José Antonio Kast został zaprzysiężony na prezydenta Chile, konsolidując najostrzejsze przesunięcie w prawo od czasu powrotu demokracji. Nowy prezydent obiecuje walkę z przestępczością i zaostrzenie polityki imigracyjnej w złożonym kontekście politycznym i geopolitycznym.
Ultrakonserwatywny José Antonio Kast został w środę zaprzysiężony na prezydenta Chile, co oznacza najostrzejsze przesunięcie kraju na prawo od czasu powrotu do demokracji w 1990 roku. Nowy prezydent doszedł do władzy z obietnicą ograniczenia przestępczości i nielegalnej imigracji, która wzrosła w ostatnich latach.
Kast, 60-letni prawnik i lider Partii Republikańskiej, wygrał wybory z wyraźnym zwycięstwem nad kandydatką partii rządzącej, komunistką Jeannette Jarą, dzięki twardemu stanowisku w kwestii bezpieczeństwa.
Jego dojście do władzy ma również miejsce w złożonym kontekście geopolitycznym, naznaczonym rywalizacją między Stanami Zjednoczonymi - które starają się odzyskać swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej - a Chinami, głównym partnerem handlowym Chile i większości krajów w regionie.
"Główny nacisk kładzie się dziś na sytuację odziedziczoną przez prezydenturę Kasta w odniesieniu do ogromnych oczekiwań dotyczących politycznego dostosowania się do Białego Domu i pola manewru, jakie nowa administracja ma w stosunku do innych partnerów', powiedział Mariano Machado, starszy analityk ds. obu Ameryk w firmie wywiadowczej Verisk Maplecroft.
Napięcia geopolityczne
Podczas kampanii Kast unikał wypowiadania się na temat kontrowersyjnych kwestii w kraju i za granicą, choć wykonywał gesty w kierunku administracji Donalda Trumpa i pochwalił amerykańską operację, która zakończyła się aresztowaniem byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro.
Niedawno zakończył proces transformacji po różnicach z ustępującym prezydentem, lewicowcem Gabrielem Boricem, w sprawie projektu zainstalowania podmorskiego kabla, który, jeśli zostanie zatwierdzony, połączy Chiny i Chile. Inicjatywa ta wywołała krytykę ze strony Stanów Zjednoczonych i pogłębiła dyplomatyczny rozdźwięk między administracją Borica a Waszyngtonem.
Według analityków gesty te sugerują, że Kast ma stać się ważnym regionalnym sojusznikiem Trumpa. W tym kontekście prezydent USA pogratulował Kastowi po jego zwycięstwie i zaprosił go na szczyt w Miami w ubiegły weekend wraz z kilkoma przywódcami Ameryki Łacińskiej, takimi jak Salwador Nayib Bukele i Argentyna Javier Milei.
"Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z bardzo ważnym dostosowaniem Chile do dyrektyw płynących z Waszyngtonu", podkreślił analityk polityczny Gilberto Aranda z Uniwersytetu Chile.
Bezpieczeństwo i imigracja, osie nowego rządu
Kast był już bliski prezydentury w 2021 r., kiedy został pokonany przez Borica. W tamtym czasie jego stanowiska - takie jak sprzeciw wobec aborcji i egalitarnego małżeństwa czy samozadowolenie z dyktatury Augusto Pinocheta (1973-1990) - były powszechnie odrzucane przez Chilijczyków.
Jednak cztery lata później jego obietnice walki z przestępczością i imigracją zyskały poparcie prawie 60 procent wyborców w kraju nękanym bezprecedensowym wzrostem przestępczości zorganizowanej i rozczarowanym wysokimi oczekiwaniami, które rząd Borica wygenerował, ale które nie zostały spełnione.
"Dominującą koncepcją przyszłego rządu Kasta jest koncepcja stanu wyjątkowego, szczególnie w obszarze bezpieczeństwa" - powiedział Aranda. "Zarówno gospodarka, jak i imigracja są ujęte w ramy tej narracji dekadentyzmu, pogorszenia jakości życia, pogorszenia sytuacji gospodarczej, pogorszenia sytuacji w wyniku przybycia imigrantów, którzy w jakiś sposób podważyli bezpieczeństwo obywateli".
Kast opowiedział się za środkami, począwszy od rozszerzenia legalnej samoobrony, a skończywszy na wkroczeniu policji i wojska w celu odzyskania obszarów "zdominowanych przez narkotyki". Jeśli chodzi o nielegalną migrację, obiecał uczynić ją przestępstwem, naciskać na masowe wydalenia i wzmocnić granice poprzez budowę "płotów i murów".