Wenezuelska diaspora mobilizuje się, by pomóc krajowi po podwójnym trzęsieniu ziemi, w którym zginęło ponad 500 osób, a wiele nadal jest zaginionych. Także w Hiszpanii zbierane są dary i porady dla poszkodowanych.
Służby ratunkowe w Wenezueli gorączkowo próbują odnaleźć setki osób wciąż uznawanych za zaginione po podwójnym trzęsieniu ziemi, do którego doszło w środę w nocy, a diaspora w Hiszpanii spieszy z pomocą ojczyźnie, przesyłając pieniądze i potrzebne artykuły oraz dzieląc się poradami, by wesprzeć tych, którzy najbardziej tego teraz potrzebują.
„Jest prawdziwa, pilna potrzeba, żeby szybko zacząć rozwiązywać sprawy” – podkreśla Alfonzo Iannucci, wenezuelski dziennikarz mieszkający w Madrycie i prowadzący stronę diasporavenezolana.net, platformę stworzoną po to, by opowiadać „historie życia” jego rodaków rozsianych po całym świecie. W ostatnich dniach serwis koncentruje się jednak na „rozpowszechnianiu informacji”, które mogą się przydać osobom przebywającym z dala od kraju.
W rozmowie z „Euronews” Iannucci podkreśla, jak ważna jest organizacja wśród Wenezuelczyków mieszkających za granicą, bo – jak mówi – diaspora nie może liczyć na „pomoc” ze strony państwa, które jest dla niej niedostępne. „My nigdy nie mamy wsparcia ze strony państwa wenezuelskiego, możliwość prowadzenia kampanii pomocowych czy jakiejkolwiek formy organizacji to zawsze inicjatywy społeczeństwa obywatelskiego”.
W tym kontekście platforma Iannucciego podkreśla znaczenie bezpośrednich wpłat – najlepiej finansowych – ale zawsze za pośrednictwem instytucji, które mają ugruntowaną pozycję i lata doświadczeń. Jak opowiada, jego serwis zachęca osoby chcące dołożyć swoją cegiełkę, by przekazywały darowizny takim organizacjom jak Caritas, UNICEF czy World Central Kitchen, czyli NGO szefa kuchni José Andrésa, specjalizującą się w wydawaniu posiłków w miejscach dotkniętych kryzysem.
„Udostępniamy informacje o tym, jakie to są instytucje” – mówi. „Trzeba uważać, komu przekazuje się darowiznę, nawet najmniejszą, bo w sytuacji kryzysu i katastrofy zawsze znajdą się tacy, którzy chcą łatwo zarobić”.
Dziennikarz, który – jak sam opowiada – ma doświadczenie z innych kampanii humanitarnych, podkreśla znaczenie takiej pomocy finansowej w porównaniu z wysyłką fizycznych darów, ze względu na pilną „potrzebę”, by pomoc jak najszybciej dotarła „do tych, którzy są na miejscu, w terenie”.
„Wiemy, że to nie jest najszybszy sposób niesienia pomocy, bo to potrwa, bo drogi i główne lotniska też są sparaliżowane” – zaznacza, odnosząc się do sytuacji w kraju pogrążonym w chaosie, gdzie główne lotnisko, międzynarodowe lotnisko Simón Bolívar, musiało zostać tymczasowo zamknięte po tym, jak część dachu runęła w następstwie dwóch trzęsień ziemi.
Przy ponad 589 potwierdzonych ofiarach śmiertelnych i 2 980 rannych, wielu Wenezuelczyków alarmuje, że władze nie są w stanie wszystkiego ogarnąć. Sytuację dodatkowo pogarsza poważny kryzys społeczny i gospodarczy, który od lat dotyka kraj. „Wiemy, w jakiej jest biedzie, bo po 27 latach chavezizmu, po dyktaturze, wszystkie instytucje w Wenezueli są bardzo osłabione i nie ma takiej sieci, która pozwoliłaby skutecznie zmierzyć się z tym, co nadchodzi” – ubolewa Iannucci.
Akcje zbiórkowe w Madrycie
Z kolei organizacja Venezolanos Por España, mająca ponad 26 000 obserwujących tylko na Facebooku, przygotowuje w hiszpańskiej stolicy weekendową zbiórkę darów rzeczowych.
„Jeśli jesteś w Madrycie i chcesz pomóc Wenezueli, w sobotę 27 i niedzielę 28 przyjdź do punktu zbiórki w Sambil Madrid i wesprzyj nas, przynosząc żywność o długim terminie przydatności, lekarstwa, środki higieny, mleko dla niemowląt, pieluchy, koce oraz inne artykuły” – czytamy na stronie grupy na Facebooku. „Tak że już wiecie: sobota i niedziela, w Sambil Madrid, wielka akcja zbiórkowa” – zachęca w nagraniu opublikowanym w tym samym kanale osoba kierująca grupą, przedstawiająca się jako Roberto Carlos.
Cała pomoc zostanie najpierw przekazana organizacji Toneladas de Alegría, a następnie rozdysponowana przez Fundację Bandazul, „tak aby trafiła do osób, które najbardziej jej potrzebują”. Punkt zbiórki będzie się mieścił w centrum handlowym Sambil w Leganés, na południe od Madrytu, między 10:00 a 18:30”.
Fundación Bandazul to NGO z siedzibą w Madrycie, założona przez absolwentów Colegio La Concepción w Caracas, działająca międzynarodowo. Jej głównym celem jest zbieranie leków i materiałów medycznych oraz przekazywanie ich szpitalom charytatywnym, domom spokojnej starości i sierocińcom w Wenezueli.
„Pisze do mnie wiele wenezuelskich restauracji, sklepów i firm, które również dołączyły jako punkty zbiórek, by wesprzeć rodziny dotknięte tragedią w Wenezueli” – relacjonował Roberto Carlos w poście opublikowanym w piątek rano. „Najbardziej potrzebne artykuły to: żywność o długim terminie przydatności, lekarstwa i materiały do udzielania pierwszej pomocy, mleko dla niemowląt, pieluchy i produkty dla dzieci, środki higieny osobistej, koce, ubrania w dobrym stanie, latarki, baterie i zewnętrzne akumulatory (powerbanki)”.
Po dwóch wstrząsach o magnitudzie 7,2 i 7,5 oraz około 200 zarejestrowanych dotąd wstrząsach wtórnych, według oficjalnych danych, sytuacja jest szczególnie poważna w placówkach medycznych, już wcześniej dotkniętych poważnymi brakami, które teraz nie są w stanie pomóc ogromnej liczbie poszkodowanych, zwłaszcza w obliczu braku prądu po trzęsieniach ziemi.
„Nie mamy dostaw wody, bo wszystko działa na elektryczność, a bez elektryczności… Nie możemy nic zrobić. A służby ratunkowe… cóż, szpitale są przepełnione” – mówiła Euronews María José Alcalá z miejscowości Coro na północy Wenezueli.
Brak łączności, drugi wielki problem
Oprócz braków w zaopatrzeniu jednym z głównych problemów, z jakimi mierzy się ludność, jest fakt, że w dużej części kraju nie działają sieci telekomunikacyjne. To rodzi ogromną niepewność wśród Wenezuelczyków, którzy nie są w stanie sprawdzić, w jakiej sytuacji znajdują się ich bliscy.
„Jeśli masz trudności z kontaktem z rodziną w Wenezueli, wiele osób korzysta z Talk360, żeby wykonywać połączenia i u nich to działa. Może to być dobre rozwiązanie do czasu, aż łączność zostanie przywrócona” – rekomendują przedstawiciele Venezolanos Por España, wskazując na tę aplikację mobilną służącą do tanich połączeń międzynarodowych na numery stacjonarne i komórkowe w ponad 190 krajach.
Jak mówi sam Roberto Carlos w drugim nagraniu, „kilka osób” potwierdziło mu już, że system działa, dlatego zachęca „wszystkie osoby, które nie zdołały skontaktować się z rodziną w Wenezueli i są zrozpaczone”, by skorzystały z tej aplikacji.
Z kolei wielu Wenezuelczyków zwraca się do mediów, by śledzić wydarzenia, ale też po to, by opowiedzieć o własnej sytuacji. Na profilu Euronews na TikToku wielu użytkowników dołączyło do transmisji na żywo z akcji ratunkowej, by prosić o pomoc lub nagłośnić przypadki wymagające natychmiastowej interwencji.
„La Guaira, plaże Los Cocos, oop27 torre A. Jest tam wiele dzieci” – alarmowała użytkowniczka Aillon w jednym z komentarzy. „Kochani, Sabrina Melisa López Silva, w La Guaira. Czy ktoś ma o niej jakieś wiadomości?” – pytała 'Flaquitaaaaaaa'. „Pomóżcie mi odnaleźć Juliána Meliána Amadora” – błagała użytkowniczka, która przedstawiła się jedynie emotikonem motyla.
Jednocześnie w Wenezueli Czerwony Krzyż ogłosił uruchomienie swojego programu „Restablecimiento del Contacto entre Familiares”, którego celem jest pomoc osobom, które straciły kontakt z bliskimi. Organizacja zachęca wszystkich, którzy potrzebują „dowiedzieć się, czy ktoś z rodziny jest cały i zdrowy”, do skontaktowania się z Czerwonym Krzyżem.