Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Iran ostro sprzeciwia się USA, forsuje własną interpretację porozumienia ramowego

Motocykle mijają billboard ze zmarłym irańskim ajatollahem Alim Chameneim, zabitym w ataku USA i Izraela 28 lutego, w centrum Teheranu, 6 maja 2026
FILE: Motocykle jadą obok billboardu ze zmarłym ajatollahem Alim Chameneim, zabitym w nalotach USA i Izraela 28 lutego, centrum Teheranu, 6 maja 2026 Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Babak Kamiar & Peter Barabas & Aleksandar Brezar
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Krótko po zakończeniu pierwszych rozmów USA–Iran na wysokim szczeblu pojawiły się rozbieżności co do ustaleń, gdy Teheran podważył słowa wiceprezydenta USA J.D. Vance’a.

Kilka godzin po zakończeniu rozmów USA–Iran w Szwajcarii, irańskie władze zaczęły podważać stanowisko Waszyngtonu w kilku kluczowych kwestiach: kontroli ze strony międzynarodowego nadzoru nuklearnego, odmrożenia środków i zniesienia sankcji oraz izraelskiej ofensywy przeciwko Hezbollahu w Libanie. Robią to jednak ostrożnie, pozostając – przynajmniej w swojej interpretacji – w ramach podpisanego porozumienia ramowego.

REKLAMA
REKLAMA

Równolegle irańskie kierownictwo rozpoczęło własną, intensywną ofensywę dyplomatyczną: prezydent Masud Pezeszkian udał się do Pakistanu, który pełni rolę mediatora, a główni negocjatorzy Iranu – przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi – wyjechali do Omanu na rozmowy o tym, co określają jako „wspólne zarządzanie” cieśniną Ormuz.

Przed wylotem z Teheranu Pezeszkian stwierdził, że postęp będzie zależał od „dokładnego wdrożenia” zobowiązań podjętych przez wszystkie strony i ostrzegł przed interpretacjami wykraczającymi poza uzgodniony tekst.

Iran i Stany Zjednoczone rozpoczęły wdrażanie niedawno uzgodnionego memorandum o porozumieniu, które uruchamia 60-dniowy proces dyplomatyczny mający doprowadzić do trwałego porozumienia kończącego wojnę z Iranem. Mimo że na jaw wychodzą poważne rozbieżności, utworzono wspólny mechanizm nadzoru oraz cztery wyspecjalizowane grupy robocze.

Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmail Baghaei zaprzeczył we wtorek słowom wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, oświadczając, że nie zaplanowano żadnych wizyt inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w irańskich obiektach nuklearnych zbombardowanych przez USA w czerwcu ubiegłego roku.

Część irańskich zapasów materiałów jądrowych, które Stany Zjednoczone oskarżają Teheran o próbę wzbogacenia do poziomu użytecznego militarnie, od tamtej pory leży pod gruzami. Iran odrzuca oskarżenia, że planuje budowę broni nuklearnej, i podkreśla, że ma prawo utrzymywać swoje zapasy materiałów radioaktywnych.

„Iran nie ma zamiaru wpuszczać inspektorów MAEA do obiektów jądrowych uszkodzonych podczas wojny” – powiedział Baghaei. Dodał, że Iran nie podjął „żadnych nowych zobowiązań” w sprawie materiałów nuklearnych, co jest kluczowym, długoterminowym żądaniem Waszyngtonu.

Po zakończeniu poniedziałkowych negocjacji w Szwajcarii Vance stwierdził, że rozmowy doprowadziły do uzgodnienia wizyt inspektorów MAEA w tych obiektach. Teheran oświadczył jednak we wtorek, że rozmowy w sprawie „kwestii nuklearnej” rozpoczną się dopiero po wynegocjowaniu wszystkich pozostałych zapisów.

Baghaei ocenił, że amerykańskie twierdzenia dotyczące irańskich zobowiązań nuklearnych są „bardzo szkodliwe” i że inspektorzy MAEA, których Iran nazywa „żołnierzami na usługach Ameryki”, naruszyliby memorandum o porozumieniu, gdyby przyjechali do Iranu.

Ghalibaf, który pełni także funkcję głównego negocjatora Iranu, podważył kolejną wypowiedź Vance’a. Wiceprezydent USA stwierdził w poniedziałek, że „do Iranu nie trafiają żadne pieniądze”.

Ghalibaf powiedział we wtorek, że Teheran wynegocjował natychmiastowe uwolnienie 12 mld dol. zamrożonych irańskich aktywów w dwóch transzach po 6 mld dol. każda, dzięki mediacji Kataru.

Iran podkreślił też we wtorek, że sam zdecyduje, na co przeznaczy odmrożone środki, „bez żadnych ograniczeń co do sposobu ich wydatkowania”.

Teheran zaznaczył ponadto, że Iran i USA „nie rozmawiały podczas negocjacji o naszych możliwościach rakietowych i nie będziemy omawiać tej kwestii z nikim w przyszłości”.

Cieśnina Ormuz: koniec dawnego porządku

Po tym, jak USA poinformowały, że negocjatorzy rozmawiali o „mechanizmach” zapewniających, że cieśnina Ormuz pozostanie otwarta, główny irański negocjator Ghalibaf powiedział we wtorek: „wszyscy powinni wiedzieć, że zarządzanie cieśniną Ormuz nigdy nie wróci do stanu sprzed wojny”.

Tymczasem ambasador Iranu przy ONZ w Genewie Ali Bahreini zapowiedział, że „główne rozmowy dotyczące cieśniny Ormuz będą toczyć się między Iranem a Omanem, a następnie równolegle z stronami memorandum o porozumieniu”.

Ghalibaf i Aragczi spotkali się we wtorek w Maskacie z sułtanem Omanu Haitamem ibn Tarikiem, by omówić „wspólne zarządzanie” cieśniną Ormuz. Po rozmowach Ghalibaf ogłosił, że Teheran i Maskat powołały komitet, który ma sprawować pieczę nad tym kluczowym szlakiem wodnym.

Oman i Iran podkreśliły, że wszelkie ustalenia dotyczące cieśniny Ormuz muszą respektować suwerenność obu państw, i ponowiły zobowiązanie do utrzymania cieśniny otwartej dla żeglugi międzynarodowej – podała agencja Oman News Agency.

W najwęższym miejscu cieśnina Ormuz ma ok. 38 km szerokości, co oznacza, że już teraz jej wody podlegają jurysdykcji zarówno Iranu, jak i Omanu. Tę trasę zwykle pokonuje jedna piąta światowych dostaw ropy i LNG, a także innego ładunku.

Maskat wcześniej odrzucił sugestie Teheranu, że zostaną wprowadzone opłaty dla przepływających statków i że Iran pobierałby razem z Omanem opłaty tranzytowe. Wskazywano, że takie opłaty nie mogą być zgodnie z prawem nakładane, ponieważ cieśnina Ormuz jest naturalnym, a nie sztucznie utworzonym przejściem morskim.

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian podpisuje porozumienie ramowe, wcześniej podpisane przez prezydenta USA Donalda Trumpa, rozpoczynając negocjacje nad szerszym porozumieniem, Teheran, 18 maja 2026 roku.

Z Maskatu Aragczi poleciał do Islamabadu, by dołączyć do Pezeszkiana, natomiast w najbliższym czasie Ghalibaf ma odwiedzić Chiny. Jak podało irańskie ministerstwo spraw zagranicznych, Teheran koordynuje wdrażanie porozumienia z partnerami regionalnymi i międzynarodowymi.

Według tego resortu Aragczi planuje również wizytę w Bagdadzie w środę.

Mimo ostrych rozbieżności Baghaei potwierdził powołanie „Wysokiego Komitetu ds. Monitorowania Wdrożenia Memorandum o Porozumieniu”, w którego skład wchodzą przedstawiciele Iranu, USA oraz dwóch państw-mediatorów: Pakistanu i Kataru.

Jak dodał Baghaei, grupy robocze już rozpoczęły pracę i w najbliższych dniach będą kontynuować spotkania wraz z postępami we wdrażaniu porozumienia.

Tymczasem we wtorek dane nawigacyjne firmy Kpler, zajmującej się globalną analizą ruchu morskiego, pokazały, że w poniedziałek przez cieśninę Ormuz przepłynęło 39 jednostek. To najwyższy poziom od początku wojny, choć wciąż wyraźnie poniżej natężenia sprzed konfliktu.

Ponad tuzin z tych 39 statków miał być irańskimi tankowcami wiozącymi irańską ropę na rynki azjatyckie. Jest to efekt zniesienia amerykańskich sankcji i blokady wojskowej w ramach podpisanego porozumienia ramowego.

Departament Skarbu USA wydał niedawno ogólną licencję zezwalającą do 21 sierpnia na produkcję, transport i sprzedaż irańskiej ropy naftowej, produktów rafineryjnych oraz petrochemikaliów.

Liban: wojna wciąż przeszkodą

Teheran powtórzył we wtorek kluczowe stanowisko, że „jeśli Izrael naruszy MOU w jakiejkolwiek formie, w tym poprzez atak na Liban i Hezbollah w Libanie, Iran odpowie”.

W pierwszej rundzie rozmów Iran i USA uzgodniły utworzenie „komórki ds. deeskalacji konfliktu”, która ma zajmować się walkami w Libanie między Izraelem a wspieranymi przez Iran bojownikami Hezbollahu.

Tymczasem we wtorek w południowym Libanie ponownie wybuchły starcia, co zagroziło kruchemu rozejmowi w tym rejonie. Jak podała agencja AP, izraelscy żołnierze otworzyli ogień i zabili dwie osoby.

Iran domaga się, by pełne zawieszenie broni w Libanie było elementem każdego szerokiego porozumienia.

Najnowsze wypowiedzi irańskich władz, choć stoją w sprzeczności z komunikatami strony amerykańskiej, pozbawione są dawnej, ostrej retoryki wobec Waszyngtonu. W pewnym sensie wpisują się w słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który stwierdził w poniedziałek wieczorem, że „dopóki nas szanują, nie będziemy mieli żadnych problemów”.

Były szef wydziału analiz wywiadu wojskowego Izraela i współpracownik Atlantic Council Danny Citrinowicz ocenił, że kierownictwo Iranu wykazuje dziś taką samą dozę pragmatyzmu pod rządami ajatollaha Modżtaby Chameneiego, jak za czasów jego zmarłego ojca, gdy stawką było przetrwanie reżimu.

„Wbrew powszechnemu przekonaniu w niektórych kręgach na Zachodzie, przywództwo Iranu nie jest po prostu irracjonalną, odizolowaną grupą kierującą się wyłącznie ideologią. Przeciwnie – wielokrotnie pokazywało zdolność do ideologicznej adaptacji, gdy jest to konieczne, by zapewnić długotrwałe przetrwanie Islamskiej Republiki” – napisał Citrinowicz we wpisie na platformie X.

„Przywódcy reżimu są gotowi dostosowywać taktykę, politykę, a nawet elementy swojej retoryki, jeśli służy to nadrzędnemu celowi: ochronie rewolucji i zapewnieniu jej ciągłości.”

„W tym sensie nie obserwujemy ideologicznego umiarkowania, lecz strategiczny pragmatyzm – kierownictwo, które chce chronić system, dostosowując go do zmieniających się warunków, a zarazem strzegąc zasad uznawanych za fundamentalne” – podsumował izraelski analityk.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Vance: bezpośrednie rozmowy z Iranem dają dobrą podstawę porozumienia kończącego wojnę

Iran i USA robią postępy w sprawie cieśniny Ormuz mimo gróźb Trumpa

Negocjacje USA-Iran. Rozmowy techniczne niższego szczebla po pierwszej rundzie rokowań