W wielu regionach Rosji wprowadzono limity sprzedaży paliw po serii ataków ukraińskich dronów na rafinerie. Ograniczenia sięgają nawet 100–150 litrów na kierowcę.
Rosjanie coraz wyraźniej odczuwają skutki ukraińskich ataków dronowych na infrastrukturę rafineryjną. W co najmniej 15 regionach, w tym w Moskwie i obwodzie moskiewskim, wprowadzono ograniczenia w sprzedaży benzyny i oleju napędowego.
Na stacjach w regionie moskiewskim, należących m.in. do sieci ORTK, "Łukoil" i "Gazprom", obowiązują limity tankowania.
Jak podaje portal MSK1.RU, na stacjach "Łukoilu" można zatankować maksymalnie 100 litrów paliwa, natomiast w sieci "Gazpromu" limit wynosi od 100 do 150 litrów benzyny i diesla na osobę.
O problemach z dostępnością paliw wcześniej informował petersburski portal "Fontanka". Według jego ustaleń w części sieci stacji wprowadzono ograniczenia sprzedaży do 50 - 95 litrów na klienta.
W obwodzie biełgorodzkim stacje sieci "Rosnieft" zaprzestały tankowania do kanistrów. Kierowcy nie mogą tam również napełniać baków do pełna, co potwierdza serwis "Popioł".
Pierwsze poważniejsze niedobory benzyny Ai-92 i Ai-95 pojawiły się w połowie maja w Riazaniu. Nastąpiło to po ataku ukraińskich dronów na lokalną rafinerię, jedną z największych w Rosji.
"Za gotówkę nie można, nie ma talonów"
Na okupowanych przez Rosję terytoriach Ukrainy również widać skutki problemów z dostawami paliw. W tzw. obwodzie ługańskim wprowadzono ograniczenia sprzedaży benzyny do 20 litrów na kierowcę, po ostrzeżeniach o możliwym deficycie.
Na zaanektowanym Krymie sytuacja stała się jeszcze bardziej restrykcyjna. Władze okupacyjne zdecydowały o wstrzymaniu sprzedaży paliwa za gotówkę.
Decyzję ogłosił Siergiej Aksionow po kolejnych uderzeniach w infrastrukturę logistyczną. Wcześniej na półwyspie obowiązywały już talony z limitem 20 litrów na osobę.
Oficjalne komunikaty lokalnych władz mówią o "tymczasowych trudnościach", "planowych i nieplanowych remontach" oraz "sezonowym wzroście popytu".
W praktyce jednak ograniczenia obejmują coraz większy zakres sprzedaży. Według danych Bloomberga w maju ukraińskie drony przeprowadziły co najmniej 30 ataków na rosyjską infrastrukturę naftową.
To najwyższy miesięczny wynik od początku wojny. Na liście celów znalazło się 16 rafinerii, w tym osiem z dziesięciu największych w kraju. Część instalacji była atakowana wielokrotnie.
Analitycy OilX szacują, że w efekcie przerób ropy w Rosji spadnie w maju do 4,58 mln baryłek dziennie, czyli o 13 procent mniej rok do roku. To najniższy poziom od jesieni 2009 roku.
Eksperci wskazują też, że ataki obejmują coraz częściej instalacje wtórne, terminale i stacje pomp, które są trudniejsze do szybkiej odbudowy w warunkach sankcji.
Moskwa: "wydobycie nieco spadło, ale sytuacja jest stabilna"
Strona rosyjska utrzymuje, że sytuacja na rynku paliw pozostaje stabilna. Wicepremier Aleksandr Nowak przyznał, że wydobycie ropy "nieco" spadło w związku z nieplanowanymi remontami części rafinerii, jednak - jak podkreślił - nie wpływa to na ogólną równowagę rynku.
Równocześnie rosyjski rząd zdecydował o całkowitym zakazie eksportu benzyny oraz paliwa lotniczego. To pierwsze tego typu ograniczenie w historii kraju.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że rosyjski sektor energetyczny wchodzi w fazę poważnych problemów.
Przypomniał, że Rosja była określana jako "światowa stacja benzynowa".
Według niego od stycznia do maja ukraińskie siły uderzyły w 15 rafinerii, a pod koniec maja wyłączonych miało być blisko 40 procent mocy przerobowych.
"Od dawna powtarzamy, że to Rosjanie powinni zakończyć tę wojnę" - powiedział Zełenski, dodając, że Rosjan nie czekają już spokojne czasy.
Władze w Kijowie podkreślają, że celem ataków na infrastrukturę naftową jest ograniczenie finansowania rosyjskiego budżetu i przemysłu zbrojeniowego oraz zwiększenie presji gospodarczej i społecznej wewnątrz kraju.