"Witajcie z powrotem w Europie" napisał na portalu X premier Polski Donald Tusk, a zaraz za nim, gratulacje i ciepłe słowa do zwycięskiej TISZY i jej lidera kierowali członkowie rządu. Milczy za to opozycja i Pałac Prezydencki.
Już w niedzielny wieczór, kiedy spływające cząstkowe wyniki wyborów na Węgrzech dawały zwycięstwo partii TISZA Petera Magyara, premier Tusk zamieścił krótki wpis w serwisie X.
"Węgry, Polska, Europa. Wracamy razem! Wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele! Rosjanie do domu!"
Zwrot "Ruszkik haza" czyli po prostu "Rosjanie do domu" to hasło dobrze znane Węgrom, pojawiło się w czasie węgierskiej rewolucji w 1956 roku. Zwrotem tym też chętnie posługiwał się Viktor Orban podczas, gdy działał w antykomunistycznej opozycji w latach 80. XX wieku.
Tusk w nocy zamieścił też nagranie wideo z Seulu, na którym rozmawia telefonicznie z liderem TISZY i składa mu osobiste gratulacje. Premier przebywa teraz z oficjalną wizytą w Korei Południowej.
- Rozmawiałem z Peterem Magyarem, gratulując mu i chwilę rozmawialiśmy o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno temu wskazał Warszawę jako pierwszą swoją wizytę z takich dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe - powiedział premier Donald Tusk na porannej konferencji prasowej w Seulu.
Wybory na Węgrzech. Radosne gratulacje członków polskiego rządu
Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, późnym niedzielnym wieczorem, kiedy porażka Orbana była praktycznie pewna, przypomniał swój wpis dotyczący wizyty i spotkania z premierem Węgier prezydenta Karola Nawrockiego.
"Rad bym wiedzieć od prezydenta Nawrockiego jaki polski interes realizuje wspierając w kampanii wyborczej najbardziej skorumpowanego i najbardziej proputinowskiego polityka w Unii Europejskiej" - pisał wówczas w portalu X, w niedzielę dodając wpis ponownie, skomentował "ponawiam pytanie".
Prztyczek w stronę Pałacu Prezydenckiego wysłał też minister koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak, pisząc: Wszyscy Polacy, którzy wsparli uczciwe Węgry mogą być dziś dumni z polsko-węgierskiego tradycyjnego braterstwa.
Wygranej gratulowali też Węgrom rzecznik rządu Adam Szłapka oraz szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec.
Pochwał oszczędził za to szef ministerstwa obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Skupił się na korzyściach dla Polski, spodziewanych po wygranej Magyara.
"Wszystko wskazuje na to, że blokowane przez rząd Orbana 2 miliardy złotych z kasy UE za sprzęt, jaki Polska wysłała Ukrainie niedługo dotrą do naszej Ojczyzny" - pisał na X.
"Pokazaliście, że chcecie być w rodzinie demokratycznych krajów UE. Putinowi zaś w piękny sposób pokazaliście czerwoną kartkę" - napisał w poście w serwisie X szef ministerstwa spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński.
Przypomniał też w porannym programie Telewizji Polskiej, że "nie ma co do tego żadnych wątpliwości, oczekujemy, że dwaj uciekinierzy zostaną nam szybko zwróceni. Myślę, że wielu Polaków czeka zarówno na Ziobrę, jak i na Romanowskiego".
Były szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz jego współpracownik Marcin Romanowski, poszukiwani przez polski wymiar sprawiedliwości, przebywają na Węgrzech, gdzie azylu udzielił im rząd Orbana.
"Dobrej współpracy" oczekuje minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z współtworzącej rząd Lewicy.
Gratulacje "pozbycia się pachołka Putina" złożyła też liderka Polski 2050, także tworzącej rząd w Warszawie, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Milczenie Pałacu Prezydenckiego
Głosu po porażce Orbana nie zabrał dotąd Pałac Prezydencki ani sam prezydent Karol Nawrocki, który niedawno odwiedził Budapeszt i spotkał się z premierem Orbanem.
Spotkało się to ze znaczną krytyką rządzącej koalicji, powołującej się na bardzo wyraźnie związki Orbana z Putinem i Rosją, a także skandal związany z przekazywaniem informacji przez węgierskiego szefa MSZ Petera Szijjártó z posiedzeń liderów Unii Europejskiej wprost do ucha Siergieja Ławrowa, szefa MSZ Rosji.
Cisza też po prawej stronie
Zgodnie milczy też, przynajmniej do teraz, prawicowy obóz Prawa i Sprawiedliwości. Otwarcie popierająca FIDESZ największa opozycyjna partia nie skomentowała dotąd wyników węgierskich wyborów.
Wsparcia Orbanowi przed wyborami udzielił sam prezes tego ugrupowania, Jarosław Kaczyński, udzielając mediom państwowym na Węgrzech wywiadu.
Były premier Mateusz Morawiecki ani europosłowie ugrupowania również nie opublikowali stanowiska.
Ziobro i Romanowski, także członkowie PiS, nie zamieścili również komentarza. Lider TISZY wielokrotnie zapowiadał, że nie przedłuży im azylu.
Popierająca Orbana prawicowa Konfederacja też wybrała milczenie. Liderzy formacji Sławomir Mentzen oraz Krzysztof Bosak nie zabrali głosu po przegranej FIDESZu.
Wyłamał się tylko poseł Konfederacji Konrad Berkowicz, odpowiadając w serwisie X na post premiera Tuska, napisał "teraz nic was nie powstrzyma przed forsowaniem unijnych wariactw. Ale spokojnie - do końca Pana rządów już bliżej, niż dalej. To ostatni rok".