W pierwszym czytaniu Senat przyjął nowe przestępstwo wymierzone w pośredników lub agentów twórców treści dla dorosłych na platformach online.
We wtorek wieczorem Senat przyjął zdecydowaną większością głosów ustawę mającą na celu stworzenie nowego przestępstwa_"wykorzystywania seksualnego w internecie_".
Ustawa wymierzona jest głównie w pośredników działających na platformach oferujących treści seksualne na żądanie, takich jak OnlyFans i Mym, którzy oskarżani są o czerpanie zysków z nadużyć, a nawet niewolnictwa.
Platformy te, których model opiera się na subskrypcjach i sprzedaży spersonalizowanych treści - zdjęć, filmów lub scen wykonanych na zamówienie - szybko się rozwinęły od czasu pandemii Covid-19. Działają one jednak w próżni prawnej: przy braku kontaktu fizycznego działania te nie wchodzą w zakres prostytucji zgodnie z prawem francuskim.
Obecnie prawna definicja prostytucji opiera się na wymianie obejmującej kontakt cielesny. Stanowisko to zostało potwierdzone przez francuski Sąd Najwyższy, w szczególności w przypadku "camingu", który obejmuje sprzedaż treści seksualnych, czasami spersonalizowanych, na zasadzie subskrypcji. W rezultacie ani platformy, ani pośrednicy, którzy czerpią z nich zyski, nie mogą być ścigani za sutenerstwo.
"Problem polega na tym, że istnieje fundamentalna debata na temat tego, czy tego typu treści powinny być uznawane za prostytucję", wskazuje Raphaël Molina, prawnik specjalizujący się w prawie cyfrowym.
W obliczu tego impasu prawnego senatorowie wybrali inną drogę: stworzenie przestępstwa wymierzonego w pośredników.
Przedstawiony przez senator LR Marie Mercier projekt ustawy wymierzony jest w "menedżerów" lub "agentów", którzy rekrutują, nadzorują i zarabiają na działalności twórców treści dla dorosłych.
Nowe przestępstwo "wykorzystywania seksualnego w Internecie"
Pośrednicy ci mogą zarządzać kontami, ustalać stawki produkcyjne i negocjować z klientami, czasami posuwając się nawet do wykorzystywania osób, które reprezentują.
Według raportu Senatu, około 30% twórców treści we Francji jest reprezentowanych przez agenta.
"Nie celujemy w twórców płci żeńskiej", upiera się Marie Mercier. "Celuję w łańcuch przedsiębiorczości tych mężczyzn, na ogół mężczyzn w wieku 20 i 30 lat, którzy zarabiają dużo pieniędzy kosztem tych młodych ludzi, których życie jest rujnowane" - wyjaśniła Euronews.
Nowe przestępstwo "wykorzystywania seksualnego w Internecie" podlegałoby karze siedmiu lat pozbawienia wolności i grzywnie w wysokości 150 000 euro, z surowszymi karami w przypadku nieletnich.
Platformy OnlyFans i Mym, z którymi skontaktował się Euronews, nie odpowiedziały na nasze prośby w momencie publikacji.
Piekielna pułapka
Raport parlamentarny przedstawiony w styczniu przez posła Arthura Delaporte'a i byłego posła Stéphane'a Vojettę przedstawia alarmujący obraz niektórych praktyk: sprzeniewierzanie dochodów, presja na tworzenie coraz częstszych lub ekstremalnych treści, nieuczciwe wykorzystywanie zdjęć, nękanie moralne i izolacja twórczyń.
Marie Mercier opisuje postępujący mechanizm dominacji: "To, co wydaje się bardzo miękkie, w końcu staje się jak piekielna pułapka, która się zamyka. Młode dziewczyny będą prawie pozbawione siły. Menedżer będzie prosił je o tworzenie coraz większej ilości treści i coraz bardziej brutalnych treści.
Wspomina również o prośbach o treści z udziałem nieletnich, osób niepełnosprawnych lub kobiet w ciąży.
Podzielone opinie o nowym prawie
Tekst budzi jednak poważne obawy wśród osób świadczących usługi seksualne, szczególnie w sektorze wirtualnym.
W rzeczywistości senacka komisja prawna wycofała początkowy przepis, który karałby nabywców spersonalizowanych treści seksualnych online, uznając środek za naruszenie wolności wymiany między osobami dorosłymi wyrażającymi zgodę.
Vera Flynn, wirtualna pracownica seksualna od 2011 roku, powiedziała, że obawia się skutków ubocznych tego tekstu: "Jeśli chodzi o agentów, w dużej mierze się zgadzamy, ale jest coś w spersonalizowanych treściach, co nam nie odpowiada", powiedziała Euronews.
Przyznaje, że niektórzy menedżerowie stosują nieuczciwe praktyki, ale ostrzega przed zbyt szerokim zakazem: "Mamy prawo, nawet między sobą, nawet za opłatą, tworzyć spersonalizowane treści. Jest więc pewien problem".
"Nie przystawiono mi pistoletu do głowy. Zdecydowałem się wykonywać swoją pracę. [To praca, to wszystko"- podsumowuje .
Raphaël Molina, ze swojej strony, opowiada się za podejściem regulacyjnym: "Zawsze opowiadałem się nie za karaniem agentów ludzi na tych platformach, ale za nadzorowaniem ich za pomocą pewnego rodzaju zezwolenia administracyjnego", wyjaśnił Euronews.
Z drugiej strony, stowarzyszenia abolicjonistyczne (NB: te, które sprzeciwiają się wszelkim formom prostytucji) uważają, że prawo nie idzie wystarczająco daleko.
Dla Delphine Jarraud, delegata generalnego stowarzyszenia Amicale du Nid, technologia cyfrowa nie zmienia charakteru tego czynu : "To nie filmy wideo, które kupujesz, to człowiek, który poddaje się aktom seksualnym zdalnie na polecenie innej osoby", podkreśliła w wywiadzie dla Euronews.
Stowarzyszenie wzywa do rozszerzenia istniejących ram karnych na zakup usług seksualnych online, na wzór tego, co zrobiła Szwecja w 2025 roku.
Kraj ten zakazał zdalnego zakupu spersonalizowanych usług seksualnych, pozostawiając legalne subskrypcje platform.
Odpowiadając na krytykę, Marie Mercier powiedziała, że prawo jest tylko punktem wyjścia: "Nie możemy zrobić wszystkiego w jeden dzień. Nie możemy przedefiniować prostytucji w jeden dzień. Ale musieliśmy zacząć od stworzenia naruszenia".