Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wyrok, który może zakończyć karierę Marine Le Pen i wynieść Jordana Bardellę

Jordan Bardella, przewodniczący skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego, i Marine Le Pen na wiecu w Liévin na północy Francji, 4 lipca 2026 r.
Jordan Bardella, przewodniczący skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego, i Marine Le Pen na wiecu w Liévin na północy Francji, 4 lipca 2026. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Maïa de la Baume
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Jeśli paryski sąd apelacyjny podtrzyma pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych wobec Marine Le Pen, jej wieloletnie ambicje prezydenckie praktycznie legną w gruzach.

O przyszłości politycznej Marine Le Pen, a być może także o przebiegu wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku, zadecyduje we wtorek o godz. 13.30 paryski sąd apelacyjny. Ma ogłosić, czy utrzyma pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych, nałożony na nią w związku z zarzutami defraudacji funduszy UE.

REKLAMA
REKLAMA

Jeśli wyrok zostanie podtrzymany, praktycznie zakończy to prezydenckie ambicje Le Pen, a rola głównego kandydata Zjednoczenia Narodowego (RN) do Pałacu Elizejskiego przypadnie Jordanowi Bardelli.

Mimo skazania 57‑letnia, trzykrotna kandydatka w wyborach prezydenckich pozostaje najsilniejszą indywidualną kandydatką i w sondażach pierwszej tury uzyskuje 32 procent poparcia. Bardella jednak osiąga od 35 procent do 37 procent, jak wynika z badania Ifop‑Fiducial opublikowanego w zeszłym miesiącu.

„Cokolwiek się wydarzy, nie będę politycznie martwa. Cokolwiek się wydarzy, nadal będę walczyć o moje idee” – powiedziała Le Pen w LCI.

Euronews przygląda się temu wyrokowi, stawce oraz możliwym scenariuszom.

Wyrok

Le Pen odwołuje się od wyroku z marca 2025 roku, w którym paryski sąd karny skazał ją na cztery lata więzienia – dwa w zawieszeniu i dwa do odbycia pod dozorem elektronicznym – na grzywnę w wysokości 100 tys. euro oraz na pięcioletni, natychmiast obowiązujący zakaz pełnienia funkcji publicznych.

Sąd uznał, że partia Le Pen, nosząca wówczas nazwę Front Narodowy (obecnie Zjednoczenie Narodowe), w latach 2004–2016 przekierowywała środki Parlamentu Europejskiego. Miały trafiać na pensje asystentów parlamentarnych, którzy w rzeczywistości pracowali dla partii, zamiast wykonywać obowiązki na rzecz europosłów.

Le Pen broniła tego rozwiązania, przedstawiając je jako legalny sposób „wspólnego wykorzystywania” asystentów parlamentarnych. Utrzymywała, że działała „w dobrej wierze” i twierdziła, iż „nigdy nie miała poczucia, że popełniła przestępstwo”.

Co jeśli zakaz zostanie utrzymany

Jeśli sąd apelacyjny podtrzyma wyrok, Le Pen nie będzie mogła wystartować w wyborach prezydenckich w 2027 roku, postrzeganych powszechnie jako jej największa dotąd szansa na zdobycie urzędu.

Sąd mógłby też ją uniewinnić – co nawet najbardziej optymistyczni zwolennicy uznają dziś za bardzo mało prawdopodobne – albo skrócić okres zakazu pełnienia funkcji publicznych, co otworzyłoby jej drogę do startu w wyborach.

Aby zachować możliwość startu w 2027 roku, okres zakazu musiałby zostać skrócony do dwóch lat lub mniej. Ponieważ od wyroku z 2025 roku upłynęło już 15 miesięcy, ponownie mogłaby kandydować od 31 marca 2027 roku – nieco ponad dwa tygodnie przed pierwszą turą wyborów prezydenckich.

Część ekspertów prawa podkreśla jednak, że skrócenie zakazu w przypadku Le Pen oznaczałoby uprzywilejowanie jej wobec osób skazanych za podobne przestępstwa.

Nawet jeśli ostatecznie nie będzie mogła kandydować, przyszła rola Le Pen na scenie politycznej pozostaje niejasna. Zapowiedziała, że będzie prowadzić kampanię u boku Bardelli, ale wykluczyła ubieganie się o stanowisko premiera.

Jeśli kandydatem zostanie Bardella

Jeżeli sąd uniemożliwi Le Pen start w wyborach, Bardella, obecny szef Zjednoczenia Narodowego, ma według powszechnych oczekiwań zostać kandydatem partii w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

Le Pen niedawno zadeklarowała, że będzie go wspierać „każdego dnia”, „z wielką energią” oraz „z głębokim przekonaniem i wiarą”. Partia próbuje jednak utrzymać delikatną równowagę. Z jednej strony buduje wizerunek Bardelli jako wiarygodnego pretendenta do prezydentury, z drugiej stara się nie przyćmić Le Pen, która w oczach wielu zwolenników pozostaje jej „naturalną” kandydatką.

Le Pen, była adwokatka, która kierowała partią w latach 2011–2022, wnosi doświadczenie polityczne, jakiego Bardella – 30‑letni poseł do Parlamentu Europejskiego – jeszcze nie ma.

Oboje ujawnili też subtelne różnice ideowe. Le Pen wielokrotnie podkreślała, że nie jest „ani prawicowa, ani lewicowa”, a Bardella mówi, iż „podziela zasadnicze wartości” „wyborców prawicy”.

Mimo to w sondażach dotyczących zamiarów głosowania Bardella ma dziś niewielką przewagę nad Le Pen.

Co dalej?

TF1 potwierdziła w niedzielę, że po ogłoszeniu wyroku Le Pen wystąpi w jej głównym serwisie informacyjnym o godz. 20.00.

Wielu polityków RN jasno daje do zrozumienia, że chce szybkiego rozstrzygnięcia kwestii prezydenckich planów partii. Francuskie media informują, że jeśli zakaz wobec Le Pen zostanie utrzymany, Bardella może ogłosić swoją kandydaturę w ciągu kilku dni.

Niezależnie od decyzji sądu, wtorkowy wyrok zmieni układ sił w wyścigu o prezydenturę Francji, na niespełna rok przed głosowaniem.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Francja. Marine Le Pen i Jordan Bardella zapowiadają jedność przed wyrokiem sądu

Marine Le Pen nie wystartuje w 2027, jeśli sąd nakaże jej noszenie "bransoletki elektrycznej"

Proces apelacyjny Marine Le Pen: wyrok sądu zaplanowany na 7 lipca