Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Gruzja poza szczytem NATO. Tbilisi mierzy się z pytaniami o swoją pozycję na Zachodzie

Archiwalne zdjęcie: premier Gruzji Irakli Kobachidze przemawia podczas obchodów Dnia Niepodległości w Tbilisi, 26 maja 2025 r.
ZDJĘCIE ARCHIWALNE: premier Gruzji Irakli Kobachidze przemawia podczas obchodów Dnia Niepodległości w Tbilisi, 26 maja 2025 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Peter Barabas
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Gruzja przez lata była jednym z najbliższych partnerów NATO na Kaukazie. Dziś jej nieobecność na szczycie Sojuszu w Turcji wywołuje pytania o utratę zaufania Zachodu i rosnącą izolację Tbilisi.

W gruzińskiej polityce i społeczeństwie obywatelskim ponownie rozgorzała debata dotycząca powodów, dla których rząd w Tbilisi nie został zaproszony na szczyt NATO w Turcji ani na towarzyszące mu regionalne spotkania poświęcone bezpieczeństwu i polityce. Dla wielu obserwatorów jest to sygnał pogłębiającej się izolacji politycznej Gruzji na arenie międzynarodowej.

REKLAMA
REKLAMA

Podobnie jak podczas wcześniejszych szczytów, do Ankary zaproszono państwa partnerskie Sojuszu, w tym Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Japonię, Koreę Południową, Nową Zelandię, Australię oraz Ukrainę. Tym razem zabrakło jednak Gruzji – przez lata uznawanej za jednego z najważniejszych partnerów NATO w regionie. Tbilisi nie znalazło się ani w oficjalnym programie spotkania, ani wśród uczestników wydarzeń towarzyszących.

W ciągu ostatniej dekady Gruzja konsekwentnie przedstawiała integrację z Unią Europejską i NATO jako strategiczny cel państwa. Nieobecność na agendzie Sojuszu wywołała więc w kraju pytania o to, czy Tbilisi nie utraciło części swojego dotychczasowego znaczenia i wpływów.

Przedstawiciele rządzącej partii Gruzińskie Marzenie odrzucają jednak zarzuty o polityczną izolację. Ich zdaniem format szczytu w Ankarze nie obejmował spotkań, w których Gruzja uczestniczyła wcześniej.

Poseł Gruzińskiego Marzenia Irakli Kirtskhalia powiedział dziennikarzom w Tbilisi: „Nie mamy problemu z udziałem w szczycie. Zapytajcie organizatorów, dlaczego nie jesteśmy reprezentowani”.

Gruzińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało natomiast, że szefowa resortu Maka Bochorishvili weźmie udział w odrębnym wydarzeniu w Turcji pod nazwą „Allies in Ankara”. Według ministerstwa spotkanie jest częścią inicjatywy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, jednak krytycy wskazują, że nie jest ono związane bezpośrednio ze szczytem NATO.

„To ważna szansa dla Gruzji, aby przedstawić partnerom stanowisko kraju i jego rolę w regionie” – powiedziała Bochorishvili, odnosząc się do alternatywnego forum.

Od bliskiego partnera do trudnego sojusznika. Spór o kurs polityki zagranicznej Gruzji

Przedstawiciel opozycyjnej partii Lelo Grigol Gegelia ocenił, że po raz pierwszy w historii Gruzji kraj nie jest reprezentowany na samym szczycie NATO.

„To symboliczny moment, pokazujący, jak bardzo zmieniła się pozycja Gruzji w oczach jej zachodnich partnerów” – argumentują krytycy rządu.

Również prezydent Gruzji Mikheil Kavelashvili nie uczestniczył w wydarzeniach związanych ze szczytem NATO. Udał się natomiast do Teheranu, gdzie wziął udział w pogrzebie zmarłego ajatollaha Alego Chameneiego wraz z niewielką grupą przywódców z regionu.

Gruziński analityk polityczny Paata Zakareishvili uważa, że brak zaproszeń dla Tbilisi na międzynarodowe fora dotyczące bezpieczeństwa jest dowodem utraty zaufania ze strony partnerów.

„Gruzja jest ignorowana. Panuje przekonanie, że lepiej nie utrzymywać z nią relacji, ponieważ nikt nie ma pewności, jakie informacje może przekazywać Rosji. Gruzja jest postrzegana jako państwo niewiarygodne, słabe i toksyczne” – powiedział Zakareishvili.

Jego zdaniem Gruzja powinna była znaleźć się w gronie uczestników spotkania.

„Gruzja powinna być obecna na tym szczycie jako honorowy gość” – podkreślił, wskazując na strategiczne znaczenie kraju dla regionu Morza Czarnego i Kaukazu.

„W szczycie w Turcji wezmą udział państwa nienależące do NATO. Gruzja jest krajem aspirującym do członkostwa. Gruzja i Ukraina przez lata wspólnie podążały drogą do NATO” – przypomniał.

„Gruzja nie jest już brana pod uwagę nigdzie. Nie spełniamy wymaganych warunków i jest to jeden z powodów, dla których nie jesteśmy zapraszani do grona państw, do którego powinniśmy należeć” – dodał.

Podobnie ocenia sytuację były ambasador Gruzji przy NATO Lewan Dolidze. Jego zdaniem obecny kurs władz doprowadził do pogorszenia relacji z kluczowymi partnerami.

„Gruzja de facto skonfrontowała się ze swoimi dotychczasowymi strategicznymi partnerami, co wyraźnie odbija się na jej relacjach z NATO i Unią Europejską” – powiedział Dolidze.

Jak dodał, „polityka zagraniczna prowadząca do międzynarodowej izolacji wyrządza poważną szkodę naszym interesom narodowym”.

„Był czas, gdy Gruzja była najbardziej cenionym partnerem NATO. Niestety ten status jest dziś kwestionowany. W tym przypadku nieobecność Gruzji wynikała z agendy Sojuszu” – ocenił.

Według niego jeszcze poważniejszym problemem jest brak udziału Gruzji w debatach prowadzonych w Unii Europejskiej.

Między Brukselą, Moskwą i Azją. Tbilisi próbuje odnaleźć swoje miejsce

Pod koniec 2025 roku premier Gruzji Irakli Kobachidze zapewniał w rozmowie z Euronews, że droga kraju do członkostwa w Unii Europejskiej „pozostaje stabilna i nieodwracalna”. Przekonywał również, że cel przystąpienia do 27-państwowego bloku do 2030 roku jest „zarówno realistyczny, jak i osiągalny”.

Słowa te padły jednak w okresie napiętych relacji między Tbilisi a Brukselą. Obie strony wstrzymały rozmowy dotyczące dalszego procesu akcesyjnego Gruzji.

Unia Europejska przyznała Gruzji status kraju kandydującego w grudniu 2023 roku, jednak w czerwcu kolejnego roku bezterminowo zawiesiła proces akcesyjny i ograniczyła część wsparcia finansowego. Decyzja była następstwem przyjęcia przez gruzińskie władze ustawy o „zagranicznym wpływie”, którą Bruksela określiła jako inspirowaną rosyjskimi rozwiązaniami i sprzeczną z demokratycznymi standardami. Towarzyszyły temu masowe protesty w Tbilisi.

Po zwycięstwie wyborczym w październiku 2025 roku Kobachidze ogłosił, że Gruzja zawiesi rozmowy o członkostwie w UE do 2028 roku. Premier uzasadniał tę decyzję „szantażem i manipulacją” ze strony części europejskich polityków.

W rozmowie z Euronews w listopadzie ubiegłego roku stwierdził, że „piłka jest po stronie Brukseli”.

Choć późniejsze próby poprawy relacji między Gruzją a Unią Europejską stworzyły możliwość powrotu do aktywniejszego dialogu, w ostatnich miesiącach proces ten wyraźnie wyhamował.

Jednocześnie Tbilisi stara się wzmacniać swoją rolę jako regionalnego centrum transportowego i energetycznego. Podczas forum w Antalyi na początku roku Kobachidze podkreślał, że Gruzja postrzega siebie jako most między Europą i Azją oraz ważny element szlaków łączących regiony poprzez współpracę z Azerbejdżanem.

„Robimy wszystko, co w naszej mocy, i dążymy do dalszego wzmacniania naszej funkcji w zakresie połączeń. W obecnych warunkach, gdy szlaki handlowe znów stoją przed poważnymi wyzwaniami, jesteśmy w stanie zaoferować określone usługi partnerom w różnych częściach świata” – mówił premier.

Gruzja kontynuuje również inicjatywy infrastrukturalne i obronne mające zwiększyć znaczenie kraju w regionalnych projektach transportowych oraz energetycznych.

Podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu w maju Kobachidze spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz odbył krótką rozmowę z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Ponownie zapewniał wówczas o „gotowości Gruzji do utrzymywania bliskiej współpracy z partnerami”.

W tym tygodniu premier przekonywał, że Gruzja wyprzedza wszystkie państwa kandydujące do UE pod względem wskaźników rozwoju gospodarczego.

Podczas uroczystości związanej z zakończeniem budowy ważnego odcinka autostrady zapowiedział, że rozwój systemu tranzytowego i komunikacyjnego pozostanie jednym z priorytetów państwa. Gruzja i Azerbejdżan ogłosiły także nową umowę dotyczącą dostaw oraz tranzytu energii elektrycznej.

Tymczasem Tbilisi podjęło decyzję o zakazie importu dużej partii kwiatów z Armenii, powołując się na naruszenie przepisów fitosanitarnych – poinformowała Służba Dochodów przy gruzińskim Ministerstwie Finansów.

Decyzja ta wpisuje się w szerszy kontekst napięć gospodarczych w regionie. Rosja również wprowadziła ograniczenia wobec części armeńskiego eksportu po ostrożnym zwrocie Erywania w stronę Zachodu i Unii Europejskiej.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Reakcje przywódców NATO na rewolwer, wyszukany prezent od Erdogana

Stała baza USA w Polsce coraz bliżej? Szef BBN: "Otworzyło się okno możliwości"

Szczyt NATO: Europa sygnalizuje gotowość przejęcia kontroli nad własną obroną