Nowa inicjatywa szczytu transatlantyckiego zgromadziła kilkudziesięciu przedstawicieli biznesu i polityki z UE i USA. "Polityczne wiatry się zmieniają, ale przedsiębiorstwa muszą rozwijać się niezależnie od tego" - mówi Agata Golubiewska, dyrektor zarządzająca USA-EU Transatlantic Business Summit.
Pierwsza edycja transatlantyckiego szczytu biznesowego USA-UE 2026 zgromadziła polityków i dyplomatów (z przedstawicielami Komisji Europejskiej, m.in. komisarzem Oliverem Varhelyi) oraz liderów społeczeństwa obywatelskiego i biznesu. Inicjatywę poświęcono polityce przemysłowej, bezpieczeństwu gospodarczemu i sektorom strategicznym po obu stronach Atlantyku w tym regulacjom rynkowym i konkurencyjności, zdrowiu i żywności, surowcom krytycznym oraz niezależności energetycznej.
Celem wydarzenia była pomoc przedsiębiorstwom z USA i UE w sprostaniu wspólnym wyzwaniom oraz wsparcie innowacyjności. Szczególną uwagę poświęcono roli Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej, które są w centrum zainteresowania Stanów Zjednoczonych.
Dziennikarka Euronews Dominika Ćosić rozmawiała na wydarzeniu z Agatą Golubiewską, dyrektorką zarządzającą USA-UE Transaltantic Business Summit.
Dominika Ćosić: W ubiegłym tygodniu w Brukseli odbyła się pierwsza edycja USA-EU Business Summit. Nie miala pani obaw przed organizowaniem takiego wydarzenia w sytuacji, gdy relacje między Brukselą a Waszyngtonem są coraz bardziej skomplikowane?
Agata Golubiewska: Tak, miałam i to nawet spore. Wiele osób zwracało na to uwagę, ale praca nad tym wydarzeniem rozpoczęła się na początku 2025 roku, więc założyłam, że do grudnia sprawy się ułożą. Okazało się, że miałam rację, ponieważ porozumienie handlowe między USA i UE zostało zawarte latem. Później jednak napotkałam na „government shutdown”, który zmusił mnie do przesunięcia konferencji z grudnia 2025 na luty 2026. Wielu zaproszonych gości, zarówno z instytucji unijnych, jak i administracji Prezydenta Donalda Trumpa, okazało duże wsparcie dla wydarzenia. Pokazuje to, że rozmowa jest zawsze możliwa i potrzebna, nawet wtedy, gdy relacje wydają się wyjątkowo napięte.
DĆ: Jak ocenia pani szanse na ożywienie relacji gospodarczych między USA a UE? Jakie są punkty wspólne?
AG: Z rozmów z prelegentami z obu stron wynikało, że diagnoza zagrożeń jest zbliżona, zwłaszcza w zakresie czynników zewnętrznych. Wskazywano przede wszystkim na potrzebę stanowczego podejścia do rosnącej roli Chin, deregulacji (patrz raport Draghiego) oraz wspierania lokalnego przemysłu - te kwestie okazały się wspólnymi punktami programu. Sprawy celne nie definiują jednak całkowicie relacji transatlantyckich. Przedstawiciele biznesu podkreślali, że niezależnie od zawirowań z tym związanych, relacje gospodarcze między USA a UE, ze względu na ich globalną wagę i wzajemną zależność, muszą być podtrzymane. Równie istotna jest dywersyfikacja źródeł energii oraz współpraca z krajami, które stają się coraz bardziej celem ekspansji gospodarczych wpływów Chin. Dlatego cieszę się z obecności tak dużej delegacji z Nigerii, która wraz z Południową Afryką stanowi najważniejszą gospodarkę i rynek w Afryce. Kontynent ten staje się coraz istotniejszym partnerem zarówno dla UE, jak i dla USA, również w kontekście zabezpieczenia surowców krytycznych, o czym mówiono podczas jednego z paneli.
DĆ: Jaki właściwie był główny cel wydarzenia?
AG: Konferencja od samego początku była skierowana do świata biznesu, bo to firmom najbardziej zależy na podtrzymywaniu relacji w zmiennym otoczeniu administracyjnym. Polityczne wiatry się zmieniają, ale przedsiębiorstwa muszą rozwijać się niezależnie. Obecność ekspertów oraz przedstawicieli administracji UE i USA stała się dla przedsiębiorców szansą, by wprost formułować swoje oczekiwania wobec decydentów. To niezwykłe, że na konferencji pojawiło się tak wielu CEO i szefów firm - w Brukseli zwykle dominują przedstawiciele działów „government and public relations”. Dzięki temu głosy biznesu mogły być słyszalne bezpośrednio na najwyższym szczeblu, w tym wobec Komisji Europejskiej i komisarzy, co rzadko zdarza się w praktyce.
DĆ: Jedna z głównych debat, z udzialem Rafała Brzoski dotyczyła deregulacji. Myśli pani, że jest faktycznie szansa na to, że nie będzie to tylko pusty postulat? I czy faktycznie to nadmierne regulacje i biurokracja są największymi przeszkodami w biznesie?
AG: Zgadzam się, że regulacje i biurokracja należą do największych przeszkód w biznesie, ale problem nie sprowadza się tylko do ich liczby. Duże znaczenie ma również ich różnorodność – regulacje UE i krajowe często tworzą gąszcz, który utrudnia firmom działanie na wspólnym rynku. Niestety, aby wspólny rynek naprawdę wspierał ekspansję europejskich przedsiębiorstw w samej Europie i później na globalnych rynkach, potrzebuje większej jednolitości i uproszczenia zasad. Bardzo cieszę się z obecności i wsparcia Rafał Brzoski, który mi zaufał i który, jako prezes firmy działającej na wielu rynkach, najlepiej rozumie, jakie przeszkody stoją na drodze przedsiębiorców zarówno w kraju, jak i w samej Unii Europejskiej.