Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Epidemia eboli w Kongo: WHO głęboko zaniepokojona skalą i tempem epidemii

Ludzie myją ręce przy wejściu do szpitala w Bunii w Kongo, niedziela 17 maja 2026 r.
Ludzie myją ręce przy wejściu do szpitala w Bunii w Kongo, niedziela 17 maja 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo/ Dirole Lotsima Dieudonne
Prawo autorskie AP Photo/ Dirole Lotsima Dieudonne
Przez Marta Iraola Iribarren & with AP
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Władze DR Konga informują, że w związku z epidemią eboli w kraju odnotowano co najmniej 131 zgonów i 500 potwierdzonych przypadków zachorowań.

Komitet ds. Nagłych Zdarzeń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zbierze się dziś, aby doradzić w sprawie tymczasowych działań mających opanować nowe ognisko eboli w Demokratycznej Republice Konga.

REKLAMA
REKLAMA

Ognisko epidemii w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie zostało przez WHO uznane za stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

„Zrobiłem to na podstawie art. 12 Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych, po konsultacji z ministrami zdrowia obu krajów, ponieważ bardzo niepokoi mnie skala i tempo rozprzestrzeniania się epidemii” – powiedział dyrektor generalny WHO, dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, podczas Światowego Zgromadzenia Zdrowia w Genewie we wtorek.

Według władz DR Konga ognisko epidemii, którego centrum jest wschodnia prowincja Ituri, spowodowało dotąd co najmniej 131 zgonów i 500 zachorowań.

W sąsiedniej Ugandzie odnotowano także dwa przypadki, w tym jeden śmiertelny, u dwóch osób podróżujących z Konga.

„Niepokoi nas kilka czynników, które mogą sprzyjać dalszemu szerzeniu się wirusa i wzrostowi liczby zgonów” – stwierdził Tedros.

„Po pierwsze – mówił – oprócz potwierdzonych zachorowań i zgonów istnieje też duża liczba przypadków i zgonów uznawanych na razie za podejrzane”.

„Te liczby będą się zmieniać w miarę rozszerzania działań w terenie, w tym wzmacniania nadzoru epidemiologicznego, wyszukiwania kontaktów i badań laboratoryjnych” – dodał Tedros.

Po drugie, przypadki zgłoszono w gęsto zaludnionych miastach, m.in. w Kampali oraz w Gomie w DR Konga. Po trzecie, odnotowano zgony wśród pracowników ochrony zdrowia, co wskazuje na transmisję w placówkach medycznych.

Wszystkie te czynniki – zaznaczył Tedros – są dodatkowo potęgowane przez intensywne przemieszczanie się ludności w regionie.

Światowa Organizacja Zdrowia podkreśliła, że ognisko nie spełnia kryteriów pandemii, takich jak COVID-19, i odradziła zamykanie granic międzynarodowych.

Czym jest wirus eboli Bundibugyo?

Wirus Bundibugyo, odpowiedzialny za to ognisko, występuje rzadziej niż inne wirusy eboli. Utrudnia to działania, bo nie ma przeciwko niemu swoistych terapii ani szczepionek.

„Nie ma nic, co byłoby choćby w przybliżeniu gotowe do badań klinicznych” – powiedziała dr Celine Gounder, specjalistka chorób zakaźnych i epidemiolożka, która leczyła pacjentów w Afryce Zachodniej podczas epidemii eboli w latach 2014–2016.

„To oznacza, że ratownicy, personel medyczny i inni pracownicy humanitarni muszą wrócić do zupełnych podstaw”.

Wirus przenosi się tak jak inne odmiany eboli: poprzez bliski kontakt z płynami ustrojowymi chorych lub zmarłych, takimi jak pot, krew, kał czy wymiociny. Największe ryzyko – jak podkreślają eksperci – ponoszą pracownicy ochrony zdrowia i członkowie rodzin opiekujący się chorymi.

„Nawet bez szczepionki państwa mogą podjąć wiele innych działań, aby zatrzymać szerzenie się wirusa i ratować życie – także bez specjalnych środków medycznych – w tym m.in. rzetelną komunikację ryzyka i włączanie społeczności lokalnych” – powiedział Tedros.

Opanowanie ogniska wymaga całego wachlarza działań: opieki klinicznej, nadzoru epidemiologicznego i śledzenia kontaktów, pracy laboratoriów, zapobiegania zakażeniom w placówkach medycznych, bezpiecznego i godnego pochówku zmarłych, szczepień tam, gdzie to możliwe, oraz mobilizacji społecznej.

Ognisko eboli w DR Konga: 50 ofiar, zanim je wykryto

Dyrektor generalny Afrykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Africa CDC), dr Jean Kaseya, stwierdził, że opóźnione wykrycie ogniska spowolniło reakcję i dało wirusowi czas na rozprzestrzenienie się.

„To ognisko zaczęło się w kwietniu. Do tej pory nie znamy przypadku indeksowego, czyli pierwszego wykrytego chorego. To znaczy, że nie wiemy, jaka jest rzeczywista skala tej epidemii” – powiedział.

Najwcześniejszy znany przypadek podejrzany dotyczył 59-letniego mężczyzny, u którego objawy pojawiły się 24 kwietnia; zmarł w szpitalu w Ituri 27 kwietnia.

Jak podało Africa CDC, kiedy 5 maja w mediach społecznościowych po raz pierwszy zaalarmowano władze zdrowotne o możliwym ognisku, liczba zgonów sięgała już 50.

Według WHO odnotowano co najmniej cztery zgony wśród pracowników ochrony zdrowia, u których wystąpiły objawy eboli.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Stany Zjednoczone będą sprawdzać obecność wirusa Ebola na lotniskach, gdy europejscy lekarze wyruszą do regionu

Jak Europa jest przygotowana na nowe zagrożenia zdrowotne w obliczu rosnących obaw związanych z hantawirusem?

Saszetki nikotynowe agresywnie reklamowane młodym, ostrzega raport WHO