Loader
Śledź nas
Reklama

Słowa Zełenskiego wywołały burzę w Kosowie. Serbia ma powody do zadowolenia

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z prezydentem Serbii Aleksandarem Vučićem podczas ceremonii powitalnej w Pałacu Serbii w Belgradzie, sobota 8 sierpnia 2026
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Serbii Aleksandar Vučić podczas ceremonii powitania w Pałacu Serbii w Belgradzie w Serbii, 8 sierpnia 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Sasha Vakulina
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Ukraina nie uznaje niepodległości Kosowa, a słowa Wołodymyra Zełenskiego w tej sprawie wywołały ostrą reakcję Prisztiny. Dla Serbii to dyplomatyczny sukces, ale Belgrad wciąż musi balansować między tradycyjnymi relacjami z Moskwą a aspiracjami do UE.

Słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że Kijów nie uznaje niepodległości Kosowa, mogły przynieść prezydentowi Serbii Aleksandarowi Vučiciowi dyplomatyczny sukces podczas jego wizyty w Belgradzie.

REKLAMA
REKLAMA

W Prisztinie wywołały jednak gwałtowną reakcję. Władze Kosowa domagają się, aby Zełenski i Kijów uszanowali prawo kraju do samostanowienia oraz deklarację niepodległości z 2008 roku, uznaną przez ponad 100 państw, w tym kluczowe mocarstwa zachodnie, takie jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, a także 22 państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Podczas sobotniej konferencji prasowej w Belgradzie Zełenski powiedział, że Ukraina popiera integralność terytorialną swoich partnerów oraz przestrzeganie prawa międzynarodowego. Była to odpowiedź na pytanie, czy Serbia nadal może „liczyć na zdecydowane stanowisko Ukrainy” w sprawie niepodległości Kosowa.

Mimo zdecydowanego poparcia Prisztiny dla Kijowa w obliczu pełnoskalowej wojny prowadzonej przez Rosję Ukraina wciąż nie uznała formalnie Kosowa – byłej serbskiej prowincji, której niepodległości Belgrad nie uznaje. Zełenski zaznaczył, że potwierdził to stanowisko podczas rozmów z Vučiciem w miniony weekend.

„Nasze stanowisko pozostaje niezmienne. Zawsze to podkreślaliśmy i polityka Ukrainy się nie zmieniła” – stwierdził Zełenski.

Stanowisko Ukrainy wobec Kosowa jest częściowo związane z naciskiem Kijowa na ochronę własnej integralności terytorialnej w obliczu trwającej rosyjskiej agresji. Kwestia ta nabrała dodatkowego znaczenia po pierwszej rosyjskiej inwazji na Donbas w 2014 roku oraz jednostronnej aneksji okupowanego Krymu.

Vučić wielokrotnie podkreślał, że Serbia popiera suwerenność Ukrainy nad całym jej terytorium, w tym nad Krymem, mimo że Belgrad odmawia dostosowania się do unijnej polityki sankcji wobec Rosji i utrzymuje bliskie relacje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

W sobotę prezydent Serbii ponownie zapewnił, że jego kraj będzie nadal popierał integralność terytorialną Ukrainy, także w odniesieniu do terytoriów zajętych przez Rosję od 2014 roku. Zełenski podziękował mu za takie stanowisko.

Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej z prezydentem Serbii Aleksandarem Vučiciem w Pałacu Serbii w Belgradzie, Serbia, sobota, 8 sierpnia 2026 r.
Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej z prezydentem Serbii Aleksandarem Vučiciem w Pałacu Serbii w Belgradzie, Serbia, sobota, 8 sierpnia 2026 r. AP Photo

Pod rządami autorytarnego przywódcy Slobodana Miloševicia Belgrad przez dekadę ograniczał prawa polityczne albańskiej większości etnicznej w Kosowie. Napięcia ostatecznie przerodziły się w konflikt zbrojny oraz kampanię czystek etnicznych w latach 1998–1999.

Trwająca trzy miesiące interwencja NATO w 1999 roku doprowadziła do wycofania serbskich wojsk z Kosowa. Następnie ONZ ustanowiła tam mandat wykonawczy, który obowiązywał przez dziewięć lat, faktycznie utrzymując nad krajem międzynarodowy protektorat. Rozmieszczono również dużą misję pokojową pod auspicjami NATO – KFOR.

Kosowo ogłosiło niepodległość w 2008 roku, po tym jak rekomendacja fińskiego dyplomaty Marttiego Ahtisaariego uzyskała poparcie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

„Kosowo musi być szanowane”

W niedzielę władze Kosowa zareagowały na słowa Zełenskiego, zdejmując dużą ukraińską flagę z napisem „Wolna Ukraina”, która od początku 2022 roku wisiała nad główną arterią Prisztiny.

„Państwo Kosowa musi być szanowane” – napisał w mediach społecznościowych burmistrz Prisztiny Perparim Rama, publikując nagranie przedstawiające moment zdejmowania flagi.

„Gdy Kosowo nie jest szanowane, stolica Prisztina zawsze odpowiada w ten sam sposób” – dodał Rama.

Burmistrz podkreślił również, że mieszkańcy Kosowa doskonale rozumieją walkę innych narodów o wolność, godność i prawo do istnienia.

„Nasza empatia i solidarność zawsze będą po stronie narodów mierzących się z wojną, przemocą i prześladowaniami. Bo lepiej niż wielu innych wiemy, co znaczy walczyć o wolność, godność i prawo do istnienia jako państwo” – powiedział.

Minister spraw zagranicznych Kosowa Glauk Konjufca oświadczył, że Prisztina „z ubolewaniem przyjmuje do wiadomości” wypowiedzi Zełenskiego. Jednocześnie zapowiedział, że jego kraj nadal będzie wspierał suwerenność Ukrainy.

Konjufca odrzucił również argument dotyczący integralności terytorialnej jako podstawę odmowy uznania niepodległości Kosowa.

Jak podkreślił Konjufca, to, co nastąpiło po interwencji NATO w 1999 roku, „nie było aktem aneksji, okupacji ani podboju terytorialnego, lecz szeroko zakrojonym procesem międzynarodowym pod administracją ONZ, a także wieloletnimi negocjacjami w sprawie ostatecznego statusu Kosowa, prowadzonymi przy mediacji społeczności międzynarodowej”.

„Belgrad balansuje”

Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku Belgrad stara się zachować równowagę w relacjach z Moskwą, jednocześnie zacieśniając więzi z resztą Europy w ramach trwających starań o członkostwo w Unii Europejskiej.

Rosja od dawna pozostaje jednym z kluczowych sojuszników dyplomatycznych Serbii, a państwo to jest również silnie uzależnione od rosyjskiego gazu. Stawia to Vučicia w trudnym położeniu i zmusza go do ostrożności w relacjach z Moskwą, mimo powtarzających się od ponad czterech i pół roku apeli Brukseli, by jednoznacznie opowiedział się po stronie Ukrainy.

Prezydent Rosji Władimir Putin, drugi z lewej, i prezydent Serbii Aleksandar Vučić wchodzą do sali podczas spotkania na Kremlu w Moskwie, Rosja, piątek, 9 maja 2025 r.
Prezydent Rosji Władimir Putin, drugi z lewej, i prezydent Serbii Aleksandar Vučić wchodzą do sali podczas spotkania na Kremlu w Moskwie, Rosja, piątek, 9 maja 2025 r. AP Photo

Vučić odbył swoją pierwszą oficjalną wizytę na Ukrainie w czerwcu 2025 roku, kiedy wziął udział w szczycie Ukraina–Europa Południowo-Wschodnia w Odessie.

W odróżnieniu od pozostałych uczestników spotkania odmówił podpisania wspólnej deklaracji. Jednocześnie potępił rosyjską pełnoskalową inwazję, wezwał do całkowitego wycofania rosyjskich wojsk z Ukrainy i ponownie zadeklarował poparcie dla integralności terytorialnej tego kraju.

Moskwa oskarżała również Serbię o pośrednie dostarczanie broni Ukrainie. W maju 2025 roku rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SVR) zarzuciła serbskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, że „wbija Moskwie nóż w plecy”. Vučić stanowczo odrzucił te oskarżenia.

Belgrad oficjalnie nie dostarcza broni Ukrainie. Według doniesień znaczne ilości serbskiej amunicji trafiają jednak na Ukrainę za pośrednictwem państw trzecich. Serbski rząd utrzymuje, że nie autoryzował ani nie kontrolował takich transferów.

Vučić zapewnił również, że podczas wizyty prezydenta Ukrainy w miniony weekend nie rozmawiali o współpracy wojskowej.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Vučić wysyła sygnał do Brukseli i Moskwy, przyjmując Zełenskiego z najwyższymi honorami

Jak Serbia może jeszcze bardziej skomplikować starania Ukrainy o wejście do UE

Turystka postrzelona w centrum Lizbony. Rząd wzmacnia policyjne patrole