Gwiazda ofensywy USA Folarin Balogun, którego kontrowersyjne zawieszenie po czerwonej kartce FIFA anulowała, nie zapisał się w pamięci w przegranym 1:4 meczu z Belgią. Wcześniej Hiszpania pokonała Portugalię 1:0.
Belgia awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata po emocjonującym zwycięstwie 4:1 nad reprezentacją USA. Spotkanie towarzyszyła burza wokół decyzji FIFA, która uchyliła jednomeczową dyskwalifikację za czerwoną kartkę dla gwiazdy Amerykanów, Folarina Baloguna.
Obecność Baloguna była dla USA wzmocnieniem, jednak amerykańscy obrońcy zawinili przy dwóch bramkach Charlesa De Ketelaere dla Belgii w pierwszej połowie. Napastnik Czerwonych Diabłów trafił w 9. i 33. minucie.
Pomyłka bramkarza USA Matta Freese’a dała Czerwonym Diabłom trzeciego gola na początku drugiej połowy, a rezerwowy Romelu Lukaku ustalił wynik, zdobywając bramkę w trzeciej minucie doliczonego czasu gry.
W ubiegłą środę, podczas wygranego 2:0 spotkania Amerykanów z Bośnią i Hercegowiną, Balogun zobaczył czerwoną kartkę od brazylijskiego sędziego Raphaela Clausa za nastąpienie na kostkę rywala. Kara oznaczała automatyczną dyskwalifikację na jedno spotkanie.
Po rozmowie telefonicznej Donalda Trumpa z prezydentem FIFA Giannim Infantinem, komisja dyscyplinarna FIFA w niedzielę zawiesiła tę karę na rok. Ostatecznie jednak Balogun odegrał w meczu z Belgią mało znaczącą rolę.
Choć sam nie trafił do siatki, Balogun wypracował gola Malika Tillmana w 31. minucie. Został sfaulowany przez obrońcę Belgii Brandona Mechele mniej więcej 25 jardów przed bramką Czerwonych Diabłów.
Amerykanie wielokrotnie próbowali dogrywać piłkę do Baloguna. Wykorzystywał swoją szybkość w kilku rajdach, ale nie zdołał pokonać bramkarza Belgii Thibauta Courtois. Najlepszą okazję miał w 82. minucie, gdy Courtois stanął na drodze jego uderzeniu lewą nogą. W 92. minucie Baloguna zastąpił Haji Wright.
Belgia, która wciąż czeka na pierwszy tytuł mistrza świata, po raz drugi w ciągu 12 lat wyeliminowała USA w 1/8 finału i przedłużyła serię meczów bez porażki do 18. Czerwone Diabły zagrają w piątek w Inglewood w Kalifornii z Hiszpanią, mistrzem świata z 2010 roku, o awans do półfinału, w którym rywalem będzie Francja lub Maroko.
Hiszpania 1:0 Portugalia
Hiszpania pobiła rekord mistrzostw świata, zachowując szóste z rzędu czyste konto, a bramkarz Unai Simón przedłużył swoją rekordową serię bez straconej bramki do 609 minut w poniedziałkowym zwycięstwie 1:0 nad Portugalią.
Przed meczem z Portugalią Simón miał na koncie zaledwie cztery udane interwencje w tym turnieju – Austria nie oddała ani jednego celnego strzału. W poniedziałek, na domowym stadionie Dallas Cowboys, w pierwszej połowie musiał dwa razy ratować Hiszpanię po uderzeniach Cristiano Ronaldo.
Ronaldo schodził z boiska po swoim ostatnim występie na mundialu w barwach Portugalii ze stoickim wyrazem twarzy i ledwie widocznymi emocjami. Krótko pomachał do wiwatujących kibiców, z tym samym uczuciem, jakie towarzyszyło mu po poprzednich porażkach.
„Smutek – to normalne, gdy odpada się w taki sposób” – powiedział Ronaldo, który po meczu przez chwilę zasłonił oczy prawą ręką.
„Dałem z siebie wszystko, dałem, co najlepsze, i odchodzę z czystym sumieniem” – dodał. „Taki jest futbol, takie jest życie piłkarza. Raz się wygrywa, raz przegrywa.”
Ronaldo, jedyny piłkarz, który zdobywał bramki w sześciu kolejnych mundialach, oraz rekordzista pod względem liczby goli w reprezentacji – ma ich 146 – dzień wcześniej mówił, że ma nadzieję, iż nie będzie to jego ostatni mecz w tej serii występów i że chce czerpać z niego pełną przyjemność.
Jednocześnie zarówno wtedy, jak i po porażce z Hiszpanią podkreślał, że to jego ostatni występ w rozgrywanym co cztery lata turnieju. Najdalej na mistrzostwach świata zaszedł do półfinału, w debiucie w 2006 roku.
Przed pojawieniem się Ronaldo Portugalia nigdy nie wygrała wielkiego międzynarodowego turnieju. Pierwszym był triumf w mistrzostwach Europy w 2016 roku, później doszły jeszcze zwycięstwa w Lidze Narodów w 2019 i 2025 roku.
Pożegnalny występ Ronaldo na największej piłkarskiej scenie odbył się osiem lat po tym, jak w wieku 33 lat skompletował hat-tricka na mundialu. Dzięki temu został najstarszym zawodnikiem z takim wyczynem – rekord ten utrzymywał się do czasu, gdy 38-letni wówczas Lionel Messi zdobył trzy bramki dla Argentyny w wygranym 3:0 meczu z Algierią 16 czerwca.