Sprawa 15-letniej Darii, córki ukraińskiego siatkarza występującego w barwach polskiego klubu, obnażyła nie tylko skalę przemocy rówieśniczej w szkołach, lecz także paraliż instytucji, mechanizmy internetowej radykalizacji i polaryzacji między narodami.
Dziewczynka, która mierzyła się hejtem w szkole, zamiast realnego wsparcia ze strony placówki edukacyjnej, została skreślona z listy uczniów. Jej osobisty dramat szybko stał się narzędziem w rękach influencerów szerzących antyukraińskie narracje – wynika z najnowszego raportu Instytutu Monitorowania Mediów (IMM).
Hejt w szkole i brak realnej pomocy
Do zdarzeń doszło jesienią ubiegłego roku w jednym z prywatnych liceów w Warszawie. Daria, córka ukraińskiego zawodnika polskiego klubu Aluronu CMC Warty Zawiercie, padła ofiarą zorganizowanego hejtu ze strony rówieśników. Jak wynika z ustaleń medialnych, szkoła została poinformowana o problemie i dysponowała materiałami dowodowymi, w tym nagraniami dokumentującymi przemoc psychiczną.
Mimo to – jak opisuje raport IMM – placówka nie zapewniła dziewczynce skutecznej ochrony ani nie podjęła zdecydowanych działań wobec sprawców. Sprawa została zgłoszona na policję, jednak dyrekcja szkoły podjęła decyzję o skreśleniu Darii z listy uczniów. Krytycy tego kroku wskazują, że odpowiedzialność została przerzucona na ofiarę, a problem systemowego hejtu pozostał nierozwiązany.
Pierwsze szerokie informacje o sprawie i braku adekwatnej reakcji szkoły opublikował portal Onet. To właśnie wtedy temat zaczął żyć własnym życiem w mediach społecznościowych.
Głos zabrał nawet szef ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Andrij Sybiha, który w mediach społecznościowych "wezwał Polskę do sprawiedliwego i wzorowego ukarania tych, którzy wyrażają ksenofobiczną postawę wobec Ukraińców".
Media społecznościowe: empatia w odwrocie
Analiza Instytutu Monitorowania Mediów objęła okres od 20 grudnia 2025 roku do 10 stycznia 2026 roku. W tym czasie zidentyfikowano 3857 postów i komentarzy odnoszących się do sprawy. Największa aktywność wystąpiła na Facebooku (33% przekazu), YouTube (32%) oraz platformie X (32%).
Choć sprawa dotyczy prześladowania nieletniej – co w naturalny sposób powinno budzić społeczną empatię – dane pokazują zjawisko odwrotne. Aż 63% analizowanych treści miało wydźwięk negatywny wobec uczennicy.
IMM wskazuje na trzy dominujące osie ataku:
Stygmatyzacja etniczno-historyczna - w komentarzach masowo wykorzystywano obciążone historycznie i obraźliwe określenia, takie jak „banderowcy”, „Wołyń”, „ukry” czy „ukropol”. W ten sposób dziecko zostało sprowadzone do symbolu zbiorowej winy, a nie traktowane jako ofiara przemocy.
Odwet za bieżącą politykę - znaczna część hejtu była reakcją na wypowiedzi ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Andrija Sybihy, szczególnie jego słowa opublikowane w mediach społecznościowych. Internauci stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej, przenosząc polityczne emocje na 15-letnią dziewczynkę.
Negowanie prawa do obecności - w wielu wpisach pojawiały się sugestie, że sama obecność ukraińskich dzieci w polskich szkołach jest „prowokacją”, a agresja wobec nich stanowi rzekomo „naturalną reakcję obronną”.
Influencerzy i mechanizm eskalacji
Raport IMM zwraca uwagę na konta, które generowały największe zaangażowanie i jednocześnie od lat publikują treści o charakterze antyukraińskim. Jak podkreśla Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych IMM, obecność tych samych profili w kolejnych analizach dotyczących antyukraińskiej propagandy nie jest przypadkowa.
"Obserwujemy zjawisko, w którym tragedia jednostki zostaje wykorzystana do kreowania antyukraińskiej narracji. Osobista sprawa córki siatkarza stała się kolejnym nośnym pretekstem do szerzenia mowy nienawiści" – zaznacza Lubieniecki.
Solidarność poza internetem
Zupełnie inny obraz wyłania się poza mediami społecznościowymi. Środowisko sportowe – w tym kibice siatkówki – publicznie okazało wsparcie zawodnikowi i jego rodzinie. Transparenty na trybunach oraz solidarnościowe wpisy w mediach klubowych stały się symbolem empatii i sprzeciwu wobec hejtu.
"Widzimy potężny rozdźwięk między realną postawą społeczności, np. kibiców z Zawiercia, a obrazem kreowanym w social mediach. Podczas gdy na trybunach dominuje solidarność, w sieci dominuje hejt. Algorytmy YouTube’a czy X, promujące kontrowersję, dają tym samym silny głos krzywdzącym treściom" – dodaje analityk IMM.
Prawo bezradne wobec dynamiki hejtu
Raport IMM odnosi się również do szerszego kontekstu. Wskazuje, że zawetowanie przez Karola Nawrockiego ustawy mającej umożliwić szybsze blokowanie nielegalnych treści w sieci, spotkało się z krytyką środowisk medialnych i prawnych. Według nich brak skutecznych narzędzi prawnych sprzyja rozprzestrzenianiu się mowy nienawiści.
Agnieszka Kwaśniewska-Sadkowska, radczyni prawna z działu Dziecko w Procedurach Prawnych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wskazuje:
"Obowiązujące przepisy nie zawsze umożliwiają natychmiastową reakcję na hejt, kłamstwa czy nieuprawnione wykorzystanie danych osobowych. Postępowania sądowe bywają długie i wymagają gromadzenia dowodów, natomiast usuwanie treści w mediach społecznościowych zależy od algorytmów i regulaminów platform, co pokazuje niedoskonałość obecnych rozwiązań. Prawo chroni również wszystkie osoby przed dyskryminacją i nawoływaniem do nienawiści, w tym na tle narodowościowym, etnicznym czy rasowym. Procedury karne w tym zakresie bywają jednak czasochłonne i nie zawsze skuteczne. Dlatego istotne jest wprowadzenie rozwiązań prawnych umożliwiających szybką ochronę jednostek i skuteczne przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się hejtu i dezinformacji".
Ministerstwo Edukacji Narodowej podjęło działania w związku ze sprawą 15-letniej Darii
"MEN informuje, że w sprawie liceum niepublicznego prowadzonego przez TE Vizja, w której miało dojść do przemocy rówieśniczej, toczy się rozbudowane postępowanie kontrolne prowadzone przez kuratorium oświaty. Wydano 20 zaleceń, których wdrożenie będzie poddane dodatkowej weryfikacji. Jednocześnie monitorowana jest kwestia legalności wydania decyzji o wykreśleniu uczennicy ze szkoły. MEN przypomina, że każda szkoła, publiczna lub niepubliczna, ma szczególną odpowiedzialność za dobro i bezpieczeństwo swoich uczniów i uczennic, a każdy przypadek agresji powinien być traktowany z należytą uwagą i ze wsparciem dla ofiary przemocy. Dobro dziecka jest zawsze priorytetem" — jak podano w w komunikacie.
Osobisty dramat jako lustro społecznych napięć
Prawnik rodziny, dr Mateusz Mickiewicz, zabrał głos i przedstawił aktualny stan działań prawnych. Podkreślił, że sprawa nie ma charakteru ksenofobicznego, a celem jest zapewnienie bezpieczeństwa dziecku oraz ochrona jego dóbr. Policja już podjęła pierwsze czynności procesowe, a rodzina złożyła wnioski do sądu o dalsze działania. Prawnik zaznaczył też, że próbowano polubownego rozwiązania konfliktu, ale bez skutku, więc prowadzone są dalsze kroki prawne.
W ciągu minionych czterech miesięcy liczba antyukraińskich treści w polskojęzycznym internecie niemal się podwoiła, osiągając około 186 tysięcy wpisów. Według szacunków Instytutu Monitorowania Mediów (IMM) publikacje te wygenerowały łącznie 66,4 mln kontaktów z przekazem. Oznacza to, że w analizowanym okresie statystyczna osoba powyżej 15. roku życia mogła natknąć się na takie treści przeciętnie dwa razy. Duża część polskich, hejterskich wpisów pochodziła z kont o charakterze politycznym, przede wszystkim od Grzegorza Brauna oraz twórców związanych z jego środowiskiem.