Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem ponownie się zaostrza. USA przeprowadziły kolejną serię nalotów na cele wojskowe, a Teheran odpowiedział atakami w regionie Zatoki Perskiej.
Amerykańskie wojsko poinformowało o przeprowadzeniu kolejnej, tym razem dziewiątej serii nalotów na Iran.
Celem ataków były obiekty wojskowe oraz strategiczna infrastruktura na terenie całego kraju.
Dowództwo Centralne USA przekazało we wpisie na platformie X, że uderzenia objęły "irańskie centra dowodzenia, systemy obrony powietrznej i nadzoru wybrzeża, zdolności morskie, wyrzutnie rakiet i dronów oraz sieci łączności".
Naloty przeprowadzono po ogłoszeniu przez Waszyngton śmierci trzech amerykańskich żołnierzy.
Dwóch z nich zginęło w irańskim ataku na amerykańską bazę w Jordanii.
Trzeci poniósł śmierć w Iraku podczas "kontrolowanej detonacji" zestrzelonego irańskiego drona.
"Zobaczymy, co się stanie, ale znów bardzo mocno w nich uderzyliśmy tej nocy" -powiedział prezydent USA Donald Trump dziennikarzom po powrocie do Waszyngtonu z finału mistrzostw świata. Dodał, że naloty stanowią "hołd" dla "trzech wielkich patriotów".
W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Iranu poinformował o przeprowadzeniu "zaskakującego ataku" na "wrogie" centrum dowodzenia w Syrii. Informację przekazały irańskie media państwowe.
Tymczasem armia Kuwejtu oświadczyła, że odpiera irański atak.
"Ewentualne eksplozje, które słychać, są efektem przechwytywania wrogich ataków przez systemy obrony powietrznej" - napisano w komunikacie opublikowanym na platformie X.
Dzień wcześniej Teheran poinformował o ataku na dwie amerykańskie bazy w Kuwejcie.
Z kolei w poniedziałek rano Bahrajn uruchomił syreny alarmu rakietowego, ostrzegając mieszkańców przed nadchodzącym atakiem Iranu.
Rubio: Iran traktuje cieśninę Ormuz jak kartę przetargową
Sekretarz stanu USA Marco Rubio ocenił, że Iran wykorzystuje cieśninę Ormuz jako narzędzie nacisku na społeczność międzynarodową.
Zaapelował również do innych państw o większe zaangażowanie w ochronę światowej żeglugi.
"Jest jasne, że Iran - a przynajmniej część ludzi w Iranie - chce kontrolować cieśninę i wykorzystywać to jako kartę przetargową wobec reszty świata" - powiedział Rubio przed wylotem na Filipiny, gdzie weźmie udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN).
Walki w regionie ponownie zakłóciły ruch przez cieśninę Ormuz.
Do eskalacji doszło mimo obowiązującego wcześniej tymczasowego zawieszenia broni, po atakach Iranu na statki przepływające przez ten strategiczny szlak.
W reakcji ceny ropy Brent w poniedziałek wzrosły powyżej 90 dolarów za baryłkę.
"Stany Zjednoczone zrobią wszystko, co konieczne, i nadal będą to robić, by chronić światową żeglugę, ale inne państwa muszą zacząć w większym stopniu brać w tym udział i zapewnić - czy to sprzęt, czy finansowanie - aby pomóc nieść ten ciężar" - powiedział Rubio.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Wciąż możliwe rozwiązanie dyplomatyczne
Szef amerykańskiej dyplomacji zaznaczył, że Waszyngton nadal dopuszcza rozwiązanie dyplomatyczne.
Podkreślił jednak, że ewentualne porozumienie musi być "realne" i respektowane przez Iran.
"Nie można mówić, że memorandum obowiązuje, jeśli jego postanowienia są łamane. Stany Zjednoczone zawsze pozostają otwarte na dyplomatyczne rozwiązanie. Próbowaliśmy tego już wielokrotnie w relacjach z Iranem i będziemy próbować dalej" -powiedział.
W sobotę najwyższy przywódca Iranu Mojtaba Chamenei ostrzegł, że dalsze amerykańskie ataki spotkają się z "niezapomnianą nauczką" - podała państwowa telewizja.
Chamenei, który od początku wojny nie występował publicznie, nazwał podpis prezydenta USA Donalda Trumpa pod tymczasowym porozumieniem rozejmowym "bezwartościowym i nieważnym".
Oświadczenie odczytano w państwowej telewizji.
Kilka godzin wcześniej jeden z irańskich negocjatorów poinformował o zawieszeniu realizacji zobowiązań wynikających z porozumienia.
W ostatnim tygodniu Donald Trump groził atakami na elektrownie i mosty, by skłonić Iran do zmiany stanowiska.
Stany Zjednoczone ponownie wprowadziły również blokadę morską irańskich portów, ograniczając eksport ropy.
Państwowa telewizja Iranu podała, że sobotnie amerykańskie naloty uszkodziły elektrownię oraz zakład odsalania wody w prowincji Hormozgan.
Według agencji IRNA zniszczony został zakład odsalania Bonji, co pozbawiło dostaw wody około 10 tys. mieszkańców.
Uszkodzony został również zakład na strategicznej wyspie Keszm w cieśninie Ormuz.
Jak podała IRNA, w sobotnich nalotach trafione zostały także trzy mosty, w tym przeprawa na trasie prowadzącej do Bandar Abbas - największego irańskiego portu położonego w pobliżu najwęższego odcinka cieśniny Ormuz.