Loader
Śledź nas
Reklama

"Mamo, idę do Powstania" - wspomnienia Danuty Dworakowskiej ps. "Lena"

Danuta Dworakowska ps. "Lena", sanitariuszka 2. kompanii szturmowej batalionu "Gozdawa" Armii Krajowej w rozmowie z Euronews 30.07.2026 r.
Danuta Dworakowska ps. "Lena", sanitariuszka 2. kompanii szturmowej batalionu "Gozdawa" Armii Krajowej w rozmowie z Euronews 30.07.2026 r. Prawo autorskie  Paweł Głogowski / Euronews
Prawo autorskie Paweł Głogowski / Euronews
Przez Mateusz Jaronski
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Historia Danuty Dworakowskiej ps. "Lena" to opowieść o młodości przerwanej przez wojnę. Jako nastolatka służyła w Powstaniu Warszawskim, ratując rannych i obserwując dramat walczącego miasta.

1 sierpnia o godzinie 17.00 w całej Polsce rozlegną się syreny upamiętniające bohaterów Powstania Warszawskiego.

REKLAMA
REKLAMA

Na minutę zatrzymają się przechodnie, komunikacja miejska oraz kierowcy, aby oddać hołd tym, którzy 82 lata temu stanęli do walki o Warszawę.

W stolicy rocznica wybuchu powstania ma szczególny charakter. Organizowane są uroczystości, wystawy, msze święte, rekonstrukcje historyczne oraz spotkania z uczestnikami tamtych wydarzeń.

W Warszawie mieszkańcy tradycyjnie spotkają się między innymi na Rondzie Dmowskiego, gdzie w godzinę "W" odpalone zostaną race, a na Placu Zamkowym zostanie utworzony znak Polski Walczącej.

Główne obchody odbędą się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, pod pomnikiem Gloria Victis, z udziałem kombatantów, harcerzy oraz przedstawicieli władz państwowych.

Z okazji 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Euronews przeprowadziło rozmowę z panią Danutą Dworakowską ps. "Lena", która jako 16-letnia dziewczyna dołączyła do powstańców i pełniła funkcję sanitariuszki. Jest także autorką książki "Pianistka. Między dzieciństwem a zdziecinnieniem" wydanej w ramach kampanii BohaterON.

Danuta Dworakowska ps. "Lena" w rozmowie z Mateuszem Jarońskim z Euronews. 30.07.2026 r.
Danuta Dworakowska ps. "Lena" w rozmowie z Mateuszem Jarońskim z Euronews. 30.07.2026 r. Paweł Głogowski / Euronews.

Wspomnienia kobiety są świadectwem codzienności ludzi, którzy przez 63 dni walczyli w oblężonym mieście - bez pewności zwycięstwa, ale z przekonaniem, że nie mogą pozostać obojętni.

Do walki stanęło od 40 do 50 tysięcy osób - żołnierzy Armii Krajowej, harcerzy i cywilów. Najmłodszy znany powstaniec miał dziewięć lat.

Pani Danuta, choć od razu chciała dołączyć do powstania, początkowo nie mogła zostawić swojej rodziny.

W domu pozostała jej matka i chora siostra. Ojciec znajdował się poza Warszawą, za Wisłą, a najstarsza siostra również nie była w mieście.

Ostateczna decyzja przyszła po rozmowie sąsiadów z jej matką. Zapewniali, że mieszkańcy będą razem, że pomogą sobie nawzajem i przetrwają trudny czas.

"Wpadłam do piwnicy i powiedziałam: ‘Mamo, idę do powstania, nie martwcie się o mnie, uważajcie na siebie. Pa’. I poszłam, żeby nie widzieć reakcji mamusi. Bo mogła, powiedzieć ależ Danusiu, no jak tak można? Taka decyzja".

Na punkt zborny przy ulicy Długiej 7 zgłosiła się bez przygotowanego pseudonimu. Gdy zapytano ją o imię konspiracyjne, wybrała pierwsze, które przyszło jej do głowy - "Lena".

Motywacją młodych ludzi do walki była przede wszystkim chęć odzyskania miasta.

Powstańcy wierzyli, że pomoc nadejdzie zza Wisły i że Warszawa zostanie uwolniona.

"Nastrój w ogóle panował taki, że: a my damy radę, że my nie odpuścimy" - wspomina Danuta Dworakowska w rozmowie z Euronews.

Codzienność na Starówce. Między walką a zwykłym życiem

Na Starówce życie oznaczało nieustanną walkę z głodem, brakiem wody i niemieckim ostrzałem.

Po zniszczeniu filtrów mieszkańcy korzystali z nielicznych studni. Nawet gotowanie posiłku mogło stać się śmiertelnym zagrożeniem.

"Strzelali jak do kaczek, polowali na tych ludzi. I to mam za złe bardzo. Bo ja rozumiem, wojna to jest wojna. No jeden strzela, drugi strzela i się biją. Ale strzelać do tych kobiet, które stoją, gotują kaszę albo stoją z wiaderkiem przy studni po wodę” - podkreśla.

Jednym z najtragiczniejszych wspomnień pozostała chwila, gdy na jej oczach zginął młody człowiek.

"Zabili przy mnie chłopaka, z którym rozmawiałam tak jak z panem. Jedno małe puk i już go nie ma" - mówi w rozmowie z Euronews.

Kolejnym bolesnym wspomnieniem był widok zniszczonego mieszkania. Pani Danuta, pochodząca z rodziny muzyków, była pianistką. Kiedy zobaczyła zniszczony instrument zamarła.

"Moje pianino było rozbite. Jak upadło, to otworzyła się klapa i wystawały klawisze, które wyglądały jak wyszczerzone zęby, bo przecież klawisze są takie i poszczerbione trochę" - mówi.

Danuta Dworakowska ps. "Lena" w wieku 14 lat. Zdjęcie w książce pt. "Pianistka" autorstwa Danuty Dworakowskiej. 30.07.2026r.
Danuta Dworakowska ps. "Lena" w wieku 14 lat. Zdjęcie w książce pt. "Pianistka" autorstwa Danuty Dworakowskiej. 30.07.2026r. Paweł Głogowski / Euronews.

W czasie powstania zdarzały się również chwile wzruszenia. Jedną z nich był ślub młodej pary, która mimo trwających walk chciała zawrzeć małżeństwo.

"Taka młoda, śliczna para prosiła księdza, żeby im dał ślub. Ksiądz im tłumaczył: 'Kochani, poczekajcie, to powstanie się skończy'. Kiedyś się skończy. No tak, ale oni nie prosimy księdza. No ja im na tym fortepianie grałam marsza weselnego, bo jest ten marsz taki słynny. No oczywiście. No więc właśnie im to zagrałam. A ta para następnego dnia rano zginęła” - wspomina.

Kanały - droga przez ciemność i strach

Jednym z najtrudniejszych doświadczeń było przejście kanałami ze Starówki do Śródmieścia. Dla powstańców była to droga przez ciemność, ciszę i wyczerpanie.

Pani Danuta szła w grupie, trzymając kontakt z osobą przed sobą. Jednocześnie niosła rannego powstańca".

"Miałam przed sobą chłopaka, który szedł przede mną. To się trzymaliśmy za pasek, żeby nie zgubić kontaktu, a na plecach miałam przywiązanego tego chłopaka rannego, którym się opiekowałam w szpitalu. Miał przestrzelone uda" - wspomina.

Marsz był przerywany, gdy nad kanałami znajdowali się Niemcy.

"Często były momenty przystanku, bo na górze przechodzili niemieccy żołnierze, słychać było niemiecką mowę. Przecież myśmy byli bodaj. Nie wiem na pewno, ale tak słyszałam. Ostatnim żywym transportem do powstańców, którzy wyszli, bo Niemcy się zorientowali, po prostu rzucali albo karbid, albo po prostu te granaty" - mówi.

Koniec walki i pamięć po latach

Koniec powstania był dla walczących momentem ogromnego bólu. Byli wyczerpani, głodni i pozbawieni podstawowych środków do dalszej walki. Jednocześnie wielu wciąż wierzyło, że sytuacja może się zmienić.

„To było dla nas bardzo bolesne. Dlaczego? Dlatego, że człowiek bił się z własnymi myślami. Z jednej strony mieliśmy już naprawdę dosyć. Naprawdę już nie było co jeść. Już się kończyło wszystko. Już nie było czym bandażować, nie było środków opatrunkowych, nie było środków odkażających. No w ogóle już, już naprawdę niczego nie było. Nie było innego wyjścia. A z drugiej strony, co ja mówię? Rany boskie, przecież oni stoją tam za Wisłą! No niechby wreszcie weszli, to to by jeszcze się dało uratować" - podkreśla.

Na pytanie, czy gdyby do powstania doszło dziś, to czy Polacy stanęli by do walki, Pani Danuta odpowiada:

"Głowę za to daję, ale oby nigdy tego już nie było. W każdym razie ja bym do kanałów już nie weszła" - mówi z uśmiechem.

"To był odruch naszego usposobienia, naszego charakteru, naszych genów i naszej historii. Jak jest coś takiego, wszystko dobrze mogę sobie z sąsiadem łby urywać, ale jak się dzieje w moim kraju coś złego? O nie, kolega to idziemy" - podsumowuje.

Po wojnie Pani Danuta Dworakowska poświęciła się karierze pianistycznej. Studiowała u Marii Wiłkomirskiej, wzięła udział w V Konkursie Chopinowskim i przez wiele lat żyła na emigracji. Jest także autorką książki "Pianistka. Między dzieciństwem a zdziecinnieniem"

Jest to wspomnienie o dorastaniu podczas II wojny światowej, o domu pełnym muzyki, koncertach odbywających się mimo wojennego terroru i tajnych kompletach, a także o młodej sanitariuszce przechodzącej przez piekło powstania.

Ostatnie rozdziały to opowieść o artystce, która po wojnie próbowała odbudować życie przy dźwiękach fortepianu.

Video editor • Pawel Glogowski

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Warszawa po 1945 roku: miasto powstania i nowego początku

Kanałami przez Powstanie. Podziemne szlaki walki o Warszawę

"Jak się kogoś zabija, to już potem nie czuje się dzieckiem”- mówi powstaniec mjr Leszek Żukowski