Podczas szczytu NATO w Ankarze szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki potwierdził w rozmowie z Euronews, że trwają rozmowy w sprawie szczegółów utworzenia stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce. „Teraz Polska musi przedstawić konkretną ofertę” – powiedział.
Nie po raz pierwszy szczyt NATO zdominowały słowa i propozycje prezydenta USA Donalda Trumpa. Głównym tematem rozmów było zwiększenie wydatków państw członkowskich na obronność i bezpieczeństwo, a co za tym idzie – większe inwestycje w sektor zbrojeniowy. Z tym wiąże się również kwestia obecności wojsk NATO, w tym na wschodniej flance Sojuszu.
Z polskiej perspektywy kluczowe znaczenie ma przyszłość amerykańskiej obecności wojskowej w naszym kraju. Obecnie w Polsce stacjonuje około 11 tys. żołnierzy USA.
W ubiegłym tygodniu delegacja współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego rozmawiała w Waszyngtonie o koncepcji utworzenia w Polsce stałej amerykańskiej bazy wojskowej. Minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz mówił wówczas, że ze strony Białego Domu jest "zielone światło" dla tego projektu.
W rozmowie z Euronews podczas szczytu NATO szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki, który towarzyszył prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, potwierdził te deklaracje. Jak podkreślił, istnieje już wstępna zgoda obu stron, a kolejnym krokiem powinno być przedstawienie przez Polskę konkretnej oferty.
Czas na ruch Polski
"Jest możliwość utworzenia tych baz, bo jest bardzo duża przychylność strony amerykańskiej. Musimy tylko złożyć ofertę. O tym wielokrotnie mówiłem i trzeba to zrobić możliwie szybko. Otworzyło się okno możliwości. Amerykanie są otwarci. No to trzeba to zrobić" – powiedział Bartosz Grodecki.
Pytany o szczegóły dotyczące lokalizacji i charakteru przyszłej bazy, szef BBN zachował jednak ostrożność.
"Może nie będę na razie zdradzał tych tajemnic, bo są to informacje przynajmniej wrażliwe. To, gdzie baza będzie zlokalizowana i w jakim komponencie będzie wzmacniać nasze bezpieczeństwo, będzie przedmiotem kolejnego etapu rozmów z Amerykanami. Najpierw musimy przejść etap inicjalny. Mamy deklarację wstępną, czyli wolę obu stron stworzenia takiej bazy. Przejdźmy teraz do konkretów – złóżmy ofertę i rozpocznijmy rozmowy w ramach grup roboczych" – stwierdził.
Na razie nie wiadomo, czy docelowo miałaby to być baza wojsk lądowych, lotnicza, czy może obiekt o charakterze powietrzno-morskim. Od jej przeznaczenia zależałaby również lokalizacja.
Jednym z pytań budzących największe emocje jest to, czy utworzenie stałej bazy oznaczałoby rezygnację z rotacyjnej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, czy raczej stanowiłoby jej uzupełnienie i dodatkowe wzmocnienie bezpieczeństwa.
Zdaniem szefa BBN nie musi to oznaczać końca obecności rotacyjnej. Jak przypomniał, funkcjonuje ona na podstawie obowiązującej umowy, która również może być w przyszłości przedmiotem renegocjacji.
"Tutaj wszystko zależy od dalszych kroków planistycznych. Trzeba jednak pamiętać, że stała baza jest dla nas o tyle istotna, że zmienia całe myślenie o rotacyjności, czyli o sytuacji, w której jedni żołnierze przyjeżdżają, a inni wyjeżdżają" - podkreślił Grodecki.
Wielu ekspertów od bezpieczeństwa uważa, że utworzenie stałej amerykańskiej bazy wojskowej znacząco zwiększyłoby poziom bezpieczeństwa Polski, dlatego leży w naszym interesie, by zabiegać o realizację takiego projektu. W
podobnym tonie podczas szczytu NATO wypowiadali się również członkowie rządowej części polskiej delegacji – wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W kwestii przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce zarówno prezydent Karol Nawrocki, jak i rząd mówią dziś jednym głosem.