Keir Starmer zaprzecza zarzutom, jakoby jego biuro wywierało presję na ministerstwo spraw zagranicznych, by zatwierdziło nominację Petera Mandelsona na ambasadora Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie, mimo że nie przeszedł on weryfikacji bezpieczeństwa.
Pogrążony w kryzysie premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer przełamał wtorkową próbę polityków opozycji, by poddać go parlamentarnemu badaniu w związku z kontrowersyjną nominacją Petera Mandelsona na ambasadora w USA.
Członkowie parlamentu zagłosowali przeciwko skierowaniu Starmera do komisji w celu zbadania, czy wprowadził on parlament w błąd, powierzając Mandelsonowi, byłemu współpracownikowi zmarłego amerykańskiego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina, wysokie stanowisko dyplomatyczne.
Jest to najnowsze wydarzenie w nieustającym skandalu, który od miesięcy nęka laburzystowski rząd Starmera, utrudniając jego pracę i prowadząc do wezwań do jego rezygnacji.
Po ponad 5-godzinnej debacie, 335 parlamentarzystów zagłosowało przeciwko wszczęciu dochodzenia, w porównaniu do 223 za, co stanowi większość 112 głosów w 650-osobowym parlamencie.
Dochodzenie miałoby zostać przeprowadzone przez ponadpartyjną komisję ds. przywilejów, która bada potencjalne naruszenia zasad postępowania parlamentarnego.
Liderka opozycyjnej Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch, która przewodziła ruchowi na rzecz sondażu, powiedziała, że jest "bardzo oczywiste", że to, co Starmer powiedział Izbie Gmin o nominacji Mandelsona w 2024 roku, "nie było poprawne".
"Oczywiste jest, że nie zastosowano należytej procedury" - powiedziała posłom.
Starmer zaprzecza zarzutom, że jego biuro wywierało presję na ministerstwo spraw zagranicznych, aby zatwierdziło nominację Mandelsona na ambasadora Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie, mimo że nie przeszedł on weryfikacji bezpieczeństwa.
Na początku tego miesiąca Starmer zwolnił najwyższego rangą urzędnika w ministerstwie spraw zagranicznych, Olly'ego Robbinsa, za to, że nie powiedział jemu ani innym ministrom, że Mandelson nie przeszedł kontroli.
Starmer, który nazwał wniosek sondażowy "politycznym chwytem" przed wyborami lokalnymi w Anglii, Szkocji i Walii w przyszłym tygodniu, ma znaczną większość w niższej izbie parlamentu.
Posłom z jego rządzącej Partii Pracy nakazano głosować przeciwko wnioskowi, co oznaczało, że było mało prawdopodobne, aby przeszedł.
Kilku posłów Partii Pracy sprzeciwiło się jednak, podkreślając swoje niezadowolenie z premiera.
Brian Leishman, laburzystowski buntownik, powiedział, że Starmer powinien skierować się do komisji i głosował za przyjęciem wniosku.
Posłanka Emma Lewell powiedziała, że rządowa instrukcja, by głosować przeciw, "wpisała się w straszną narrację, że jest coś do ukrycia".
"Poważny błąd"
Starmer zwolnił Mandelsona we wrześniu 2025 roku po tym, jak na jaw wyszła nowa porcja rewelacji na temat zakresu przyjaźni wysłannika z Epsteinem, który zmarł w więzieniu w 2019 roku.
Od tego czasu spór nasilił się, a były szef sztabu Starmera Morgan McSweeney i były szef działu komunikacji Tim Allan zostali zmuszeni do ustąpienia na początku tego roku.
Sprawie Starmera nie pomógł fakt, że brytyjska policja prowadzi dochodzenie w sprawie Mandelsona w związku z zarzutami popełnienia przez niego wykroczenia podczas pełnienia funkcji ministra Partii Pracy ponad dziesięć lat temu.
Mandelson jest oskarżony o wyciek poufnych informacji do Epsteina. On sam zaprzecza popełnieniu wykroczenia.
We wtorek McSweeney powiedział parlamentarnej komisji spraw zagranicznych, że popełnił "poważny błąd", doradzając Starmerowi mianowanie Mandelsona.
Zaprzeczył jednak, jakoby powiedział urzędnikom, że kontrole weryfikacyjne Mandelsona "powinny zostać usunięte za wszelką cenę”.
Wcześniej poprzednik Robbinsa w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Philip Barton, powiedział posłom, że to niezwykłe, że nominacja jest ogłaszana przed zakończeniem procesu weryfikacji.
Komisja ds. przywilejów była odpowiedzialna za odejście byłego premiera Borisa Johnsona po tym, jak przeprowadziła dochodzenie w sprawie wprowadzenia w błąd parlamentu w związku z tak zwanymi naruszeniami przepisów dotyczących COVID-19.
Johnson zrezygnował z mandatu posła w 2023 roku, zanim komisja opublikowała raport zalecający jego zawieszenie.