Argentyna była o krok od sensacyjnego pożegnania z mundialem. Egipt postawił aktualnym mistrzom świata niezwykle trudne warunki, prowadził już 2:0 i długo pachniało największą sensacją turnieju.
Dzień po odpadnięciu Portugalii i pożegnaniu Cristiano Ronaldo z mistrzostwami świata reprezentacja Argentyny Lionela Messiego przeżyła niezwykle trudne chwile. Albiceleste zostali doprowadzeni do granic możliwości przez odważnie grający Egipt, który nie bał się podejmować ryzyka i był o krok od sprawienia największej sensacji turnieju.
Było to pierwsze w historii starcie tych drużyn na mistrzostwach świata. Jako pierwsi powody do radości mieli Egipcjanie. Już w 14. minucie Yasser wygrał pojedynek z obrońcami Argentyny, a po precyzyjnym dośrodkowaniu Attii głową skierował piłkę do siatki, wyprowadzając Faraonów na prowadzenie.
Chwilę później Argentyna stanęła przed doskonałą szansą na wyrównanie. Rzut karny wykonywał Lionel Messi, jednak bramkarz Egiptu Mostafa Shobeir popisał się świetną interwencją i zatrzymał strzał kapitana rywali. Była to już druga niewykorzystana jedenastka przez argentyńskiego gwiazdora podczas tego turnieju. Messi był jeszcze bliski zdobycia bramki tuż przed przerwą, kiedy trafił w słupek, ale mimo kilku okazji zespół Lionela Scaloniego schodził do szatni, przegrywając 0:1.
Po zmianie stron spodziewano się zdecydowanej ofensywy Argentyny, tymczasem to Egipt nadal wyglądał bardzo groźnie. Po jednym z kontrataków Zico zdobył gola, który wydawał się przypieczętować sensacyjne prowadzenie Faraonów. Sędzia został jednak wezwany do monitora VAR i po analizie anulował trafienie, dopatrując się faulu na Lisandro Martínezie na początku całej akcji.
Druga próba napastnika Pyramids FC przyniosła już oczekiwany efekt. Po podaniu Hassana zawodnik ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji i tym razem nie dał szans bramkarzowi, podwyższając prowadzenie Egiptu na 2:0.
Wydawało się, że scenariusz, w którym aktualny mistrz świata żegna się z turniejem, zaczyna nabierać realnych kształtów. Na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry Cristián Romero, po znakomitym podaniu Messiego, zdobył kontaktową bramkę i przywrócił nadzieję argentyńskim kibicom.
Największa gwiazda Albiceleste po raz kolejny wzięła jednak odpowiedzialność za losy spotkania. W 84. minucie Messi przeprowadził akcję pełną determinacji, a następnie potężnym strzałem z pola karnego pokonał Mostafę Shobeira, doprowadzając do wyrównania. Było to jego ósme trafienie w turnieju – najlepszy dorobek bramkowy w jednej edycji mistrzostw świata w karierze Argentyńczyka. Dzięki temu samotnie objął prowadzenie w klasyfikacji najlepszych strzelców turnieju.
W doliczonym czasie gry, zaledwie chwilę po sytuacji, w której Egipcjanie domagali się rzutu karnego za rzekomy faul na Salahu, Argentyna dokonała pełnego zwrotu akcji. Lautaro Martínez posłał idealne dośrodkowanie w pole karne, a Enzo Fernández precyzyjnym strzałem głową pokonał Shobeira, wywołując euforię wśród kibiców Albiceleste i przynosząc ogromną ulgę całej argentyńskiej drużynie.
Podopieczni Lionela Scaloniego nie zachwycili, ale dzięki ogromnej determinacji i walce do ostatnich sekund pozostają w grze o obronę mistrzowskiego tytułu.
W ćwierćfinale, który odbędzie się 12 lipca w Kansas City, Argentyna zmierzy się ze zwycięzcą spotkania Szwajcaria – Kolumbia.