Ogłoszenie wyników wyborów prezydenckich w Peru zostało opóźnione z powodu problemów organizacyjnych i logistycznych. Tysiące wyborców w kraju i za granicą nie mogło oddać głosu w terminie.
Peruwiańczycy muszą poczekać na oficjalne wyniki wyborów prezydenckich, których przebieg został zakłócony przez problemy logistyczne. Utrudnienia sprawiły, że tysiące obywateli w kraju i za granicą nie mogło oddać głosu.
W odpowiedzi władze wyborcze zdecydowały o przedłużeniu procesu głosowania. Ponad 52 tys. mieszkańców Limy otrzymało możliwość oddania głosu w dodatkowym terminie.
Decyzja obejmuje również Peruwiańczyków zarejestrowanych do głosowania w amerykańskich miastach Orlando na Florydzie oraz Paterson w stanie New Jersey.
Wybory odbywają się w warunkach narastającego kryzysu bezpieczeństwa i zaufania publicznego.
Peru zmaga się z rosnącą przestępczością oraz licznymi aferami korupcyjnymi.
Wielu wyborców postrzega kandydatów jako nieprzygotowanych do sprawowania urzędu i pozbawionych wiarygodności.
O najwyższy urząd w państwie ubiega się 35 kandydatów, wśród nich były minister, komik oraz przedstawicielka politycznej rodziny.
Stawka jest wysoka, ponieważ będzie to dziewiąty prezydent Peru w ciągu ostatniej dekady.
W kampanii dominowały propozycje dotyczące walki z przestępczością.
Kandydaci przedstawiali m.in. plany budowy dużych zakładów karnych, ograniczenia racji żywnościowych dla więźniów oraz przywrócenia kary śmierci za najpoważniejsze przestępstwa.
"Jest tak wiele przestępstw, tak wiele napadów na każdym rogu. Kierowca autobusu został zabity. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo i życie każdego człowieka" - powiedział 33-letni wyborca Justiniano.
"Politycy nie zawsze dotrzymują obietnic. Musimy mądrze wybrać prezydenta, który poprawi sytuację w Peru" - dodał.
Do głosowania uprawnionych jest ponad 27 milionów obywateli.
Około 1,2 miliona z nich oddaje głosy poza granicami kraju, głównie w Stanach Zjednoczonych i Argentynie.
Głosowanie w Peru ma charakter obowiązkowy dla osób w wieku od 18 do 70 lat.
Za jego brak przewidziana jest grzywna w wysokości do 32 dolarów, czyli około 27 euro.
Aby wygrać w pierwszej turze, kandydat musi zdobyć ponad 50 procent głosów.
Jest to jednak mało prawdopodobne ze względu na silne rozdrobnienie sceny politycznej i rekordową liczbę kandydatów, co niemal przesądza konieczność drugiej tury.
Wyborcy wybierają również członków dwuizbowego parlamentu.
To pierwsze takie głosowanie od ponad 30 lat, wprowadzone po reformach wzmacniających rolę nowo utworzonej izby wyższej.