Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Jak rosyjska propaganda wykorzystuje ludzi z krajów bałtyckich

Zdjęcie: Andrey Mamykin.
Zdjęcie: Andrey Mamykin. Prawo autorskie  Facebook
Prawo autorskie Facebook
Przez Anka Kir
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Rosja wykorzystuje rosyjskojęzycznych obywateli z krajów bałtyckich w propagandzie przeciwko Łotwie, Litwie i Estonii. Liczba faktycznych przesiedleń pozostaje minimalna.

Rosja konsekwentnie promuje programy przesiedleńcze dla rosyjskojęzycznych mieszkańców krajów bałtyckich, obiecując im "lepsze życie" i "powrót do historycznej ojczyzny".

REKLAMA
REKLAMA

Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Od 2022 roku do Rosji przeniosło się z Łotwy, Litwy i Estonii zaledwie 1640 osób.

Ci, którzy decydują się na wyjazd, często stają się narzędziem propagandy.

Ich historie wykorzystywane są do budowania narracji o "rusofobii" krajów bałtyckich.

Sprawa Mamykina: od europosła do propagandysty

Na Łotwie wybuchł skandal wokół byłego europosła Andrejsa Mamykina. Władze rozważają pozbawienie go obywatelstwa po tym, jak w 2024 roku przeniósł się do Rosji.

Opozycyjna frakcja "Łotwa Pierwsza" wskazuje, że Mamykin w programie Rossija 1 wzywał Rosję do ataków na kraje bałtyckie. Dla łotewskich parlamentarzystów to bezpośrednie wezwanie do wojny i naruszenie prawa międzynarodowego.

Mamykin przez lata był dziennikarzem, a od 2014 roku pełnił kadencję w Parlamencie Europejskim.

Po przeprowadzce do Rosji stał się stałym uczestnikiem propagandowych programów, krytykując Łotwę i ośmieszając jej polityków.

Kontrowersyjne wypowiedzi, w tym o łotewskim prezydencie, były wykorzystywane do dyskredytacji krajów bałtyckich.

Jesienią 2023 roku łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwowego wszczęła przeciwko niemu postępowanie karne z artykułu o usprawiedliwianie zbrodni wojennych.

Powodem były jego wypowiedzi na rosyjskich kanałach państwowych i mediach społecznościowych, w których określił inwazję Rosji w Ukrainie "wielką świętą sprawą".

Sprawa Wołkowa: emocjonalny przekaz i polityczna reakcja

Na Litwie uwagę przyciągnął rosyjski opozycjonista Leonid Wołkow, mieszkający w Wilnie.

W styczniu była pracownica FBK Anna Tiron opublikowała zrzut jego prywatnej wiadomości, w której krytykował Denisa Kapustina i ukraińskich urzędników, nazywając ich "nazistami" i "nikczemnymi technologami politycznymi".

Leonid Wołkow - Fundacja Antykorupcyjna - FBK
Leonid Wołkow - Fundacja Przeciw Korupcji - FBK Facebook

Litewskie władze oceniły, że takie słowa mogą być wykorzystane przez wrogie reżimy do celów propagandowych.

Nie wszczęto jednak postępowania karnego.

Wołkow nie pojawiał się w rosyjskich mediach, nie popierał agresji i nie wzywał do przemocy wobec Litwy.

Minister spraw wewnętrznych Vladislav Kondratovic oświadczył, że nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, a Departament Migracji potwierdził jego niezmieniony status prawny.

Dwa przypadki - jedna rzeczywistość

Mamykin i Wołkow pochodzą z różnych światów. Jeden świadomie angażuje się w rosyjską propagandę, drugi popełnił błąd w prywatnej korespondencji.

Obaj stali się jednak punktem zainteresowania mediów i władz, ponieważ kraje bałtyckie żyją pod presją Rosji. Wojna w Ukrainie uwrażliwiła region na kwestie lojalności, dyskursu publicznego i bezpieczeństwa informacji.

Każde słowo mogące zostać wykorzystane przez Kreml podlega uważnej kontroli.

Propaganda przesiedleńcza jako narzędzie wpływu

Kreml rozwija programy przesiedleńcze, tworzy konta TikTok promujące "szczęście w historycznej ojczyźnie" i wykorzystuje migrantów jako dowód "rusofobii" krajów bałtyckich.

Andriej Mamykin, Marina Kornatowska i Olga Czerniawska stali się elementami tego medialnego konstruktu.

Ich wypowiedzi w rosyjskich kanałach telewizyjnych i wywiadach dla mediów państwowych są używane w wojnie informacyjnej.

Państwa bałtyckie podejmują decyzje w zależności od charakteru wypowiedzi i potencjalnego zagrożenia. Przypadki mogą się różnić, ale zasada pozostaje niezmienna: ochrona przestrzeni informacyjnej to kwestia bezpieczeństwa narodowego.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

"I tak narysowałbym ten obrazek": Masza i Aleksiej Moskalowowie przybyli do Francji

Putin "nigdy nie chce" pokoju, mówi Euronews była prezydent Gruzji Salomé Zourabichvili

Litwa ćwiczy bezpieczeństwo tranzytu do Królewca