Nie po raz pierwszy w ostatnim czasie Waszyngton zdecydował się zmobilizować więcej samolotów do bazy w Lajes. Francisco Pereira Coutinho, wykładowca w NOVA School of Law, zwrócił uwagę, że w kontekście "groźby użycia siły" do korzystania z bazy potrzebna jest zgoda Portugalii.
W środę po południu w bazie Lajes zaobserwowano wzmożony ruch amerykańskich samolotów wojskowych. Obserwacji dokonała agencja prasowa Lusa, która poinformowała, że niektóre myśliwce przelatywały, a następnie wróciły do bazy znajdującej się na wyspie Terceira na Azorach.
Według agencji prasowej, w tym czasie stacjonowało tam 11 tankowców KC-46 Pegasus, 12 myśliwców F-16 Viper i wojskowy frachtowiec C-17 Globemaster III.
O wzmożonej aktywności w bazie Lajes poinformowała również strona "Asas dos Açores" na Facebooku, udostępniając film pokazujący moment "lądowania imponującego Boeinga KC-46A Pegasus", a następnie start czterech F-16 "na lot trwający około 45 minut" i wreszcie "ostatni odlot czterech z tych myśliwców".
Baza w Lajes. USA już atakowały stąd Iran
Ale to nie pierwszy raz, kiedy Waszyngton zdecydował się wzmocnić swój aparat wojskowy w bazie Lajes w ostatnim czasie. W połowie czerwca, jak donosił wówczas Euronews, w azorskiej bazie miał miejsce większy niż zwykle ruch amerykańskich samolotów.
W tamtym czasie RTP Açores informowało, że zwiększenie obecności Amerykanów w Lajes było związane z operacjami i logistyką w zakresie transportu personelu i materiałów, w czasie gdy Stany Zjednoczone wycofywały personel inny niż niezbędny z Bliskiego Wschodu, w następstwie eskalacji konfliktu między Izraelem a Iranem w ramach 12-dniowej wojny między 13 a 24 czerwca 2025 roku.
Jednak po tym, jak poinformowano o tych ruchach, amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły ataki na irańskie obiekty nuklearne w dniach 21 i 22 czerwca, zwiększając obawy, że może dojść do nowego ataku wojskowego Waszyngtonu na krytyczną infrastrukturę Teheranu.
Dzień po tych atakach Iran odpowiedział atakiem na katarską bazę Al-Udeid, która jest obsługiwana przez Stany Zjednoczone.
Agencja prasowa Lusa zapytała Siły Powietrzne USA w bazie Lajes, a także amerykańskie ministerstwo obrony, o ostatnie ruchy, ale nie otrzymała odpowiedzi. Ministerstwo spraw zagranicznych odmówiło komentarza.
Tymczasem Departament Stanu i Departament Obrony USA przekazały tej samej agencji informacyjnej, że "Dowództwo Europejskie USA regularnie przyjmuje amerykańskie samoloty wojskowe i personel w tranzycie, zgodnie z umowami o dostępie, bazowaniu i przelotach z sojusznikami i partnerami". Dodano, że "nie jest możliwe ujawnienie dalszych szczegółów w tym czasie" ze względu na "bezpieczeństwo operacyjne amerykańskich aktywów i personelu".
Posunięcia te mają miejsce w czasie, gdy według oświadczeń rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt, "istnieje wiele powodów i argumentów przemawiających za atakiem na Iran". Argumentowła ona, że Teheran "dobrze zrobiłby, gdyby osiągnął porozumienie" z Donaldem Trumpem, aby uniknąć takiego wyniku.
Co przewiduje porozumienie techniczne z Lajes?
Stany Zjednoczone od dziesięcioleci mają dwustronną umowę z Portugalią, która upoważnia je do korzystania z krajowej bazy sił powietrznych na archipelagu Azorów.
Rozmawiając z Euronews, Francisco Pereira Coutinho, profesor w NOVA School of Law, zaczął od wyjaśnienia, że na mocy umowy technicznej Lajes, która jest częścią umowy o współpracy i obronie między Portugalią a USA z 1995 roku, Stany Zjednoczone otrzymały pozwolenie na korzystanie z bazy Lajes w "niemal zwyczajny, powszechny sposób", również ze względu na fakt, że oba kraje są "częścią Sojuszu Transatlantyckiego (NATO)".
W rzeczywistości to dwustronne porozumienie brzmi następująco: "Bez uszczerbku dla swojej pełnej suwerenności i kontroli nad swoim terytorium, morzem terytorialnym i przestrzenią powietrzną, Portugalia udziela Stanom Zjednoczonym Ameryki zezwolenia na: korzystanie z obiektów (...) niezbędnych do prowadzenia operacji wojskowych wynikających ze stosowania postanowień Traktatu Północnoatlantyckiego lub decyzji podjętych w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), bez sprzeciwu ze strony Portugalii".
Dodano również, że zezwala się także na "tranzyt wojskowych statków powietrznych Stanów Zjednoczonych Ameryki przez bazę lotniczą nr 4 (Lajes) lub przez przestrzeń powietrzną Azorów w ramach misji nieprzewidzianych w poprzednim ustępie i prowadzonych w ramach Traktatu Północnoatlantyckiego". Te ruchy, zgodnie z umową techniczną z Lajes, muszą być "zgłoszone z wyprzedzeniem właściwym organom portugalskim".
Wreszcie, stwierdza się, że "Portugalia będzie przychylnie patrzeć na wszelkie wnioski o wykorzystanie Bazy Lotniczej nr 4 (Lajes) do prowadzenia operacji wojskowych wynikających z decyzji podjętych w ramach innych organizacji, których obie Strony są członkami, pod warunkiem, że takie decyzje zostały poparte przez Portugalię".
Podkreśla się jednak, co następuje: "Jakiekolwiek wykorzystanie obiektów przez Stany Zjednoczone Ameryki, które nie wynika z sytuacji przewidzianych w poprzednich ustępach niniejszego artykułu lub nie stanowi ich części, musi podlegać uprzedniemu zezwoleniu".
Francisco Pereira Coutinho wyjaśnił, że obecnie jesteśmy świadkami sytuacji, w której Stany Zjednoczone "grożą użyciem siły" przeciwko Iranowi, co jest "zabronione przez Kartę [Narodów Zjednoczonych]" , a zatem stanowi już "naruszenie prawa międzynarodowego".
W oparciu o powyższe przesłanki, w przypadku ewentualnych "nielegalnych operacji wojskowych", takich jak bezpośrednia interwencja wymierzona w Teheran, " zasadniczo wymagana byłaby wyraźna lub milcząca zgoda rządu portugalskiego" na wykorzystanie bazy Lajes z jakiegokolwiek powodu potencjalnie związanego z tą operacją.
Chociaż prawdą jest, że "baza nie zostanie wykorzystana bezpośrednio do ataku na Iran", ze względu na znaczną odległość od irańskiego terytorium, to w grę mogą wchodzić "operacje logistyczne i tankowanie", więc "nie ma całkowicie bezpośredniego związku" między tymi dwoma faktami, jak wyjaśnił ekspert. Mimo to, ponieważ baza Lajes jest "wykorzystywana do tego zagrożenia dla Iranu", "zobowiązuje to portugalski rząd do zajęcia stanowiska".
Jako przykład przytoczył to, co dzieje się w innych krajach, które są geograficznie bliżej Iranu, a już "istnieją doniesienia, że zarówno Arabia Saudyjska, jak i kilka krajów w Zatoce Perskiej nie chcą, aby ich bazy były wykorzystywane w tej operacji", a mianowicie "do bezpośredniego ataku na Iran", w wyraźnym akcie demonstracji "przeciwko" interwencji wojskowej USA. Niemniej jednak doprecyzował, że "nie jest pewne, czy bazy nie mogą być wykorzystywane pośrednio" - co prawdopodobnie ma miejsce w przypadku Lajes - "do operacji logistycznych i innych rzeczy".
W przypadku "bezpośredniego" wykorzystania zagranicznych instalacji wojskowych do przeprowadzania interwencji w innych krajach - czego przykładem była Rosja, "kiedy zaatakowała Ukrainę cztery lata temu, zrobiła to również za pośrednictwem Białorusi" - zaangażowane państwo znalazłoby się w sytuacji "nie tylko współudziału, ale nawet współautorstwa".
Podsumowując, istnieje tutaj "kwestia odpowiedzialności międzynarodowej", ponieważ "państwa nie mogą pozwolić, aby tego rodzaju naruszenia były dokonywane za ich zgodą", a konkretnie, aby "ich terytorium było wykorzystywane do naruszania praw międzynarodowych".