Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

„Easter eggflation”: jak zmiany klimatu i cięcia budżetowe windują ceny czekolady

W brukselskim sklepie czekoladowym w centrum miasta wystawiono na Wielkanoc różne jajka czekoladowe o rozmaitych smakach, piątek 6 kwietnia 2012 r.
W piątek, 6 kwietnia 2012 r., w sklepie z czekoladą w centrum Brukseli wystawiono na Wielkanoc wybór czekoladowych jajek o różnych smakach. Prawo autorskie  Copyright 2012 AP. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2012 AP. All rights reserved.
Przez Liam Gilliver
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Zmiana klimatu spowodowana działalnością człowieka nasiliła ekstremalne zjawiska pogodowe w Afryce Zachodniej, a produkcja kakao gwałtownie spadła.

Za "gwałtownym skokiem" cen czekolady, jak podkreślają eksperci, stoi zmiana klimatu spowodowana działalnością człowieka, a całe zjawisko ochrzcili oni mianem "eggflacji wielkanocnej".

REKLAMA
REKLAMA

Z najnowszej analizy Energy and Climate Intelligence Unit (ECIU) wynika, że średni koszt popularnych wielkanocnych słodyczy czekoladowych w Wielkiej Brytanii wzrósł w zaledwie trzy lata o dwie trzecie, a niektóre czekoladowe jajka podrożały ponad dwukrotnie.

Dane, które śledziły średnią cenę przed promocjami w przypadku głównych marek w brytyjskich supermarketach między styczniem a marcem, pokazały, że jajka Galaxy zdrożały w największym stopniu: od 2023 roku ich cena wzrosła o 105 proc. na 100 g.

Cadbury Creme Eggs są dziś o 81 proc. droższe, a 200‑gramowy królik Lindt Gold podrożał o 77 proc. i kosztuje obecnie aż 8,42 funta (około 9,72 euro).

W 2025 roku ceny czekolady w całej UE wzrosły o 18 proc., co było najwyższym wzrostem wśród wszystkich produktów spożywczych. Ogólny poziom cen konsumpcyjnych w UE podniósł się w tym czasie o 2,5 proc., licząc według średniej rocznej dynamiki.

Jak zmiana klimatu uderza w przemysł czekoladowy

Eksperci tłumaczą "eggflację wielkanocną" rosnącymi kosztami kakao, których gwałtowny wzrost napędza globalne ocieplenie.

Większość kakao, około 60 proc., pochodzi z Afryki Zachodniej. Uprawia się je w wilgotnych krajach, takich jak Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana, gdzie ciepłe temperatury i obfite opady deszczu przeplatają się z krótkimi porami suchymi.

Tymczasem rosnące temperatury zwiększają siłę i częstotliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych. W efekcie produkcja kakao w ciągu ostatnich trzech lat spadła nawet o 40 proc.

W 2023 roku ulewne deszcze w Afryce Zachodniej wywołały epidemię choroby black pod, która doprowadziła do gnicia wielu krzewów kakao. Następnie, na początku 2024 roku, region dotknęła zupełnie odmienna pogoda: susza zaostrzona przez zmianę klimatu i El Niño oraz fala ekstremalnych upałów, które uderzyły w zasiewy, wzrost i zbiory kakao.

Część ekspertów ostrzega, że jeśli emisje gazów zatrzymujących ciepło nadal będą "piec" planetę, do 2050 roku na świecie może zabraknąć kakao. Na rosnące ceny wpływają też nielegalne wydobycie złota, starzejące się drzewa kakaowca, a nawet przemytnicy kakao.

"Bezpośrednia konsekwencja" globalnego ocieplenia

Chris Jaccarini, analityk ds. żywności i rolnictwa w ECIU (źródło w Angielski), ostrzega, że skok cen to "wyraźne przypomnienie", iż kryzys klimatyczny nie jest już odległym problemem, lecz rzeczywistością tu i teraz.

"Ekstremalna pogoda, która zdewastowała zbiory kakao w Afryce Zachodniej i wywindowała ceny, jest bezpośrednią konsekwencją ocieplającej się planety" – mówi.

"Nawet jeśli ceny kakao na rynkach towarowych zaczynają łagodnieć, a uwaga opinii publicznej przeniosła się na konflikt w Iranie i w regionie Zatoki, brak działań w sprawie klimatu w ostatnich latach dołożył setki euro do rachunków za zakupy, a czekolada jest tylko jednym z wielu produktów, które na tym ucierpiały".

Jaccarini przekonuje, że ta eggflacja to "poważne ostrzeżenie" przed tym, co nas czeka, jeśli świat nie ograniczy emisji do poziomu zerowego netto i nie zabezpieczy łańcuchów dostaw.

Czy Europa ponosi winę za rosnące ceny czekolady?

Naukowcy zaczęli już eksperymentować ze strąkami chleba świętojańskiego (carob), odporną na zmiany klimatu rośliną uprawianą w basenie Morza Śródziemnego, która dobrze znosi upały i suszę oraz wymaga bardzo niewielkich ilości wody.

Nie rozwiązuje to jednak sedna problemu: kraje rozwijające się wciąż ponoszą największe koszty zmiany klimatu.

Na szczycie klimatycznym ONZ COP29 w 2024 roku niemal 200 państw uzgodniło potrojenie finansowania dla krajów rozwijających się do 300 mld dolarów (około 254,5 mld euro) rocznie do 2035 roku.

Rok później, na COP30, państwa rozwijające się zaapelowały o większe wsparcie w dostosowywaniu się do zmiany klimatu, podkreślając, że infrastruktura taka jak wały przeciwpowodziowe i systemy wodne odporne na suszę może całkowicie odmienić życie ludzi.

Ostatecznie państwa uzgodniły jednak jedynie, że co najmniej potroją finansowanie działań adaptacyjnych do 2035 roku, w praktyce powtarzając wcześniejsze zobowiązania bez zgody na dalszy postęp.

W tym samym czasie Niemcy ogłosiły cięcia w budżecie przeznaczonym na pomoc krajom rozwijającym się w ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych, z 6 mld do 4,58 mld euro.

W 2025 roku kilka kluczowych państw Europy Zachodniej, w tym Szwajcaria, Francja i Niderlandy, ujawniło, że również znacząco tnie swoje budżety pomocowe, aby skoncentrować się na własnych potrzebach, takich jak zwiększenie wydatków na obronność.

W tym miesiącu rząd Zjednoczonego Królestwa został ostro skrytykowany za plany, by ograniczyć pomoc klimatyczną o około 14 proc., do mniej więcej 2 mld funtów (około 2,31 mld euro) rocznie, mimo ostrzeżeń, że taki krok może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i życiu ludzi za granicą.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Trump chce wyjątku od ustawy o gatunkach zagrożonych dla ropy i gazu w Zatoce Meksykańskiej

Iran może cofnąć się o lata: degradacja środowiska zagraża zdrowiu

Pięć z dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast Europy leży w jednym kraju