Lotnisko w Dubaju tymczasowo zawiesił operacje w sobotę rano, po ataku irańskiego drona. Stało się tuż po tym, jak Iran ogłosił, że nie będzie już atakował sąsiednich krajów i przeprosił za wcześniejsze ataki.
Atak irańskiego drona w pobliżu terminali na międzynarodowym lotnisku w Dubaju wymusił tymczasowe zawieszenie operacji w niedzielę rano.
Dubái Media Office wydało oświadczenie, w którym czytamy: "Dla bezpieczeństwa pasażerów, personelu lotniska i załóg linii lotniczych, operacje na lotnisku Dubái International (DXB) zostały tymczasowo zawieszone".
Z relacji wielu naocznych świadków wynika, że po głośnym huku nad lotniskiem unosił się czarny dym. Według doniesień, działalność lotniska została wznowiona.
Korespondentka "Euronews" Lily Douse znajdowała się na pokładzie samolotu Emirates lecącego do Kapsztadu dziś rano, kiedy doszło do ataków, a następnie wraz z innymi pasażerami opuściła pokład i udała się w bezpieczne miejsce w podziemiach terminalu. Po godzinie spędzonej w schronie pasażerowie weszli na pokład samolotu, który bezpiecznie odleciał.
Władze nie wyjaśniły, czy doszło do przechwycenia lub uszkodzenia na lotnisku, które jest najbardziej ruchliwym na świecie pod względem podróży międzynarodowych. W Dubaju słyszano kilka wybuchów w sobotę rano, a rząd poinformował, że aktywował obronę przeciwlotniczą.
Atak nastąpił po tym, jak irańska tymczasowa rada przywództwa zatwierdziła wczoraj, że kraje sąsiednie nie będą już atakowane, chyba że atak na Iran pochodzi stamtąd.