Włochy przyspieszają prace nad dekretem bezpieczeństwa po gwałtownych starciach w Turynie, w których rannych zostało ponad 100 funkcjonariuszy, w tym po ataku na policjanta z młotkiem, który premier Giorgia Meloni uznała za "próbę zabójstwa".
Po gwałtownych starciach w Turynie, w wyniku których ponad 100 funkcjonariuszy zostało rannych, a jeden z policjantów został pobity młotkiem przez zamaskowanych demonstrantów, co premier Giorgia Meloni nazwała "próbą zabójstwa", włoski rząd przyspiesza prace nad dekretem o bezpieczeństwie.
Funkcjonariusz, 29-letni Alessandro Calista, z jednostki mobilnej policji w Padwie, został otoczony przez zamaskowanych demonstrantów i wielokrotnie uderzony - w tym młotkiem - zanim inny funkcjonariusz interweniował z tarczą do tłumienia zamieszek, aby wyciągnąć go z tłumu.
Doznał wielu stłuczeń i urazu młotkiem, ale został wypisany ze szpitala później w niedzielę z oczekiwanym powrotem do zdrowia, wraz z co najmniej jednym innym funkcjonariuszem również przyjętym do turyńskiego szpitala Molinette.
Władze aresztowały trzech mężczyzn w wieku 22, 31 i 35 lat po sobotniej przemocy podczas demonstracji wspierającej eksmitowane anarchistyczne centrum społeczne Askatasuna.
22-latek z prowincji Grosseto został aresztowany i zidentyfikowany na podstawie nagrań wideo jako jeden z tych, którzy zaatakowali Calistę.
Grożą mu zarzuty współudziału w spowodowaniu obrażeń ciała funkcjonariusza publicznego podczas demonstracji porządku publicznego, a także zarzuty kradzieży za zabranie tarczy, sprzętu i maski przeciwgazowej Calisty.
Kilku ministrów rządu domaga się oskarżenia o usiłowanie zabójstwa zamiast zarzutu napaści.
Dodatkowo, ponad 20 osób zostało zgłoszonych przez policję pod różnymi zarzutami, w tym noszenia niewłaściwej broni, stawiania oporu władzom i przebierania się, a niektórym skonfiskowano przedmioty takie jak kamienie, klucze i noże.
Władze podały, że w starciach rannych zostało 108 pracowników ochrony, w tym 96 policjantów, siedmiu funkcjonariuszy policji finansowej i pięciu karabinierów.
Protestujący rzucali butelkami, kamieniami, domowej roboty urządzeniami zapalającymi i bombami dymnymi, podpalali kosze na śmieci i policyjny pojazd opancerzony, a także używali mebli ulicznych i wyrwanych latarni jako broni.
Policja podała, że najbardziej agresywna grupa liczyła około 1500 protestujących, w tym uczestników z Francji i północnej Europy, co budzi obawy o planowanie porządku publicznego przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi Milano-Cortina w 2026 roku.
Włochy. Rząd proponuje szeroko zakrojone działania
Premier Giorgia Meloni potępiła przemoc, nazywając atak na funkcjonariusza "próbą zabójstwa" - język, który powtórzyła po odwiedzeniu rannych funkcjonariuszy w szpitalu Molinette w niedzielę.
Zapowiedziała, że rząd przyspieszy prace nad pakietem bezpieczeństwa, który jest już opracowywany, organizując w poniedziałek spotkanie w celu sfinalizowania środków, które mają trafić do Rady Ministrów w dalszej części tygodnia.
Rozważane środki obejmują prewencyjne zatrzymanie przez policję na co najmniej 12 godzin dla wielokrotnych sprawców przemocy, ograniczenia sprzedaży noży nieletnim oraz rozszerzoną ochronę samoobrony, wykraczającą poza policję i obejmującą innych obywateli.
"Kiedy uderzasz kogoś młotkiem, robisz to wiedząc, że konsekwencje mogą być bardzo, bardzo poważne. To nie jest protest, to nie są starcia. To jest usiłowanie zabójstwa" - powiedziała w niedzielę Meloni.
Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi poinformuje parlament we wtorek o aktach przemocy, które urzędnicy państwowi określili jako "terroryzm miejski" i "usiłowanie zabójstwa".
Wicepremier Matteo Salvini wezwał do natychmiastowego zatwierdzenia pakietu bezpieczeństwa, opisując go jako "najlepsze antidotum, aby natychmiast zablokować próbę skrajnej lewicy przywrócenia przemocy na ulice włoskich miast".
Liderzy opozycji potępili przemoc, krytykując jednocześnie podejście rządu. Lider Partii Demokratycznej Elly Schlein nazwała ataki "niedopuszczalnymi", ale zakwestionowała szerszą strategię bezpieczeństwa rządu.
Krytycy twierdzą, że przedstawianie przez rząd wydarzeń jako "miejskiego terroryzmu" stanowi politycznie motywowaną taktykę mającą na celu delegitymizację ruchów protestacyjnych i odwrócenie uwagi od kwestii społecznych.
Centrum społeczne Askatasuna było okupowane przez prawie 30 lat, zanim władze eksmitowały je w grudniu po ataku na siedzibę gazety La Stampa.
Prezydent Włoch Sergio Mattarella zadzwonił do Piantedosiego w sobotę wieczorem, aby wyrazić solidarność z zaatakowanymi funkcjonariuszami i wszystkimi siłami bezpieczeństwa, które doświadczyły przemocy podczas demonstracji.