Loader
Śledź nas
Reklama

Kanałami przez Powstanie. Podziemne szlaki walki o Warszawę

Wizyta ekipy Euronews w kanałach warszawskich, którymi przemieszczali się powstańcy w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 roku.
Wizyta ekipy Euronews w kanałach warszawskich, którymi przemieszczali się powstańcy w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Prawo autorskie  Paweł Głogowski / Euronews
Prawo autorskie Paweł Głogowski / Euronews
Przez Mateusz Jaronski
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

W czasie Powstania Warszawskiego kanały stały się kluczową drogą łączności i ewakuacji między walczącymi dzielnicami stolicy. Dla takich osób jak Danuta Dworakowska ps. "Lena" przeprawa podziemnymi trasami była próbą wytrzymałości w obliczu ciemności, strachu i śmiertelnego zagrożenia.

Pod ulicami Warszawy istnieje świat, którego na co dzień nie widzą mieszkańcy miasta. Ciemne, wilgotne korytarze przez dziesięciolecia służyły jako element miejskiej infrastruktury.

REKLAMA
REKLAMA

W sierpniu 1944 roku stały się jednak miejscem jednej z najbardziej dramatycznych kart Powstania Warszawskiego.

Z okazji 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ekipa Euronews zeszła do niedostępnych na co dzień fragmentów warszawskich kanałów, aby pokazać warunki, w jakich odbywały się te dramatyczne przeprawy.

Podziemna sieć komunikacji walczącej Warszawy

W rozmowie z Euronews rzeczniczka prasowa MPWiK w m.st. Warszawie S.A. Jolanta Maliszewska podkreśla, że podczas powstania kanały odegrały przede wszystkim rolę systemu łączności i transportu.

Rzeczniczka prasowa MPWiK w m.st. Warszawie S.A. Jolanta Maliszewska w rozmowie z Mateuszem Jarońskim z Euronews przed wejściem do kanału. 30.07.2026r.
Rzeczniczka prasowa MPWiK w m.st. Warszawie S.A. Jolanta Maliszewska w rozmowie z Mateuszem Jarońskim z Euronews przed wejściem do kanału. 30.07.2026r. Paweł Głogowski / Euronews.

"Sieć kanalizacyjna była wykorzystywana do przekazywania meldunków, przenoszenia środków medycznych, a także do ewakuacji ludności i żołnierzy. Ogromną rolę odegrali warszawscy pracownicy kanałowi, którzy doskonale znali układ podziemnej sieci i pomagali wyznaczać trasy przejścia" - wyjaśnia.

Kanałami można było przedostać się między innymi ze Starego Miasta do Śródmieścia, ze Śródmieścia na Żoliborz, z Czerniakowa na Mokotów oraz z Ochoty do centrum miasta.

Warunki tych przepraw były ekstremalne. Kanały miały różne rozmiary, a niektóre przejścia były wyjątkowo niskie i wąskie. Często trzeba było poruszać się w całkowitej ciemności, brodząc w wodzie i nieczystościach.

"Przejście kanałami było zadaniem niezwykle trudnym. Po pierwsze wymagającym pod względem takich warunków, jeśli chodzi o ciasnotę, o ciemność, również o wilgoć" - zaznacza Jolanta Maliszewska.

Dodaje, że ogromnym obciążeniem była również psychika uczestników tych wypraw.

"Nie każdy był na tyle silny psychicznie, żeby w takich ekstremalnych warunkach wytrwać i to wytrwać przez wiele godzin" - podkreśla.

Podziemne drogi pod ostrzałem

Początkowo Niemcy nie zdawali sobie sprawy ze skali wykorzystania kanałów przez powstańców. Sytuacja zmieniła się, gdy zorientowali się, że podziemnymi przejściami mogą przemieszczać się całe oddziały.

"Dochodziło do tego, że wyburzali te kanały, podtapiali, wrzucali trujące bomby, trujący gaz. Więc powstańcy musieli się liczyć z tym, że w każdej chwili czeka na nich takie niebezpieczeństwo i po prostu śmierć" - mówi w rozmowie z Euronews Jolanta Maliszewska.

Mimo zagrożenia kanały pozostawały jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania powstańczej Warszawy.

Szczególną rolę odegrały podczas ewakuacji Starego Miasta, gdy pod koniec sierpnia i na początku września 1944 roku tysiące osób próbowały wydostać się z dzielnicy otoczonej przez Niemców.

"Dante tego nie przewidział". Wspomnienia sanitariuszki z podziemnej drogi

Jedną z osób, które przeszły przez warszawskie kanały podczas Powstania Warszawskiego, była wówczas 16-letnia Danuta Dworakowska ps. „Lena”, autorka książki "Pianistka. Między dzieciństwem a zdziecinnieniem", wydanej w ramach kampanii BohaterON.

Jako sanitariuszka pomagała rannym i wraz z innymi powstańcami znalazła się w sytuacji, w której jedyną drogą ratunku stała się podziemna trasa pod zrujnowanym miastem.

Danuta Dworakowska ps. "Lena", sanitariuszka 2. kompanii szturmowej batalionu "Gozdawa" Armii Krajowej w rozmowie z Euronews 30.07.2026 r.
Danuta Dworakowska ps. "Lena", sanitariuszka 2. kompanii szturmowej batalionu "Gozdawa" Armii Krajowej w rozmowie z Euronews 30.07.2026 r. Paweł Głogowski / Euronews

Doświadczenie przejścia kanałami zapamiętała jako jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń swojego życia.

Jak wspomina, była to przestrzeń całkowicie obca człowiekowi - pozbawiona światła, pełna wilgoci i zapachu, którego nie dało się zapomnieć.

"Powiedziałam niedawno, że Dante by tego nie przewidział. To było coś koszmarnego. Najgorszą rzeczą była totalna ciemność. Nic nie było widać. Nie wiesz gdzie jest prawo, gdzie lewo" - wspomina sanitariuszka.

Podczas jednej z przepraw niosła na plecach rannego żołnierza.

"Chłopak, który szedł przede mną, to się trzymaliśmy za pasek, żeby nie zgubić kontaktu, a na plecach miałam przywiązanego rannego chłopaka, którym się opiekowałam w szpitalu" – opowiada w rozmowie z Euronews.

Droga była powolna i wyczerpująca. W wielu miejscach trzeba było poruszać się w pozycji niemal czołgającej, a każdy ruch wymagał ogromnego wysiłku.

"W ogóle to wyobraźcie sobie te 60 centymetrów. Ja to no niby nie ułomek, ale przecież tam były chłopy, takie z prawdziwego zdarzenia, takie metr osiemdziesiąt" - mówi.

Powstańcy musieli zachować absolutną ciszę. Każdy dźwięk mógł zdradzić ich obecność Niemcom znajdującym się nad ziemią.

"Często były momenty przystanku, bo na górze przechodzili niemieccy żołnierze. Słychać było niemiecką mowę. My byliśmy bodaj, nie wiem na pewno, ale tak słyszałam – ostatnim żywym transportem powstańców, którzy wyszli, bo Niemcy się zorientowali i po prostu rzucali albo karbid, albo po prostu te granaty" - wspomina.

Przejście trwało kilka godzin. Z perspektywy uczestników wydawało się jednak znacznie dłuższe.

"Ja widziałam wieczność. Wieczność, bo nawet gdybym miała zegarek, to tam po ciemku się nie widziało" - mówi.

Wspomnienie wyjścia z kanału pozostało w pamięci sanitariuszki także ze względu na ogromne zmęczenie i wygląd uczestników przeprawy.

"Ja napisałam w książce mojej, że poza wszystkim innym człowiek musi mieć jakiś moment, żeby się roześmiał, bo inaczej by się żyć nie dało. Więc ja tak popatrzyłam i mówię: 'Boże, jaki zaduch myśmy wyprowadzili z tych kanałów, to przechodzi ludzkie pojęcie'. Napisałam, że w zasadzie cały mój pododdział Gozdawy powinno się tak, jak stał, wrzucić do Wisły i postawić znak przed Wisłą, że za zatrucie wody kapitan Monter nie bierze odpowiedzialności, bo to przechodziło ludzkie pojęcie, jacy byliśmy brudasy, utytłani wszyscy" - opowiada.

Kanały, które ocaliły tysiące osób

Nie sposób określić dokładnej liczby osób, które podczas Powstania Warszawskiego korzystały z kanałów. Historycy szacują jednak, że było ich ponad pięć tysięcy.

Wizyta ekipy Euronews w kanałach warszawskich, którymi przemieszczali się powstańcy w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 roku. 30.07.2026r
Wizyta ekipy Euronews w kanałach warszawskich, którymi przemieszczali się powstańcy w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 roku. 30.07.2026r Paweł Głogowski / Euronews.

Dziś miejsca związane z powstańczymi trasami przypominają o tamtych wydarzeniach. Szczególną rolę odgrywa plac Krasińskich, gdzie znajdował się jeden z najważniejszych włazów wykorzystywanych podczas ewakuacji Starego Miasta.

Jak zwraca uwagę Jolanta Maliszewska z MPWiK w m.st. Warszawie S.A., jest to miejsce szczególne również dla pracowników warszawskich wodociągów.

"Na rogu placu Krasińskich znajduje się taka szczególna dla wodociągowców tablica. To jest tablica, którą ufundowali sami wodociągowcy (...) ku pamięci i dla uczczenia żołnierzy AK, ale również tych wodociągowców, którzy zginęli, którzy pracowali jako przewodnicy kanałowi" - mówi.

Współcześnie warszawska sieć kanalizacyjna wygląda zupełnie inaczej niż w 1944 roku.

System, który przed wojną liczył około 360 kilometrów ma obecnie 4,5 tysiąca kilometrów.

Video editor • Pawel Glogowski

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Warszawa po 1945 roku: miasto powstania i nowego początku

"Mamo, idę do Powstania" - wspomnienia Danuty Dworakowskiej ps. "Lena"

500-metrowa bariera na morzu. Ceuta wzmacnia ochronę