W Warszawie i całej Polsce ruszył protest rolników przeciwko umowie EU-Mercosur, zgłoszony jako pokojowy "Marsz Gwiaździsty". Rolnicy obawiają się napływu taniej żywności z Ameryki Południowej, co mogłoby obniżyć ceny skupu w UE i zmniejszyć dochody gospodarstw.
Do Warszawy przyjechało kilkaset traktorów ale nie zostały wpuszczone do miasta.
Protestujący zgromadzili się na Placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki w centrum Warszawy. Następnie przeszli pod Sejm RP a demonstrację zakończyli przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
Protestujący liczą na dialog z rządem.
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się wcześniej w piątek z rolnikami w Pałacu Prezydenckim.
Umowa z innej epoki
Umowa handlowa między Unia Europejską a Mercosur – blokiem państw Ameryki Południowej – od wielu lat budzi intensywne emocje w Polsce i innych krajach UE. Umowa po 25 latach negocjacji jest obecnie na etapie akceptacji przez państwa członkowskie i Parlament Europejski.
Protesty przeciwko umowie nie ustają. W Lionie i Paryżurolnicy wjechali traktorami do centrum miasta paraliżując ruch.
"To umowa z innej epoki, negocjowana od zbyt dawna, na zbyt starych podstawach” - napisał w komentarzu na X Prezydent Francji Emmanuel Macron.
Protesty w Warszawie
Damian Murawiec, aktywista Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników, występując ze sceny podkreślał, że mijający rok upływa pod znakiem wyjątkowo niskich cen produktów rolnych. Zapowiadał również, że rolnicy planują utworzenie zielonych miasteczek oraz przygotowanie „prezentu” dla ministra rolnictwa, którym okazała się beczka z wodą.
W rozmowie z Euronews, pan Mirosław, rolnik z województwa Pomorskiego, mówi o powodach przyjazdu do Warszawy:
"Przyjechaliśmy żeby zaprotestować przeciwko gospodarzeniu Unii Europejskiej. Przez 20, 30 lat zaczęliśmy produkować zdrowszą żywność na standardach, które są narzucone. I ta sama Unia dzisiaj łamie te wszystkie rozporządzenia i zaczyna nam sprowadzać towar spoza Unii, z krajów spoza Unii i z różnych krajów innych Ameryki Południowej."
Rząd i rolnicy mówią jednym głosem
Mimo że rząd RP sprzeciwia się umowie UE-Mercosur, protestujący uważają, że nie zostało zrobione wystarczająco dużo, żeby ochronić polskie rolnictwo.
Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo skrytykował porozumienie Mercosur podczas niedawnego spotkania w Gdowie. Zaznaczył, że Polska nie powinna akceptować rozwiązań zagrażających krajowemu rolnictwu, bezpieczeństwu żywnościowemu oraz zasadom uczciwej konkurencji na rynku Unii Europejskiej.
Jak komentuje Adam Janicki, lider koła rolniczego Nowa Fala Joanny Senyszyn:
"Szkoda, że dopiero teraz rząd zajął tak wyraźne stanowisko. Wcześniej nie do końca jakby spełnili swój obowiązek w tym temacie. W mojej opinii powinni zdecydowanie wcześniej wyrazić sprzeciw. Powinni dużo wcześniej zasiąść do stołu. No troszkę niepoważne. Gdzie mamy tak naprawdę jedno z największych zagrożeń polskiego rolnictwa od bardzo wielu lat".
"Mamy pretensję do rządzących, że za wcześnie poddali się w walce o zbudowanie mniejszości blokującej podpisanie umowy z Mercosur. Już dawno, kiedy rozmawialiśmy z politykami, słyszeliśmy, że nic więcej nie da się w tej sprawie zrobić" - mówił Damian Murawiec z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
Były premier Polski Mateusz Morawiecki z PiS napisał na portalu X: "Warto pamiętać także o tym, że kupując żywność z krajów Mercosur, pośrednio finansujemy putinowską Rosję. W 2024 roku Brazylia była największym importerem rosyjskich nawozów na świecie – sprowadziła ich około 11,4 miliona ton! To ponad jedna czwarta całego eksportu rosyjskich agrochemikaliów o wartości ponad 3 miliardów dolarów!".
Komisja Europejska nie podziela obaw rolników i podkreśla, że zawarcie umowy przyniesie im korzyści. Według KE producenci rolni zyskają m.in. dzięki likwidacji ceł na takie towary jak wino, oliwa z oliwek czy czekolada, a także poprzez wzmocnienie ochrony oznaczeń geograficznych produktów regionalnych, takich jak oscypek, wódka czy wybrane wyroby mięsne.
Porozumienie ma również doprowadzić do otwarcia rynków państw Ameryki Południowej na nowoczesne technologie pochodzące z Europy. Komisja zakłada ponadto, że kraje Mercosur staną się źródłem surowców kluczowych dla rozwoju technologii niskoemisyjnych. Umowa UE–Mercosur obejmuje także część poświęconą zrównoważonemu rozwojowi, zawierającą wiążące regulacje dotyczące warunków pracy, ochrony środowiska oraz klimatu. Uwzględniono w niej zapisy mające na celu ochronę przyrody, w tym zobowiązanie obu stron do realizacji postanowień porozumienia paryskiego.
Aby uspokoić rolników, Komisja zaoferowała dostęp do 45 mld euro środków finansowych już w 2028 roku, w ramach kolejnego budżetu Wspólnej Polityki Rolnej a 10 proc. środków z planów krajowych i regionalnych miałoby wspierać inwestycje na obszarach wiejskich.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski przekazał w Brukseli, że Unia Europejska zamierza wrócić do surowszych regulacji dotyczących klauzuli ochronnej w negocjowanej umowie handlowej EU-Mercosur. Najważniejsza korekta odnosi się do tzw. mechanizmu bezpieczeństwa. Zgodnie z nowymi założeniami ma on być uruchamiany w momencie, gdy ceny wrażliwych produktów na rynku UE obniżą się o 5 proc., a nie – jak zakładano wcześniej – o 8 proc.
Podczas konferencji minister zaznaczył, że rząd jest po tej samej stronie co rolnicy. Zapowiedział też wsparcie systemowe dla - nowy ekoschemat, który będzie obniżał emisyjność i gwarantować wsparcie unijne, zwiększenie dopłat, finansowanie infrastruktury niezbędnąe do sprawnej i bezpiecznej obsługi stada czy fundusz rekompensacyjny dla rolników.
Pomimo protestów w całej Europie, unijni ambasadorzy wyrazili w piątek zgodę na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosur.
Polska, Francja, Węgry, Irlandia i Austria głosowały przeciw umowie UE-Mercosur. Belgia wstrzymała się od głosu. Reszta państw UE głosowała za.
Minister Krajewski nie zamierza rezygnować i planuje podjąć działania zmierzające do skierowania umowy handlowej z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.