dla debaty o bezpieczeństwie?
Tradycją się stało, że co roku podczas pierwszej po wakacjach, wrześniowej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego przewodniczący Komisji Europejskiej podsumowuje kondycję Unii Europejskiej. W tym roku Ursula von der Leyen przedstawiła najważniejsze wyzwania, ale i zagrożenia dla Unii. Z wystąpienia wybraliśmy trzy wątki, związane z bezpieczeństwem, szerzej i ogólniej pojętym.
Mechanizm bezpieczeństwa
Przewodnicząca Komisji Europejskiej po raz pierwszy zaproponowała utworzenie mechanizmu bezpieczeństwa UE, podobnego do artykułu 4. NATO, aby skutecznie reagować na rosnącą liczbę incydentów z użyciem dronów, sabotażu i cyberataków, z których wiele przypisuje się Rosji.
Przypomnijmy, że artykuł 4. Paktu Północnoatlantyckiego poleca na zwołaniu pilnych konsultacji a prośbę jednego z krajów członkowskich w sytuacji zagrożenia. Wówczas dochodzi do spotkania najczęściej na szczeblu ambasadorów przy NATO, omawiana jest konkretna sytuacja, a na koniec partnerzy deklarują pomoc. Art. 4. uruchomiono m.in. w ostatnich latach po wybuchu wojny na Ukrainie w 2022 r. Ponad trzy lata później, we wrześniu 2025 roku po nocnym ataku rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną, Polska ponownie złożyła formalny wniosek o uruchomienie artykułu 4. Polska zapowiedziała wówczas również działania zmierzające do wzmocnienia obrony przeciwdronowej, realizowane we współpracy z sojusznikami z NATO. Zaledwie kilka dni po Polsce z analogiczną prośbą wystąpiła Estonia - powodem były zmasowane, rosyjskie prowokacje powietrzne nad Morzem Bałtyckim oraz powtarzające się naruszenia estońskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony i samoloty wojskowe. Rada Północnoatlantycka zebrała się wówczas w celu omówienia szczegółowych działań obronnych.
Europejska Rada Bezpieczeństwa
Analogiczny mechanizm chciałaby wprowadzić von der Leyen w UE. Ale nie tylko. Mówiła też o pomyśle stworzenia Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, która miałaby skupiać przywódców Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Kanady oraz ewentualnie innych krajów określanych jako demokratyczne. Czyli mniej więcej podobna konstrukcja, jak w przypadku mechanizmu SAFE.
- "To na razie wstępne propozycje szefowej Komisji. Czy zostaną one wcielone w życie, to zależeć będzie od szefów poszczególnych krajów członkowskich. Temat powinien zostać podjęty już podczas październikowego szczytu unijnego" - mówi w rozmowie z Euronews europoseł Andrzej Halicki, wiceszef EPL i zastrzega jednocześnie, że jego zdaniem to nie byłoby konkurencją dla NATO. - "Nic nie zastąpi NATO jeżeli chodzi o zapewnienie nam bezpieczeństwa militarnego. W przypadku tej propozycji chodzi raczej o usprawnienie działania i lepszą koordynację, dzielenie się informacjami przez kraje członkowskie. I o reagowanie na poziomie cywilnym" - dodaje.
Kanada bliżej Unii Europejskiej
Pytany o najważniejsze elementy wystąpienia podkreśla te związane z Kanadą. Kanada pojawiła się zarówno w kontekście zaproszenia jej do nowej Rady, jak i poszerzonej współpracy z Unią. I to wszystko w obecności premiera Kanady, który jutro zresztą także wygłosi przemówienie na forum Europarlamentu. - "Ważne w tym kontekście jest jedno: by rozróżnić stowarzyszenie od członkostwa i przy tej okazji nie doprowadzić do wprowadzenia różnych kategorii członkostwa w Unii bo to byłoby niebezpieczne" - podsumowuje Andrzej Halicki.
Inaczej to widzi europoseł EKR, były wiceminister spraw zagranicznych, Arkadiusz Mularczyk.
-"Zarówno propozycje odnośnie art. 4., powstania nowej Rady, jak i zacieśniania współpracy z Kanadą moim zdaniem wyglądają jak próba zagrania na nosie Stanom Zjednoczonym" - mówi w rozmowie z Euronews. - "Ja to odbieram jako próbę konfrontacji z Donaldem Trumpem. Puszczenie sygnału, że nawet bez USA Unia potrafi myśleć o swoim bezpieczeństwie i to w dodatku z innym transatlantyckim partnerem czyli Kanadą" - precyzuje.
Jego zdaniem aktywowanie unijnego art. 4. będzie wyglądać tak, że ci sami ministrowie, którzy będą później na forum NATO o tym mówić najpierw, w ramach UE będą ustalać wspólne stanowisko. I zdaniem Mularczyka, biorąc pod uwagę rozbieżne interesy i inaczej zdefiniowane zagrożenia (czego innego boją się kraje położone bliżej Rosji, a czego innego południe Europy) będzie to raczej eksperyment skazany na porażkę. Według niego nowe pomysły niewiele realnie wniosą do zwiększenia bezpieczeństwa i służą bardziej pozornemu zwiększeniu prestiżu Unii Europejskiej.
Najbliższy szczyt unijny, podczas którego może się odbyć przynajmniej wstępna dyskusja na temat także związane z bezpieczeństwem odbędzie się w Brukseli za miesiąc.